bloomberg-web-site-shutterstock

Bloomberg to jedna z większych firm oferująca połączenie oprogramowania, danych i informacji dla biznesu. Musze powiedzieć, że nigdy nie miałem zbyt dużego mniemania o tego typie działalności. Moim zdaniem trudno pogodzić sprzeczne interesy agencji informacyjnej i dostawcy oprogramowania i pakietów danych giełdowych. Pokusa aby nie narażać się potencjalnym klientom musi być bardzo silna. Teraz wychodzi, że moje przeczucia były słuszne.

Przez prawie rok dziennikarze Bloomberg News prowadzili śledztwo o konotacjach wśród wierchuszki partyjnej najbogatszego Chińczyka Wang Jianlin (王健林), ale w październiku redaktor naczelny Bloomberga Matthew Winkler miał według The New York Times powiedział, że historia nie będzie opublikowana, ponieważ inaczej firma mogłaby stracić dostęp do ChRL.

Kilka dni później Winkler miał utracić z tego samego powodu inną historię o zatrudnianiu dzieci chińskich oficjeli przez zachodnie banki aby zdobyć poparcie rodziców. Tym razem powodem miała być „potrzeba autocenzury, aby móc zachować możliwość działania, tak jak to robiły redakcje w czasach narodowego socjalizmu w Niemczech.” To porównanie – jeżeli jest prawdziwe – pokazuje, że media na Zachodzie dobrze sobie zdają sprawę z jakim reżimem mają do czynienia. Samo ujawnienie tego porównania może też być bardziej szkodliwe dla interesów grupy Bloomberga niż sto artykułów o korupcji w śród działaczy partyjnych.

Jeszcze ciekawszy jest inny wątek. Bloomberg od 2011 roku w ramach tzw. Code 204 autocenzuruje informacje, które są przekazywane do komercyjnych terminali informacyjnych w ChRL. W ten sposób Bloomberg zablokował przekazanie do ChRL wielu innych historii, które były dostępne poza ChRL. Tym razem zdecydowano ocenzurować wiadomości dla wszystkich.

Cała historia pokazuje, że skuteczność cenzury w ChRL nie wynika z jakiś wielkich możliwości technicznych lub przetwarzania danych, a ze skutecznej polityki zastraszania. Zamiast stawiać cenzora z każdym biurze informacyjnym, KPCh wstawiła autocenzora w głowie każdego redaktora naczelnego. A brak jasnych reguł powoduje, że redakcje same cenzurują więcej niż gdyby musiały spierać się z realnym urzędem cenzorskim.

Bloomberg próbuje ratować twarz twierdząc, że historia nie został jeszcze zdjęta, a redakcja nadal nad nią pracuje, ale opublikowane przez Financial Times emaile pokazują wyraźnie, że mamy do czynienia z autocenzurą. Zaangażowani dziennikarze zresztą odeszli z firmy, a artykuł ostatecznie został już opublikowany przez konkurencję.

Przykład Bloomberga pokazuje, ze nie ma mowy o kompromisie. Nie da się siedzieć okrakiem na barykadzie. Nie można udawać agencji informacyjnej i równocześnie handlować z rożnego rodzajami satrapiami. Lenin miał powiedzieć, że kapitaliście sprzedadzą sznur, na którym ich powieszą komuniści. Ja bym powiedział, że nie tylko sprzedadzą, ale jeszcze dadzą na to kredyt.

Next Media, bardzo krytyczna w stosunku do komunistycznych Chin agencja informacyjna z Hong Kongu, stworzyła animację o autocenzurze Bloomberga.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. […] ekonomicznej do wywierania nacisku na prasę zagraniczną. Pisałem już w tym roku o przykładzie autocenzury Bloomberga. Razem z ekspansją firm z ChRL na rynkach światowych rosną ich wydatki na reklamę, co stanowi […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  2. […] jest wczorajszy tekst na Bloomberg Business. Tak, w tym samym Bloombergu, który jeszcze niedawno ochoczo sam się cenzurował, aby zachować dobre układy z władcami z […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.