BRIC-Breaker-logoBRIC to prawdziwy fenomen współczesnej ekonomi. Niestety, nie w sposób, w jaki jest to często przedstawiane. Coś, co na początku miało być fajnym sloganem reklamowym i sposobem na upłynnienie aktywów spółek pochodzących z krajów wschodzących, przerosło swoich twórców. Monstrum wyrwało się na wolność.

Banki i pośrednicy finansowi zarobili rzeczywiście miliony na akcjach firm z BRIC, ale nie wszyscy inwestorzy już wyszli na tym „złotym interesie” tak dobrze. BRIC jest też przykładem, że kreowana przez marketingowców rzeczywistość przejęta przez polityków potrafi przerodzić się w trudną do rozwiania fatamorganę.

Termin BRIC pojawił się pierwszy raz w artykule Jima O’Neill „The World Needs Better Economic BRICs” z 2001 roku w  „Global Economic Paper” wydawanym przez bank inwestycyjny Goldman Sachs. O’Neil pracował wtedy w Goldman Sachs jako „the head of global economics research” (szef badań globalnej ekonomi). Idea nie od razu podchwyciła. Oczywiście w środowisku ekonomistów była dyskutowana i pojawiło się kilka innych prac „twórczo” rozwijających myśl O’Neilla.

Nikt wtedy nie zwrócił uwagi, że Goldman Sachs był – i jest do dzisiaj – bankiem inwestycyjnym agresywnie szukającym możliwości zarobku na rynkach wschodzący. Klienci banku mogą kupować udziały w różnego rodzaju funduszach banku inwestujących bezpośrednio lub pośrednio na giełdach wielu krajów, ale największe dochody można uzyskać na rynkach dużych państw gospodarek wschodzących (w okresie hossy). Niestety szarzy inwestorzy nie garneli się do lokowania pieniędzy w krajach rozwijających się. Zgrabna idea BRIC miała ich do tego zachęcić.

Prawdą jest też, że wszystkie cztery państwa w ubiegłej dekadzie przeżywały fenomenalny rozwój. Brazylia w czasach prezydentury „Luly” da Silvy wychodziła z typowego południowoamerykańskiego, nieudolnego etatyzmu. Rosja Putina zyskiwała na zwyżce cen surowców energetycznych związanej w „wojną z terroryzmem”. Indie, a przede wszystkim ChRL, korzystając z premii populacyjnej i „wesołej” deindustralizacji Zachodu rozwijały się na pełnych obrotach.

To jednak kryzys ekonomiczny 2008 roku wprowadził BRIC do powszechnej świadomości i rozwinął miraż w pełni. Kryzys zachwiał wiarą w rozwinięte gospodarki świata, a ekonomia to religia, która potrzebuje zbawiciela. Nowa denominacja już była gotowa – BRIC. Zwłaszcza, że kryzys zmusił FED do ratowania amerykańskiej gospodarki polityką „dostarczania płynności do systemu finansowego”. W uproszczeniu, polega to na drukowaniu pieniędzy, dzięki czemu banki mają fundusze na finansowanie działalności przedsiębiorstw tanim kredytem. Oznacza to też, że światowa gospodarka została podłączona do kroplówki z dolarami. Spora część pieniędzy drukowanych przez FED wylądowała… w krajach BRIC. W ten sposób proroctwo się spełniło. Stare gospodarki znalazły się w kryzysie, a nowe rozwijały się nadal w szybkim tempie.

Dodatkowo politycy dołączyli się do peanów nad BRIC. Szczyty BRIC, potkania ministrów BRIC, Forum BRIC itp. Niewiele wynika z takich imprez, ale tworzą one odpowiedni szum informacyjny, a przede wszystkim uwiarygadniają ideę BRIC. W ten sposób finansiści i politycy tworzą wspaniałą fatamorganę. Każda strona dla swoich celów. Mało kto zadawał pytanie o to, co rzeczywiście poza sloganem łączy Brazylię, Rosję, Indie i ChRL? Jakie rzeczywiste narzędzia kraje BRIC mają do wpływania na światową gospodarkę?

Dzisiaj miraż się rozwiał. ChRL wyhamowuje. Indie przeżyły załamanie walutowe w reakcji na plotkę – tylko plotkę – o zmniejszeniu „luzowania finansowego” przez FED. Brazylia zafundowała sobie najdroższy w historii mundial i olimpiadę, której ceny nikt nie jest jeszcze wstanie oszacować, ale możemy spokojnie powiedzieć, że zaprzepaściła szanse na cywilizacyjny skok. Rosja… no cóż… każdy widzi.

Kto na tym zyskał? Politycy, na chwilę poprawili sobie notowania i połechtali ego. Inwestorzy, ale tylko ci, którzy wiedzieli kiedy wycofać lokaty. Dziennikarze i „eksperci” mieli przez jakiś czas o czym pisać i perorować w programach publicystycznych. Najwięcej jednak zdobyły banki inwestycyjne. One zarabiają na prowizji od sprzedaży, nieważne czy ktoś zyska czy straci.

[youtube.com=https://www.youtube.com/watch?v=cvgw9I-xdmU]

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. […] też rożnej maści specjaliści i eksperci, ale „Moda na Chiny” leży w ich interesie. Klientów trzeba skądś brać. Wreszcie […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  2. […] Rawata miało miejsce dzień po rozmowach premiera Narendry Modiego z Xi Jinping w czasie szczytu BRICS w Xiamen. Obydwaj przywódcy ustalili na nim podejście do wzajemnych relacji w duchu […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.