Autor: Chris Miller
Tytuł: The Struggle to Save the Soviet Economy. Mikhail Gorbachev and the Collapse of the USSR (Walka o ratowanie sowieckiej gospodarki. Michaił Gorbaczow i upadek ZSRR)
Wydawnictwo: University of North Carolina Press (2003)

Przeczytałem o tej książce niedawno na jednym z wątków Michael Pettisa w mediach społecznościowych i zainteresowały mnie chińskie wątki, jak i też główny temat upadku sowieckiej gospodarki. Najogólniej jak się da, Chris Miller twierdzi, że z ekonomicznego załamania ZSRR nie da się sensownie wyjaśnić jakąś prostą tezą w stylu, że „Gorbaczow za bardzo zliberalizował politykę, więc państwo się rozpadło”. Jego odpowiedź jest odwrotna. ZSRR nie miał realnej „chińskiej” drogi ratunku, bo jego kryzys wynikał ze struktury samej gospodarki sowieckiej, zwłaszcza z potęgi grup interesu, przemysłu ciężkiego, kompleksu wojskowego, rolnictwa kołchozowo-sowchozowego i aparatu planowania, które blokowały reformy i wysysały budżet.

Autor pokazuje, że Gorbaczow i jego doradcy nie byli naiwnymi liberałami zapatrzonymi wyłącznie w Zachód. Przeciwnie, uważnie obserwowali Azję, zwłaszcza Chiny Deng Xiaoping. Próbowali wyciągać z nich lekcje, ale w ZSRR mechanizmy, które w Chinach pozwoliły uruchomić wzrost, jak reforma wsi, eksperymenty lokalne, specjalne strefy ekonomiczne, eksportowa produkcja niskokosztowa, stopniowe rozluźnianie kontroli, natrafiły na inne warunki społeczne, inną strukturę gospodarczą i znacznie silniejsze grupy blokujące zmiany.

W uproszczeniu, Miller odrzuca kontrfaktyczną tezę, że Gorbaczow mógł „zrobić jak Deng”, czyli zachować dyktaturę, stłumić opozycję i jednocześnie zreformować gospodarkę. W ZSRR twarda dyktatura nie rozwiązałaby problemu, bo główni potencjalni wykonawcy twardego kursu, jak armia, przemysł obronny i aparat partyjny, byli jednocześnie głównymi beneficjentami systemu prowadzącego państwo do bankructwa.

Autor bardzo mocno podkreśla, że pierestrojka nie była wyłącznie „marszem na Zachód”. W latach 80. sowieccy reformatorzy coraz częściej patrzyli na Japonię, Koreę Południową, Tajwan i przede wszystkim Chiny. Azja Wschodnia wydawała się dowodem, że można połączyć silne państwo, industrializację, eksport, technokratyczne zarządzanie i szybki wzrost. W tym sensie Chiny były dla Moskwy szczególnie ważne, ponieważ w przeciwieństwie do Japoni czy Korei Południowej były państwem komunistycznym wyrosłym z modelu zapożyczonego od ZSRR. Jeśli Chiny mogły zreformować centralne planowanie bez porzucenia władzy partii, to teoretycznie ZSRR też mógł.

Deng pojawia się w książce jako figura, której sukces fascynował sowieckich reformatorów, lecz Miller nie przedstawia Denga jako prostego wzoru, który Gorbaczow mógł skopiować. Podkreśla różnice. Chiny zaczynały z niższego poziomu rozwoju, miały ogromną wiejską siłę roboczą, mogły uruchomić tanią produkcję eksportową, a reforma rolnictwa dawała szybkie efekty. ZSRR był już zurbanizowaną, opartą na ciężki przemysł, zmilitaryzowaną gospodarką z olbrzymimi subsydiami i słabymi bodźcami produkcyjnymi.

Jeden z kluczowych rozdziałów dotyczy próby przeniesienia chińskich doświadczeń z reform przedsiębiorstw. Miller opisuje, jak sowieccy reformatorzy interesowali się eksperymentami w prowincji Sichuan, gdzie lokalne władze próbowały zwiększać samodzielność przedsiębiorstw, wiązać wynagrodzenia z wynikami i ograniczać bezpośrednie dyktaty planu. Dla Moskwy było to atrakcyjne, bo pozwalało mówić o reformie bez formalnego porzucania socjalizmu. Problem polegał jednak na tym, że w ZSRR przedsiębiorstwa wykorzystywały większą autonomię często nie do zwiększenia efektywności, lecz do wyciskania większych zasobów z państwa, podnoszenia płac i obchodzenia planu. Autonomia bez twardych ograniczeń budżetowych pogłębiała chaos.

Miller analizuje również tzw. „opcję Tiananmen” dla ZSRR, czyli pucz wojskowy albo brutalne zdławienie opozycji, które mogłyby uratować system. Jego odpowiedź jest negatywna. W Chinach represja mogła ustabilizować władzę partii, bo gospodarka miała nadal duży potencjał wzrostu. W ZSRR natomiast samo jądro twardego aparatu armia, przemysł obronny, czy uprzywilejowane sektory było jednym z głównych źródeł kryzysu budżetowego. Pucz musiałby uderzyć w interesy ludzi, którzy musieliby za nim stanąć, aby się udał.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.