_77734486_024007243-1

Zdjęcie: AFP.

Oddziały policji ścierają się od wczoraj z protestującymi studentami w Hong Kongu. Studenci próbowali wedrzeć się do głównego kompleksu administracyjnego w proteście przeciwko ograniczeniom w prawie wyborczym narzuconym przez Pekin.

Jest to ostateczna klęską koncepcji „jeden kraj, dwa systemy”. Jestem ciekawy, gdzie są dzisiaj ci wszyscy specjaliści, którzy wypisywali dyrdymały o tym, jakie to doskonałe rozwiązanie i zapewniali, że ChRL będzie przestrzegać swoich zobowiązań międzynarodowych.

Co najmniej 29 osób odniosło obrażenia, kiedy napierający tłum został zaatakowany przez policję gazem łzawiącym. Dzisiaj rano w środku kompleksu nadal znajdowała się grupa protestujących wspierana przez dosyć duży tłum na zewnątrz.

To najgwałtowniejsze zajścia w Hong Kongu od przejęcia regionu przez ChRL. Nie sądzę, żeby na tym się zakończyło, ponieważ determinacja protestujących rośnie. Zwłaszcza, że ruch demokratyczny jest zdominowany przez ludzi młodych, którzy najbardziej ucierpieli na przyłączeniu Hong Kongu do ChRL, mimo zachowania odrębności administracyjnej i części praw obywatelskich.

Do protestu przyłączyli się także uczniowie szkół średnich, którzy na znak solidarności ze strajkującymi studentami noszą żółte wstążki. W jednym z parków licealiści przeprowadzili wiec pod hasłem: Zniszczyć dyktaturę Komunistycznej Partii Chin!

Jeszcze w czwartkową noc około 200 osób protestowało pod domem szefa administracji regionu Leung Chun-ying domagając się jego ustąpienia.

Obecny protest będzie miał na pewno formujący charakter dla całego pokolenia młodych Hongkończyków i raczej nie zbliży ich do kontynentu, a wręcz odwrotnie wzmocni odmienną tożsamość regionu.

Wydarzenia w Hong Kongu są też kolejnym ostrzeżeniem dla Tajwańczyków, że nie można ufać Pekinowi i jego propozycjom zjednoczeniowym.

Sam Pekin raczej nie ugnie się przed protestem. Stworzyłoby to niebezpieczny precedens (z punktu widzenia KPCh), który mógłby być zachętą dla wielu w samej ChRL. Trudno jednak przewidzieć, jaka będzie rekcja aparatczyków w Zhongnanhai. Mogą ignorować protest przez jakiś czas licząc, że się on wypali. Jeżeli to nie nastąpi, to sięgną po represje. Pytaniem jest: jak daleko się posuną?

Na jednej z demonstracji z sierpnia br. niesiono transparent „They can’t kill us all” (Nie zabiją nas wszystkich). Nie zabiją, ale jak pokazała historia 1989 roku, to może ich nie powstrzymać od spróbowania.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. […] w Hong Kongu), a do tego ciągle próbuje zastraszać miejscową populację. Protesty są tłumione coraz ostrzej, a władze lokalne mianowane przez Pekin udają, że wszystko jest w […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  2. […] roku próbowano narzucić obowiązkowe lekcje patriotyzmu, co zasiało wśród młodzieży ziarno buntu, który wybuchł w 2014 roku. Od tamtej pory kolejne ruchy Pekinu tylko pogłębiają przepaść. Nowy pomysł, by wysyłać […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.