Ciąg dalszy dramatu na linii Pekin i szeroko rozumiany przemysł rozrywkowy. Pekin odnosi na razie ograniczone sukcesy, które raczej pogrążają tych, co mu ustępują. Największym przegranym jest w tej chwili chyba Apple.

Firma z Kalifornii wchodzi do rywalizacji platform streamingowych ze swoją Apple TV+ i wraz z Disneyem, który ma podobne plany oraz głównym obecnie graczem, Netfixem bierze udział w wyścigu po kontent. W porównaniu z dwoma pozostałymi konkurentami, Apple oględnie mówiąc nie ma jak do tej pory zbyt wielu własnych produkcji. W konsekwencji jest skazany na zakupywanie starych i nowych filmów oraz programów, które mogą przyciągnąć widza. Wszystko jednak wskazuje na to, że firma z zawczasu woli się wycofać z zakupu czegokolwiek, co mogłoby urazić Pekin.

Według informacji podanych przez Bloomberga Apple nie weźmie udziału w licytacji o prawa do streamingowania „South Park”. Viacom, właściciel Comedy Central, producenta „South Park” zakłada, że z licytacji powinien osiągnąć 450-500 mln USD. Wycofanie się Apple niewiele zmieni, wciąż Netfix i Disney będą rywalizować o serial. Dla Apple to jednak porażka, ponieważ nawet jeżeli „South Park” jest już na dobre zakazany w ChRL, to tym bardziej będzie przyciągał widzów poza Chinami ludowymi. Zwłaszcza, jeżeli twórcy będą regularnie brali na cel chińskich komunistów.

Na innym odcinku Quentin Tarantino odmówił wprowadzenia zmian do swojego filmu „Once Upon a Time in Hollywood”. W ChRL wstrzymano dystrybucję filmu przed wejściem na ekrany kin. Oficjalnie Sony Pictures Entertainment, która jest dystrybutorem filmu, nie otrzymała wyjaśnień. Nieoficjalnie chodzi prawdopodobnie o niezbyt korzystny obraz Bruce’a Lee. Jego córka, Shannon Lee miała poprosić chińskie władze o wstrzymanie dystrybucji filmu, domagając się zmiany sposobu, w jaki sportretowano jej ojca. Tarantino miał jednak odmówić.

Nie jest to pierwszy raz kiedy film Tarantino natrafił na problemy w ChRL. Opisywałem perypetie „Django”, który w końcu wszedł do dystrybucji w ChRL po kosmetycznym odbarwieniu krwi. Tym razem reżyser „Pulp Fiction” nie chce słyszeć o jakichkolwiek zmianach. W przeciwieństwie do szefów Apple, lepiej chyba rozpoznaje sytuację, że szkody poza ChRL mogą być większe niż zyski z wejścia do ChRL. Ponadto jeżeli raz zacznie się ustępować Pekinowi, to nigdy się go nie zadowoli i lista żądań będzie tylko rosła.

Paradoksalnie w dłuższej perspektywie jest to też fatalna sytuacja dla Pekinu. W momencie, kiedy jego fochy powodują, że firmy mu ustępujące zaczynają z tego powodu tracić i przegrywać konkurencje poza ChRL, to doprowadzi do sytuacji, że trzeba będzie dokonać wyboru. Niektórzy zapewne, podobnie jak Apple kompletnie uzależnieni od chińskiego rynku, wybiorą ChRL, ale większość ucieknie. Ci co zostaną też nie skorzystają. Ostatecznie Pekin albo ich sobie podporządkuje, albo w ogóle przejmie. W jednym i drugim wypadku będzie to ich koniec, ponieważ te firmy powstały i są wstanie rozwijać się tylko na wolnym wybiegu, a w klatkach szybko zdechną.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.