Mamy dwa kolejne dowody, pokazujące, jak Pekin nie rozumie współczesnego świata i w efekcie jego działania szybko stają się przeciwskuteczne. Co gorsza można odnieść wrażenie system polityczny tylko wzmaga negatywne skutki.

Najpierw dowiedzieliśmy się, że w ChRL zniknął australijski pisarza, Yang Hengjun, który został oskarżony o szpiegostwo, podobno – to temat na jutro. Wczoraj okazało się, że zablokowano dostęp do chińskiej wersji wyszukiwarki Microsoftu, Bing. W niektórych prowincjach wyszukiwarka była jeszcze dzisiaj dostępna, ale to raczej efekt decentralizacji systemu kontroli Internetu w ChRL. Decyzja władz centralnych jest stopniowo implementowana przez lokalne struktury.

Bing działa w ChRL zgodnie z „lokalnymi prawami i regulacjami“, co jest korporacyjnym eufemizmem dla cenzury. Dlaczego więc władze zdecydowały się ją zablokować?

To prawdopodobnie efekt artykułu dziennikarza, Fang Kecheng, który opisał wady najpopularniejszej w ChRL przeglądarki Baidu (70% rynku), porównując ją z chińską wersją Bing (2% rynku). Fang pokazał różnice w wyszukiwaniach, wykazując, że Baidu nie optymalizuje wyszukiwań zgodnie z ich trafnością, ale aby naprowadzić użytkownika na swoje produkty lub promowane treści. Tekst stał się momentalnie popularnym przedmiotem dyskusji w chińskim Internecie. Również, jak można się było spodziewać, spowodował wzrost ruchu użytkowników na stronie Bing.  

Co ważne Fang nie pisał nic o zakazanych treściach. Jednak sam fakt, że zaistniała możliwość, iż Chińczycy mogliby się masowo przesiąść z kontrolowanej przez partię wyszukiwarki Baidu na obcy Bing wystarczył, aby władze podjęły działania. To prawda, że Bing jest cenzurowana, ale poza usunięciem niepożądanych stron z wyników, nie ingeruje w treści wyszukiwań, a dla władz to za mało. Partia pragnie nie tylko usunąć niewłaściwe treści, ale też chce kreować odpowiedni przekaz i to właśnie robi Baidu. Bing nie stanowiła problemu dopóki posiadała 2% rynku, ale w momencie, gdy zaistniało niebezpieczeństwo, że rzesze chińskich internautów odkryją, że istnieje alternatywa, władze od razu wyciągnęły wtyczkę. 

Najgorzej w tym wszystkim wygląda Microsoft, który do tej pory mówił, że ChRL to wspaniałe miejsce do działania, tylko trzeba przestrzegać „lokalnych praw i regulacji“, a teraz okazuje się, że nie wystarczy, że nawet jeżeli przestrzegasz „lokalnych praw i regulacji“, to partia może wciąż cię uznać za zagrożenie i po prostu zablokować. Nie ma znaczenia, na jak duże ustępstwa poszedł Microsoft, to zawsze jest dla partii komunistycznej za mało. A firma poszła na daleko idącą współpracę z reżimem. Nawet ma szykować specjalna wersję Windows 10 dla chińskich urzędów. To także Microsoft przez lata wykształcił całe pokolenie inżynierów, którzy budują dzisiaj potęgę ChRL w takich dziedzinach jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe.

Pytanie jednak, czy taki ruch ma sens dla Pekinu w środku wojny handlowej, której elementem są przecież także oskarżenia z Zachodu o nieuczciwe praktyki handlowe, pozataryfowe i pozaprawne ograniczenia w dostępie do rynku? Jednym ruchem władze potwierdziły właściwie ich słuszność. Z tej perspektywy wygląda to, jak strzał w kolano.

Ostatnio Pekin zamiast jednać sobie nowych przyjaciół, zajmuje się głównie zrażaniem starych i robieniem sobie nowych wrogów.

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] wczoraj, że sprawa Yang Hengjun wpisuje się w większy trend, z którego wyłania się obraz twardej, ale […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.