Zdjęcie za: REUTERS.

Zdjęcie za: REUTERS.

Wygląda na to, że i dzisiaj wrócimy do starego tematu.

Xi Jinping wybrał się do Wietnamu z oficjalną wizytą. Praktycznie przyświeca mu jeden, w sumie niewykonalny cel – naprawić złe stosunki z południowym sąsiadem i choć trochę poprawić fatalną sytuację strategiczną ChRL, ale przy tym nie ustąpić nawet o piędź ziemi.

Pisałem już wcześniej o raczej nieudanej wizycie wicepremiera ChRL Zhang Gaoli w Hanoi w lipcu br. Pekin potraktował wtedy Hanoi z góry. Czy teraz Xi Jinping może zaoferować wietnamskim towarzyszom lepsze warunki ugody?

Wietnamscy gospodarze zadbali by ugościć Xi po królewsku. Był nie tylko czerwony dywan, ale też rzadki salut z 21 dział, a w piątek jeszcze rzadsze wystąpienie w wietnamskim parlamencie.

Xi się odwzajemnił mówiąc o tradycyjnej przyjaźni (hmmm…!) i roztoczył wizję wzięcia „strategicznej współpracy” obydwu państw na nowy poziom. Wietnamczycy, ustami ministra spraw zagranicznych Pham Binh Minh, wyrazili jednak jasno czego oczekują: rozmów o wzmocnieniu wzajemnych relacji, ale też i o spornych kwestiach na Morzu Południowochińskim.

Głównym rozmówcą Xi Jinping jest Nguyen Phu Trong, Sekretarz Generalny KPW. Obydwaj uczestniczyli w uroczystym podpisaniu kilku kontraktów inwestycyjnych banków z ChRL na sumę 200 milionów USD.

Lecz to raczej fasadowe przedstawienie. Ponieważ nie wydaje się, żeby Xi mógł zaoferować Wietnamczykom konkretne rozwiązanie sporów terytorialnych. Zwłaszcza, że gdy Xi się uśmiecha w Hanoi, to media w ChRL mówią już innym językiem. Xinhua pisze, że porozumienie zależy od zdolności obydwu sąsiadów do „odpowiedniego zarządzania różnicami bez pozwalania na wtrącanie się świata zewnętrznego.” Wygląda na to, że Xi przywiózł praktycznie ten sam przekaz, jak Zhang Gaoli wcześniej, tylko wyrażony mniej dosadnym językiem.

Nic jednak nie wskazuje na to, żeby tym razem Wietnamczycy mieli ustąpić. Symboliczny był protest we wtorkowy poranek przed ambasadą ChRL w Hanoi. Ledwie 30 osób szybko wywiezionych przez policję w nieznanym kierunku. Akurat na tyle krótkie i małe wystąpienie, żeby nie dać się oskarżyć gościom o utratę kontroli, ale wystarczająco duże aby wysłać towarzyszom z Pekinu odpowiednią wiadomość: Hanoi nie zrezygnuje z terytorium, które uznaje za swoje.

Co prawda, niektórzy komentatorzy uważają, iż w interesie ekonomicznym Hanoi jest posiadanie przyjaznych relacji z Pekinem, ale moim zdaniem jest to rezultat dosyć sztampowego myślenia.

Wymiana gospodarcza Wietnamu z ChRL jest owszem znaczna, ale nie jest dominująca. ChRL nawet nie jest największym inwestorem w Wietnamie. Obecnie dodatkowo na wzmocnienie pozycji Hanoi wpłynie jeszcze powołanie TPP.

Moim zdaniem, w krótkim horyzoncie czasowy ważne jest dla Wietnamu uniknięcie niepotrzebnych utarczek na spornych terenach, ale nie ma mowy o jakimś trwałym rozwiązaniu lub wiążących porozumieniach.

Hanoi chce poczekać i zobaczyć jak rozwinie się wielka gra na Wschodnim Pacyfiku między Pekinem a Waszyngtonem. Dlatego ostrożnie zbliża się do Stanów Zjednoczonych, ale nie pali mostów za sobą w stosunkach z ChRL.

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] sojusznika mają jednak w samym… Pekinie, który wydaje się, że robi wszystko by pchnąć Hanoi w objęcia Waszyngtonu i […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.