Jeden z czytelników – Czytelnikbloga – w komentarzu do wpisu: „Financial Times: Dlaczego Europa nie powinna płaszczyć się przed Chinami” poruszył kwestię celów, jakimi kierują się rządzący ChRL. To dało mi impuls do napisania dzisiejszego tekstu.

Rozważając kwestię celów ChRL trzeba przede wszystkim zaznaczyć, że w tym wypadku powinniśmy utożsamiać ze sobą cele państwa i rządzącej elity, KPCh. A KPCh ma tylko jeden cel i jest nim… KPCh, a ściślej mówiąc zachowanie monopolu KPCh na władzę w ChRL.

Tak, to banał, ale ucieka on wielu politykom na Zachodzie, ponieważ funkcjonując w ramach demokracji liberalnej przyjmują – często podświadomie – za fakty dwa założenia: 1) nie da się wiecznie rządzić i prędzej czy później trzeba będzie przejść do opozycji; 2) demokracja jako system polityczny nie ma alternatywy.1

Nie chcę tutaj polemizować z tymi założeniami, ale dla każdego chyba jest jasne, że powodują one, iż analizując strategię i plany Pekinu zachodni politycy koncentrują się na celach taktycznych państwa chińskiego. Nie widzą, że są one względne wobec głównego celu, jakim jest zachowanie rządów partii komunistycznej. Problemem jest, że w ten sposób przypisują tym celom cechy niezmienności, kiedy w rzeczywistości są one bardzo płynne. Co postaram się poniżej pokazać na dwóch przykładach: potęgi ludnościowej i stosunku do hegemoni Waszyngtonu.

KPCh stoi przed podobnym dylematem jak wszystkie rządzące Chinami wcześniej dynastię: jak zapobiec entropii systemu?2 Dlatego każde wydarzenie, zjawisko czy trend rozpatruje się nie z punktu widzenia celów taktycznych – jak budowa potęgi czy ograniczenie hegemoni Stanów Zjednoczonych – ale w odniesieniu do tego, jak ono wpłynie na stabilność władzy samej partii.3

Dlatego dla KPCh cele pośrednie mogą się zmieniać w czasie lub w zależności od sposobu ich definiowania i rozumienia. Kiedy dla elit w Waszyngtonie walka z Związkiem Radzieckim była grą o dominację nad światem, co było celem samym w sobie, to dla Pekinu kwestia dominacji Stanów Zjednoczonych na świecie jest już kwestią względną.

Od 1949 roku do końca lat sześćdziesiątych postrzegano Waszyngton jako zagrożenie dla rządów partii komunistycznej i aktywnie zwalczano amerykańską obecność w regionie (Korea, Wietnam itd.). Potem jednak uznano, że większym wrogiem jest Moskwa, co otworzyło drogę do wizyty Kissingera w Pekinie w 1971 roku. Teraz dominacja Stanów Zjednoczonych w Azji Wschodniej była pozytywnym zjawiskiem powstrzymującym Związek Radziecki od (hipotetycznej) ingerencji w ChRL.

Nawet w latach dziewięćdziesiątych, po upadku Związku Radzieckiego, dominująca pozycja Stanów Zjednoczonych w światowej gospodarcze była korzystna dla Pekinu, ponieważ, kiedy one otworzyły się gospodarcza na ChRL, to cały świat otworzył się wraz z nimi. Nie wspominam już o roli stabilizacyjnej Waszyngtonu.

Sprawa zmieniła się ponownie na początku wieku. Globalne interesy Pekinu zaczęły sięgać tak daleko, że hegemonia Waszyngtonu zaczęła go uwierać, a równocześnie uznano, że można już samemu dbać o bezpieczeństwo w różnych regionach świata.

Także kwestie wewnętrzne są dla KPCh względne, co widać na przykładzie polityki demograficznej. Tutaj jednak zmiany wiążą się z ewolucją rozumienia potęgi ludnościowej.

Nie niezaprzeczalnym faktem jest, że potencjał ludnościowy jest wciąż poważnym czynnikiem wpływającym na pozycję państwa na świecie. Spójrzmy jednak, jak bardzo się zmieniło pojęcie potencjału ludnościowego od zakończenia II wojny światowej! Dzisiaj już nie mówimy stanach ilościowych i możliwościach mobilizacyjnych, ale kreatywności i innowacyjności populacji.

W czasach Mao KPCh prowadziła pronatalistyczną politykę, ponieważ uważano, że uda się zrównoważyć przewagę technologiczną Zachodu mobilizacją mas. Nie chodziło tylko o nierównowagę militarną, ale też ekonomiczną po przez masowe kampanie społeczno-gospodarcze (z raczej negatywnymi skutkami w praktyce). Wszystko oczywiście dla obrony rządów partii komunistycznej.

U progu reform gospodarczych duża populacja stała się jednak ciężarem. Szybki przyrost ludności miał zniwelować korzyści rozwoju ekonomicznego, a ten stał się podstawą legitymacji rządów KPCh. Dlatego w bardzo krótkim okresie czasu partia uznała wysoką dzietność za zagrożenie dla stabilności systemu politycznego. Stąd polityka „jednego dziecka”.

Dzisiaj zachwianie proporcji płci i gwałtowne starzenie się populacji grożą stabilności rządów KPCh, co sprowokowało kolejną rewizję polityki demograficznej. Kwestia potencjału ludnościowego jest rozpatrywana od początków ChRL przez pryzmat wpływu na bezpieczeństwo reżimu, a nie abstrakcyjny potencjał państwa.

Podsumowując. Rozpatrując motywacje stające za działaniami Pekinu trzeba zawsze pamiętać, że to, co nam się może wydawać oczywistym i naturalnym celem państwa chińskiego, jest zazwyczaj jedynie celem pośrednim, taktycznym dla partii, która dba tylko o zachowanie własnej władzy.

KPCh mówi: l’etat c’est nous.


1 Zwróćmy uwagę, że rządzący ChRL przyjmują dokładnie odwrotne założenia: 1) da się rządzić, może nie wiecznie, ale przez bardzo, bardzo długi okres czasu; oraz 2) istnieją alternatywne, zagrażające nam ideologie polityczne.

2 Dylemat nieznany demokracji, która funkcjonując w stanie ciągłego rozedrgania, bez przerwy odnawia się poprzez kryzysy polityczne.

3 W politologi, czy też w jej węższej dziedzicznie stosunków międzynarodowych, od lat odchodzi się od rozumienia polityki międzynarodowej państwa jako jedynie funkcji polityki wewnętrznej. Takie postrzeganie polityki zagranicznej wydaje się nieadekwatne w świecie złożonych współzależności międzynarodowych. Moim zdaniem jest to całkiem rozsądny kierunek rozwoju stosunków międzynarodowych jako nauki.

Są jednak dwa wyjątki. 1) Sytuacja, kiedy mamy do czynienia z konkretnymi politykami, często populistami, w państwach demokratycznych. Dla nich polityka zagraniczna jest zdeterminowana przez kwestię wewnętrzne i będą się w ten sposób zachowywać. Nawet jeżeli jest to błędna i anachroniczna postawa. 2) Systemy autokratyczne, które z definicji są pochłonięte obsesją ochrony reżimu. W ich postrzeganiu świat zewnętrzny jest przede wszystkim źródłem zagrożeń.

Nie umyka mi także ironia, że reżimy autokratyczne muszą być z natury populistyczne.

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] Owszem, partia umiejętnie eksplikuje zbiorową potrzebę Chińczyków „odzyskania należytego miejsca na świecie”, ale nie potrafi go sprecyzować poza ogólniki, aby „Chiny były znowu wielkie”, a głównym celem partii jest sama partia. […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s