Pucz w Zimbabwe i Pekin

Szef armii Constantino Chiwenga.

W Zimbabwe trwa zamach stanu. Prezydent Robert Mugabe ma się znajdować w rękach wojskowych w areszcie domowym, ale nic więcej nie wiadomo o jego losie. Wojsko zajęło kluczowe budynki w Harare. Nad ranem było słychać strzały i wybuchy, nie ma jednak doniesień o ofiarach czy rannych.

Sytuacja się rozwija i nie wiadomo, w którą stronę szala się ostatecznie przechyli. Sprawa obnaża jednak słabość ChRL w Afryce mimo lat inwestycji i przymilania się wabenzi w stylu Mugabe.

Zamach w Zimbabwe ma wszystkie znamiona kłótni wewnątrz obozu władzy. Kryzys wybuchł kiedy w zeszłą środę Mugabe zdymisjonował wiceprezydenta Emmersona Mnangagwa. Miał on być zastąpiony przez żonę prezydenta. Stojący nad grobem satrapa (93 lata) przygotowuje od kilku lat na swoją następczynię Grace Mugabe.

Grace Mugabe ma bardzo dobre kontakty z Pekinem. Według doniesień mediów, posiada w Hong Kongu szereg nieruchomości, a ich jedyna córka, Bona Mugabe miała tam studiować medycynę. Żona prezydenta stworzyła wokół siebie frakcję wewnątrz rządzącej partii Zanu-PF. Składają się na nią szemrani biznesmeni powiązani z ChRL i młodsi działacze, głównie z młodzieżówki Zanu-PF, którzy nie mają przeszłości z okresu walki z białą dominacją jeszcze w Rodezji Południowej, ale mają ambicje – głównie by się szybko wzbogacić na eksporcie minerałów do ChRL. Nic dziwnego, że Grace Mugabe i jej otoczenie były mocno, ale po cichu, wspierane przez Pekin.

Dla większości Zanu-PF przekazanie władzy wewnątrz rodziny Mugabe jest jednak nie do zaakceptowania. Dla starych wyjadaczy, weteranów wojny z białym reżimem naturalnym następcą Mugabe był Mnangagwa, który uciekł w międzyczasie z kraju. W jego obronie stanął w poniedziałek szef armii Constantino Chiwenga ostrzegając, że wojsko zainterweniuje, jeżeli „czystka przeciwko bojownikom o wolność” nie zostanie powstrzymana. Dlatego nie powinno dziwić, że dzisiaj wojskowi mówią, że nie jest to zamach stanu – mimo że dla każdego jest jasne, że to pucz – a celem są „kryminaliści w otoczeniu prezydenta”.

Pekin nie ma w całej sprawie zbyt wiele do powiedzenia. Jest całkowicie bierny. Owszem wspierał Grace Mugabe i jej otoczenie, ponieważ w przeciwieństwie do starych weteranów, tych łatwiej kontrolować i kupić, ale nie ma żadnych możliwości bezpośredniego lub nawet pośredniego wpływu na sytuację na miejscu. Jak przychodzi co do czego chińscy dyplomaci zamykają się w ambasadzie i czekają aż opadnie kurz.

Oczywiście, gospodarka Zimbabwe jest bardzo pozwiązana z ChRL i ktokolwiek przyjedzie po Mugabe, będzie musiał nadal współpracować z Pekinem, ale czasy ślepego oddania Harare Pekinowi właśnie przechodzą do przeszłości. Zobaczymy co się wyłoni z okresu przejściowego i jak zareagują ościenne kraje i cały SADC, lecz wszystko wskazuje, że następny rząd nie będzie już tak zależny od ChRL. Choćby przez fakt, że uwolni się od cienia stetryczałego prezydenta (u władzy od 1980 roku) i kleptokratów w otoczeniu jego żony, a legitymacji będzie musiał szukać w ograniczonej liberalizacji reżimu.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pucz w Zimbabwe i Pekin

  1. Pingback: Zimbabwe i ChRL – ciąg dalszy trwa | Za Wielkim Murem: Chiny i Azja Wschodnia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s