W zeszłym tygodniu przed podróżą japońskiego premiera, Shinzo Abe do Stanów Zjednoczonych na szczyt z Donaldem Trumpem na Florydzie, wizytę w Tokio złożyła chińska delegacja z Ministrem spraw zagranicznych, Wang Yi na czele.

Co prawda, Chińczycy jeszcze nie wiedzieli, że Trumpowi uda się obrazić na Florydzie i Abe,1 ale sami nie potrafili wykorzystać szansy by wypracować jakiekolwiek porozumienie z Japończykami, mimo że było jasne, iż nie ma szans na renegocjonowanie TPP, ponieważ mówił o tym sam Abe w japońskim parlamencie.

To także Tokio przez lata zabiegało o wznowienie dialogu ekonomicznego między obydwu państwami, ale Pekin odmawiał. Dopiero dojście do władzy Trumpa i wizja wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi doprowadziło do odwrócenia ról i to ChRL parła do spotkania, ale ostatecznie stare odruchy wzięły górę.

Z niezrozumiałych powodów Pekin zdecydował obniżyć rangę wizyty. Wcześniej chińskie delegacje (2009 oraz 2010) przyjeżdżały pod przewodnictwem Wang Qishan, ówczesnego wicepremiera zajmującego się sprawami gospodarczymi, ale przede wszystkim członka Biura Politycznego KC KPCh. Jednak Wang Yi, nie jest ani wicepremierem, ani nawet nie zasiada w Biurze Politycznym, jest jedynie członkiem KC.

W obecnym układzie radzącym w Pekinie, delegacji powinien przewodzić Liu He, wicepremier, członek Biura Politycznego oraz bliski współpracownik Xi jInping.

W Pekinie nieoficjalnie uzasadnia się takie rozwiązanie faktem, że ponieważ ChRL wyprzedziła Japonię i zastąpiła ją w roli drugiej gospodarki świata, to musiało to znaleźć odzwierciedlenie w randze delegacji.2 W rzeczywistości nie można tego inaczej interpretować, niż tym, iż Pekin próbował w ten sposób dać Tokio pstryczka w nos.

W efekcie także strona Japońska obniżyła rangę swojej delegacji i w rozmowach nie wziął udziału wicepremier i minister finansów, Taro Aso. Na czele strony japońskiej stanął jedynie minister spraw zagranicznych, Taro Kono. W efekcie rozmowy poświęcone współpracy gospodarczej prowadziło dwóch ministrów, którzy nie maja nic do powiedzenia w tej dziedzinie.

Teoretycznie cały szczyt uratowały rozmowy bilateralne prowadzone równolegle do szczytu. Minister handlu, Zhong Shan spotkał się z japońskim ministrem handlu i przemysłu, Hiroshige Seko, a Liu Kun, minister finansów spotkał się nawet z Aso, który formalnie nie brał udziału w rozmowach.

Liu i Zhong sa bliskimi doradcami Xi Jinping i stanowią jego zaplecze polityczne z czasów, kiedy Xi działał w prowincjach – Zhong z Zhejiang a Liu z Fujian. W realiach ChRL mają większy wpływ na politykę niż Wang Yi.

Jednak mimo rozmów Zhong i Liu machinacje Pekinu wokół rangi delegacji zostały źle odebrane w Tokio, które uznało je – całkiem słusznie biorąc pod uwagę kulturę „twarzy” na Dalekim Wschodzie – jako arogancję Pekinu. Nie wróży to dobrze możliwości zbliżenia stanowisk, ponieważ podważa niezbędny jego element: zaufanie, które w polityce jest zawsze towarem deficytowym.


1 Po spotkaniu z Abe, który lobbował na rzecz TPP, Trump wypuścił twitta, który nie tylko znowu zmienił politykę Stanów Zjednoczonych, ale też spowodował, że Abe stracił „twarz”.
2 Oczywiście, kiedy to ChRL była trzecią gospodarką świata, a Japonia drugą, to dla Pekinu nie miało to znaczenia.

 

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych i zainicjowanie przez niego wojny handlowej zachęciło Pekin do rapprochement z Tokio. Czy może to być jednak trwały […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.