Donald Trump odniósł duży sukces wraz z zawarciem porozumienia z Meksykiem w sprawie wprowadzenia zmian w NAFTA. Sukces jest podwójny, ponieważ nie tylko Trump udowodnił, że jego niekonwencjonalne działania są skuteczne, ale też postawił pod ścianą Kanadę, która oficjalnie wyraziła zadowolenie z zawarcia porozumienia, ale grozi jej pozostawienie poza układem.1

Oczywiście porozumienie musi jeszcze zaakceptować Kongres, który będzie naciskał, aby Kanada była jego częścią, ale nie zmienia to faktu, że po raczej ciężkim tygodniu Trump może coś pokazać. Może nie jest to mur na granicy wybudowany za meksykańskie pieniądze (na to chyba nawet on nie liczy), ale renegocjowanie NAFTA2 ma niewiele mniejsze znaczenie symboliczne, a praktyczne nieporównywalnie większe.

Sprawa będzie miała też poważny wpływ na dalszy rozwój wojny handlowej z ChRL. Trump udowodnił, że jego strategia działa. Wielu ludzi teraz powie sobie, że w tym szaleństwie jest metoda. Umocni to nie tylko samego Trumpa, ale też tych w administracji federalnej i Kongresie, którzy opowiadają się za twardą linią wobec Pekinu.

Trump już ogłaszając zawarcie porozumienia z Meksykiem zapowiedział, że na razie negocjacje z ChRL nie będą kontynuowane. Oficjalnym powodem jest fakt, że administracja musi się obecnie skupić na dokończeniu negocjacji z Kanadą i ratyfikacji nowego porozumienia.

Przypuszczam, że Trump będzie chciał przepchnąć nowe porozumienie przed listopadowymi wyborami do Kongresu, aby zwiększyć szansę Republikanów, ale też w obawie, że po wyborach mogą utracić większość w Senacie, który zatwierdza umowy międzynarodowe. Oznacza to, że kolejne podejście do negocjacji będzie najwcześniej w drugiej połowie listopada. W między czasie prawdopodobnie wejdą w życie kolejne taryfy na produkty z ChRL wartości 200 mld USD. Ja, na miejscu Trumpa, wprowadziłbym je tuż przed wyborami, tak aby pokazać siłę i zdecydowanie, ale na tyle krótko przed głosowaniem, aby wyborcy nie zdążyli odczuć negatywnych skutków.


1 Chrystia Freeland, minister spraw zagranicznych Kanady, przyjechał natychmiast do Waszyngtonu z nagłą wizytą roboczą i zapewne przywiózł ze sobą w teczce szereg ustępstw. Podejrzewam, że w Ottawie nie pałają teraz miłością do Enrique Peña Nieto, odchodzącego prezydenta meksyku. Obydwa państwa miały do tej pory utrzymywać wspólny front w negocjacjach, ale podejrzewam, że Nieto nie chciał sprawy pozostawić w rękach następcy, Andrésa Manuela Lópeza Obradora i bardzo pragnął zapisać się czymś w historii, choćby na krótko. Co prawda Luis Videgaray Caso, minister spraw zagranicznych Meksyku, powiedział dzisiaj, że ma nadzieję, że Kanada dołączy do porozumienia, ale w tej sytuacji oczywistym jest dla każdego, że Ottawa została ograna przez pozostałych dwóch partnerów. Przyjdzie pewnie Meksykowi zapłacić za to w przyszłości. „Cios w plecy” to nie jest coś, co się łatwo wybacza.
2 Formalnie będzie zastąpione nowym porozumieniem.

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] ostatnią niedzielę w Waszyngtonie zwarto w końcu kompromis między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą, który umożliwi wprowadzenie zreformowanego Porozumienia Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.