Autorzy: Steve Hess, Richard Aidoo
Tytuł: Charting the Roots of Anti- Chinese Populism in Africa (Wytyczenie źródeł antychińskiego populizmu w Afryce)
Wydawnictwo: Springer (2015)

Dostałem od kolegi pracę Steve’a Hessa i Richarda Aidoo na weekend, więc przeczytałem ją z marszu i piszę ten tekst właśnie kończąc ostatni rozdział, ale myślę, że już mogę spokojnie napisać kilka słów. Oczywiście jest to wpis na gorąco, więc może jest bardziej entuzjastyczny niż powinien, ale kto mi zabroni, no nie?

Hess i Aidoo mapują występowanie nie tyle samych antychińskich protestów, ponieważ te są już obecne praktycznie w każdym kraju Afryki Subsaharyjskiej, ale koncentrują się na tych państwach, gdzie antychiński sentyment stał się już elementem dyskursu politycznego i wpływa na bieżącą politykę. Dlatego nie znajdziemy tutaj bardzo nagłośnionych w zachodnich mediach antychińskich protestów w Senegalu, ale mniej znane przykłady z Zambii, Ghany, RPA, Etiopii oraz Angoli.

Praca jest pokazem dobrej i skrupulatnej analizy wydarzeń, uzupełnionej o całkiem wyważony komentarz. Interesujące jest pokazanie podobieństw i różnic w występowaniu zjawiska antychińskiego populizmu między państwami demokratycznymi, jak Zambia, Ghana i RPA a autorytarnymi, Angolą i Etiopią.

Autorzy pokazują, że chińska obecność zmienia Afrykę, ale także budzi opór miejscowych społeczeństw. Bez względu jednak na to, jak ujawniają się antychińskie nastroje, zaczynają one odgrywać poważną rolę polityczną i często działają jako katalizator kryzysu politycznego. Spotyka się to ze zróżnicowanymi reakcjami miejscowych elit rządzących uwikłanych w relacje gospodarcze i polityczne z ChRL. Równocześnie także Pekin ma problem z rozpoznaniem i zaadresowaniem problemu, który będzie tylko narastał ze wzrostem chińskiej obecności.

Mam jedną osobistą refleksję. W przeciwieństwie do Azji, gdzie zawsze istniał silny antychiński resentyment, to w Afryce Chińczycy przybyli na kontynent bez większych antychińskich uprzedzeń, a jednak w niecałe dwadzieścia lat ekspansji pojawiły się poważne napięcia, które w dłuższej perspektywie stawiają pod znakiem zapytania dalszą zdolność Pekinu do prowadzenia skutecznej polityki w Afryce. Wynika to przede wszystkim arogancji przybyszy, którzy nie potrafili i nie mieli potrzeby zrozumienia miejscowych uwarunkowań, zwyczajów, dynamiki społecznej itp. Czyli popełnili ten sam błąd, jaki zrobili Europejczycy w Chinach w XIX w.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.