Akademicka samocenzura o ChRL

Nie jest to coś, czym środowisko akademickie lubi się szczycić, ale autocenzura jest w nim rozpowszechniona. Wielu się pilnuje by nie zaszkodzić sobie lub koledze, ale też by nie być oskarżonym o narażenie środowiska, czy uczelni na niemiłe konsekwencje.

Nakłady na nauki społeczne czy humanistyczne maleją z powodu fiksacji na „praktycznych zawodach” – tak jakby uniwersytet był zawodówką. W połączeniu z systemem bolońskim przynosi to nie tylko „sraczkę intelektualną”, punktomanię, ale też poczucie zagrożenia. W takiej sytuacji można zrozumieć, że ludzie nie chcą się wychylać. Kiedy nałożymy na to jeszcze autorytarny reżim polityczny agresywnie propagujące własne alternatywne fakty mamy świetną atmosferę do autocenzury.

Tak jest w wypadków wszelkich studiów związanych z Chinami czy ChRL.

Autocenzura pojawia się na wielu płaszczyznach i poziomach życia akademickiego oraz dotyczy nie tylko jednostek. W wypadku indywidualnych badaczy można zrozumieć obawy o granty czy po prostu o możliwość wjazdu do ChRL. Trudno robić badania na temat Chin kontynentalnych bez możliwości wjazdu do nich.

Problem jednak dotyka także instytucji. Na Tajwanie na 157 uniwersytetów 80 podpisało porozumienia z uczelniami z ChRL, którym oferują krótkoterminowe kursy dla studentów z kontynentu. Są to bardzo lukratywne zajęcia, co jest ważne w obliczu niżu demograficznego i malejącej liczby rodzimych studentów. Od 2007 roku, kiedy wpuszczono na lokalne uczelnie studentów z kontynentu ich liczba wzrosła z 823 do 34 114 (2015). Nic dziwnego, że stanowią oni ważne źródło utrzymania dla wielu uniwersytetów.

Jest w tym wszystkim jednak jeden haczyk: wybrane uczelnie muszą podpisać zobowiązanie, że nie będą prezentować poglądów niezgodnych z linią Pekinu.

Pekin zdaje sobie sprawę z siły swoich studentów za granicą (550 tysięcy) i lubi ich wykorzystywać nie tylko do wywierania presji ekonomicznej. Część studentów z ChRL zajmuje się monitorowaniem dla bezpieki innych studentów z ChRL. Wielu też obserwuje wykładowców oraz życie akademickie na zagranicznych uczelniach. Identyfikują przeciwników reżimu, ale i wyszukują osoby, które mogą stać się celem służb specjalnych – zwłaszcza w dziedzinach o znaczeniu strategicznym. Australia przyznaje, że musiała zintensyfikować działania kontrwywiadowcze w środowisku chińskich studentów w Melbourne i Sydney.

Pekin także angażuje studentów bezpośrednio w działania polityczne. Na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego lokalny odział Chinese Students and Scholars Association (Chińskie Stowarzyszenie Studentów i Wykładowców) przeprowadziło przy współpracy konsulatu ChRL protest przeciwko wizycie Dalajlamy. W efekcie wiele uczelni unika organizowania wydarzeń czy choćby wykładów i odczytów, które mogłyby rozzłościć studentów z ChRL, czyli de facto Pekin, który wykorzysta ich do protestów lub utrudni rekrutację w kolejnych latach.

W takiej sytuacji nie dziwi dosyć stonowane stanowisko wielu specjalistów w stosunku do realiów ChRL. Większość woli unikać kontrowersji. Niestety, oznacza to śmierć intelektualną naszej dziedziny i jest sprzeczne z całym oświeceniowym etosem akademickim.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Akademicka samocenzura o ChRL

  1. Pingback: Na Tajwanie zatrzymano za szpiegostwo studenta z ChRL | Za Wielkim Murem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s