Tym razem niemieckie wydawnictwo poddaje się pekińskiej cenzurze

Grafika – przygotowana przez Financial Times na podstawie danych pozyskanych z stron Sprigera – pokazuje zakres cenzury podyktowanej przez Pekin.

Springer Nature, niemiecka grupa wydawnicza pozycjonująca się jako największy wydawca naukowy na świecie, na życzenie cenzorów z Pekinu zablokowała dostęp z ChRL do co najmniej tysiąca artykułów naukowych.

Według dziennikarzy Financial Times, którzy przeprowadzili śledztwo, niemiecki wydawca wyczyścił swoją ofertę dla odbiorców z ChRL z politycznie wrażliwych tematów w dwóch swoich czasopismach naukowych: the Journal of Chinese Political Science oraz International Politics. Ocenzurowane artykuły dotyczyły Tybetu, Tajwanu, Turkiestanu Wschodniego (Xinjiang), rewolucji kulturalnej, Hong Kongu i wydarzeń na placu Tiananmen z 1989 roku.

To kolejne wydawnictwo – „naukowe” już chyba tylko z nazwy – które ugięło się pod naciskiem cenzorów z KPCh. Jednak w wypadku Cambrige University Press międzynarodowa presja środowiska akademickiego zmusiła wydawcę do zmiany decyzji.

Czy będzie podobnie ze Springerem?

Niemiecki wydawca publikuje takie czasopisma jak Nature czy Scientific American oraz posiada wydawnictwo Palgrave Macmillan. Springer znajduje się też w prywatnych rękach (rodzina Holtzbrinck i firma BC Partners). Portfolio wydawnictwa, jak i fakt, że nie należy do żadnej publicznej instytucji powodują, że może być o wiele bardziej odporne na nacisk międzynarodowego środowiska naukowego.

W wydanym oświadczeniu zarząd Springera stwierdził, że zablokował jedynie małą część dostępnych artykułów i wynika to z decyzji lokalnego dystrybutora, który musi się podporządkować krajowym regulacjom. Zapewniono także, że nie będzie miało to wpływu na przyszłe decyzje wydawnicze.

W to akurat trudno uwierzyć. Logika nakazuje, że zamiast blokować dostęp do jakiegoś artykułu i narazić się na krytykę, lepiej w ogóle go nie publikować.

Generalnie cała sprawa pokazuje w jak niebezpiecznym momencie się znaleźliśmy, jako środowisko naukowe.

Czasopisma, główne miejsce poważnej dyskusji naukowej, znalazły się w rękach małej grupy prywatnych wydawców nastawionych na zysk. Są oni wyjątkowo podatni na naciski Pekinu (i innych ośrodków władzy politycznej i ekonomicznej), który z jednej strony reglamentuje dostęp do rodzimego rynku (kij), a równocześnie może decydować o zamówieniach dużych ośrodków akademickich w całym kraju (marchewka). W takim wypadku wydawca, który traktuje swoją obecność na rynku jako biznes, a nie misję, nie będzie się dwa razy zastanawiał.

Alternatywą jest żmudne i bolesne budowanie alternatywnych instytutów czy wydawnictw naukowych, które pozostaną niezależne. Oczywiście zdaję sobie sprawę z trudności, jakie będą one miały z przebiciem się do mainstreamu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s