Czego chce Pekin?

Dzisiaj zapraszam do obejrzenia wywiadu z Lu Kang.

Rzecznik MSZ w Pekinie (w rzeczywistości Dyrektor Generalny Departamentu Informacji MSZ) udzielił wywiadu telewizji NBC. Mówi o Trumpie, Morzu Południowochińskim czy handlu światowym. Oczywiście, jako rzecznik, bardzo się pilnuje by nie powiedzieć zbyt dużo, ale uważny słuchacz może wiele zauważyć poza tradycyjnymi frazesami o pokojowym wzroście i utrzymaniu harmonii oraz współpracy międzynarodowej.

W pewnym sensie Lu Kang sumuje oczekiwania rządzących ChRL od reszty świata: zostawcie nas w spokoju i nie przeszkadzajcie w naszym dalszym wzroście; powinniście się pogodzić z faktem, że w niedalekiej przyszłości to my będziemy rozdawać karty; oraz nie ma sensu próbować zmieniać biegu spraw.

Muszę przyznać, że skojarzyło mi się to tanimi filmami SF, gdzie lądujący z kosmosu najeźdźcy mówią: opór nie ma sensu.

W rzeczywistości szybko zachodzące zmiany na świecie są dużym zaskoczeniem dla partyjnej góry. Do tej pory uważali, że dalszy „zachód” Zachodu jest tylko kwestią czasu, a oni w naturalny sposób, bez większych perturbacji, w perspektywie kilkudziesięciu lat zajmą pozycję światowego hegemona.

Te piękne plany sypią się z rożnych powodów, a dotychczasowy model globalizacji, który miał stanowić siłę wynoszącą ChRL na sam szczyt traci impet i wymaga poważnych przewartościowań by przetrwać. W którymkolwiek kierunku potoczą się zmiany, to z dużym prawdopodobieństwem ChRL straci szansę na zajęcie podobnej pozycji jaką mają dzisiaj Stany Zjednoczone.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Czego chce Pekin?

  1. Myślę, że problem leży w tempie zmian. Chiny nie są jeszcze gotowe. Zamiast ewolucji pojawiają się turbulencje, sytuacje, których rozwiązania są poza racjonalnym rozumowaniem. Tymczasem rośnie też grono zainteresowanych intronizowaniem Chin, zbudowaniem na ich wyniesieniu własnych pozycji (Turcja, Filipiny). A to prosta droga, aby sprawy wymknęły się spod kontroli. Ktoś może nie wytrzymać ciśnienia.

    Lubię to

    • Chyba nie docenia Pan ambicji własnych KPCh. Oni od co najmniej dekady cierpią na syndrom TKM w stosunkach międzynarodowych. Czasy starego Denga, który kazał się przyczaić i czekać, aż gołąbek sam wpadnie w ręce minęły (Deng mówił często o perspektywie półwieku lub dłużej). Sami gonią za mitem, który był stworzony dla gawiedzi.

      To jest znany w politologii fenomen i Chińczycy nie stanowią tutaj wyjątku. Problemem jest zawsze pokolenie przywódców, które urodziło się już w nowych realiach. Z jednej strony rozpiera je ambicja a poprzeczkę ma wysoko postawioną (dorównać Mao czy Dengowi?), równocześnie jest ofiarą propagandy reżimu. Owszem, teoretycznie wie, że jest to ściema, ale podświadomie ją podziela, ponieważ wychowało się na tej narracji i innej nie zna.

      Lubię to

  2. Pingback: François Godement: Czego chcą Chiny? | Za Wielkim Murem

  3. Pingback: Irańsko-chińskie manewry w Zatoce Perskiej | Za Wielkim Murem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s