Malezja zmieni front?

xi-jinping-najib-razak

Wielokrotnie pisałem o izolacji dyplomatycznej ChRL w Azji Wschodniej. Obecnie wydaje się, że Pekin zaczyna przełamywać front państw Azji Południowo-Wschodniej utworzony przy wsparciu Waszyngtonu i Tokio. Najpierw Pekin odwiedził prezydent Filipin Rodrigo Duterte, a teraz premier Malezji, Najib Razak. Obydwaj przyjechali z podobnym przekazem: wzajemna współpraca gospodarcza, unikanie nieprzyjemnych tematów i danie odporu Zachodowi, który się wtrąca w sprawy wewnętrzne. Obydwaj mocno uderzają też w antykolonialne dzwony.

Kiedy można założyć, że Duterte nie wie co robi, to w wypadku Indonezji jest to wynik interesów osobistych premiera.

Malezja dotychczas unikała ostrego starcia dyplomatycznego z ChRL w kwestii Morza Południowochińskiego. Kontrolując strategiczną cieśninę Malaka Kuala Lumpur wolało zachować neutralność i poczekać, kto wygra. Skąd więc ta nagła zmiana?

No cóż, zwrot Indonezji nie wynika z nowych kalkulacji geopolitycznych, ani nie jest przemyślaną strategią wyciągnięcia większych zysków od obydwu stron. To po prostu próba ratowania się samego premiera.

W lipcu Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych złożył pozew sądowy, z którego wynika, że premier jest zamieszany w skandal z praniem brudnych pieniędzy. Najib wszystkiemu zaprzecza i zapewnia, że Malezja będzie współpracować ze śledczymi. Ziemia jednak pali mu się pod nogami i podróż do Pekinu może być próbą znalezienia nowego sojusznika, albo co jest bardziej prawdopodobne ostrzeżeniem w kierunku Waszyngtonu, by ten ukręcił głowę śledztwu.

Śledztwo dotyczy wyprowadzenia 3,5 miliarda USD z państwowego przedsiębiorstwa 1Malaysia Development Berhad (1MDB). To strategiczna spółka zajmująca się przyciąganiem zagranicznych inwestycji i współfinansowaniem ważnych projektów rozwojowych. Firma obraca ogromnymi sumami pieniędzy i stanowi dojną krowę lokalnych elit politycznych. Nic dziwnego, że oskarżany premier się broni i mówi o śledztwie, że jest „wtrącaniem się byłych potęg kolonialnych do spraw wewnętrznych”. W zapędzie chyba zapomina, że Malaje nie były przecież kolonią amerykańską a brytyjską.

Pekin oczywiście pragnie wykorzystać okazje i – podobnie jak w przypadku Filipin – jest gotowy do sypnięcia pieniędzmi. To unikalna okazja, by „wyjąć” dwóch sojuszników Waszyngtonu w regionie. Najib już się zgodził zakupić w ChRL okręty dla marynarki wojennej, a w czasie wizyty ma być podpisanych 14 kontraktów wartych w sumie 34,2 miliarda USD.

Mimo że przeciągnięcie Filipin i Malezji na swoją stronę Pekin może uznać za sukces, to jego kłopot z izolacją dyplomatyczną nie zniknął. W obydwu przypadkach, Duterte i Najib zaczęli kołatać do drzwi Pekinu, kiedy znaleźli się w fatalnej sytuacji na własne życzenie. Pekin miał szczęście, ale był w obydwu wypadkach pasywny. Nie można budować strategi polityki zagranicznej licząc na łut szczęścia, bo nie zdarza się on za często.

Pekin też ryzykuje, że gdy prędzej czy później obydwaj stracą władzę (i to prawdopodobnie z hukiem), to ChRL będzie w obydwu krajach postrzegana negatywnie ze względu na wsparcie dla zdyskredytowanych polityków.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s