Chiwenga w Pekinie 10 listopada br.

Kryzys polityczny w Zimbabwe trwa. Mugabe chyba się jeszcze nie poddał, choć raczej tylko negocjuje warunki kapitulacji (czytaj, ile majątku rodzina będzie mogła zachować). Pojawiają się nowe fakty. Niektóre rzucają na sprawę nowe światło, a inne tylko kreują spekulacje.

The Guardian pisze, że Constantin Chiwenga, szef armii i architekt puczu (który ma nie być puczem) był w zeszłym tygodniu w ChRL, gdzie spotkał się z Li Zuocheng, szefem sztabu ALW uznawanym za człowieka Xi Jinping. Zaraz pojawiły się teorie spiskowe, mówiące, że za zamachem stoi Pekin.

Jak pisałem wczoraj, Pekin jest raczej biernym widzem całego wydarzenia, a znajdowanie w całej sprawie jego ręki jest poszukiwaniem taniej sensacji i łatwo to udowodnić.

Przede wszystkim, wizyta Chiwengi była zaplanowana dużo wcześniej. Owszem, można powiedzieć, że skorzystał z okazji do „szukania zgody Pekinu na pucz”, ale problem w tym, że Chiwenga był w Pekinie w środę, 10 listopada. Tego samego dnia został zdymisjonowany Emmerson Mnangagwa, co zapoczątkowało cały kryzys. Biorąc pod uwagę różnicę czasu, Chiwenga jeszcze nie wiedział, co się wydarzyło.

Jeżeli ktoś chciał wykorzystać jego podróż do ChRL, to raczej Robert Mugabe, aby zdymisjonować popieranego przez niego wiceprezydenta, kiedy generał był na drugim kontynencie.

Śmieszne jest też szukanie drugiego dna w spotkaniu z Li Zuocheng. A z kim miał się spotkać szef sztabu, jak nie z drugim szefem sztabu? Li jest człowiekiem Xi? A czyim ma być, skoro to Xi pociąga teraz za wszystkie sznurki w Pekinie?

Jest jeszcze coś ważniejszego. Sam Chiwenga nigdy nie szukałby zgody na zamach w Pekinie. Pomijając fakt, że bałby się, iż ktoś doniesie Mugabe, to szukanie poparcia u sił zewnętrznych przekreśla w Afryce każdego polityka. I to bez względu dlaczego szuka pomocy poza kontynentem.

Nie zmienia to wszystko jednak faktu, że zamach i pogłoski o związkach z nim Pekinu zaszkodzą interesom ChRL w Afryce. Na kontynencie nie znosi się niczego bardziej niż wtrącanie się w sprawy wewnętrzne kontynentu mocarstw spoza Afryki. Pekin jest w stanie utrzymywać dobre relacje z miejscowymi elitami, ponieważ właśnie na każdym kroku podkreśla, iż nie ingeruje, nie wtrącą się. Paranoiczna podejrzliwość jest w Afryce drugą naturą polityki, dlatego kiedy wątpliwości raz się pojawią, to nie będzie łatwo je rozwiać.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.