W piątek Shinzō Abe zakończył pierwsza od siedmiu lat wizytę japońskiego premiera w ChRL. Tak się złożyło, że to on też był wtedy premierem – zaczynał swoja druga kadencję. Nic chyba lepiej nie ilustruje cykliczności chińsko-japońskich relacji, które z regularnością przechodzą od otwartej wrogości do udawanej przyjaźni. I moim skromnym zdaniem niewiele wskazuje, żeby tym razem miało być inaczej.

W czasie wizyty zawarto około 50 porozumień gospodarczych.1 W tym najważniejsze, porozumienie banków centralnych obydwu państw, które zgodziły się na swap walutowy w wysokości 29 mld USD we wspólnych projektach rozwojowych. Niewiele więcej wiadomo na ten temat, więc wolę poczekać z komentarzem na ten temat, aż będzie wiadomo coś więcej lub lepiej, jak zmaterializują się wspólne przedsięwzięcia.

Generalnie przywódcy obydwu państwa tryskali optymizmem i mówili, że byli wstanie rozmawiać szczerze i bez ogródek. Abe powiedział, że jest to „historyczny punkt zwrotny”. Li Keqiang, formalnie premier, przyjmował Abe i to z wielką pompą, powtarzał, że „Chiny mają wolę powrotu na normalne tory” relacji z Japonią – w domyśle po zamrożeniu z lat 2012-13, kiedy rząd japoński znacjonalizował wyspy Senkaku (Diaoyu). Podobnie cukierkowo było w czasie rozmów z Xi Jinping.

W 2014 roku podjęto pierwsze próby normalizacji, ale dopiero wybór Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych i zainicjowanie przez niego wojny handlowej zachęciło Pekin do rapprochement z Tokio. Czy może to być jednak trwały trend?

Istnieją przesłanki, aby w to wątpić. Przede wszystkim, nierozwiązalną sprawą pozostaje kwestia sporu terytorialnego wokół wysp Senkaku (Diaoyu). Owszem, obydwie strony ustaliły, że „będą unikać grożenia sobie” oraz może zostaną wypracowane zasady postępowania na wypadek sytuacji konfliktowych, ale nie wydaje się, aby którakolwiek strona miała ustąpić. W najlepszym wypadku jest mowa o zamrożeniu konfliktu. W obecnej sytuacji międzynarodowej deeskalacja jest na rękę obydwu stronom.

Japońskie inwestycję mogą napłynąć do ChRL, ale raczej będzie to odbudowa obecności po odpływie po 2012 roku, niż „tsunami” japońskiego kapitału. W brew pozorom największą przeszkodę stanowi tutaj nie wojna handlowa, choć odgrywa swoją rolę, ale brak zaufania do Pekinu2 oraz pogarszająca się sytuacja gospodarcza ChRL, a także rosnąca atrakcyjność innych rynków rozwijających się, choćby Indii.

Co znamienne Abe nie wsparł sztandarowego projektu Xi Jinping, Inicjatywy Pasa i Szlaku, a Japonia nadal prowadzi działania konkurencyjne w stosunku do całego przedsięwzięcia, od własnych inwestycji w Afryce3 po udział w amerykańskiej Inicjatywie Indo-Pacyficznej. Japończycy nie dali się także wciągnąć w żadne antyamerykańskie tyrady.

Tokio i Pekin są strategicznymi przeciwnikami i nic tego nie zmieni w przewidywalnej przyszłości – chyba, żeby doszło do naprawdę poważnego załamania globalnego na skalę trudną do przewidzenia w tej chwili. W obecnym cyklu jednak Pekin próbuje nie tyle, co odciągnąć sojuszników od Waszyngtonu, a raczej zabiega o ich neutralność. Równocześnie dla Tokio zbliżenie z Pekinem, może być kartą przetargową, ale też pewnego dnia także konieczną alternatywą dla relacji z Waszyngtonem, więc nie ma sensu zamykać sobie drogi do Pekinu.

Japońskie priorytety można jednak rozpoznać po fakcie, że wizytę Abe w Pekinie skoordynowano z podróżą indyjskiego premiera, Narendra Modiego do Tokio, gdzie wczoraj nie tylko uzgodniono swap walutowy w wysokości 75 mld USD (versus 29 mld z ChRL), ale także umowę na budowę przez Japończyków kolei szybkich prędkości w Indiach, o co zabiegał także Pekin. Uzgodniono też zacieśnienie współpracy wojskowej. Sygnał jest jasny i nie ma mowy tutaj o żadnej przypadkowości.

Podsumowując, w czasie wizyty Abe w Pekinie obydwie strony nie rozwiązały konfliktu, ale zgodziły się zarządzać nim w cywilizowany sposób, przynajmniej na razie. Oczywiście, sytuacja międzynarodowa jest tak dynamiczna, że kto wie, co nas czeka za zakrętem…?


1 W mediach pojawiła się informacja o 500, ale cyfra ta wzięła się z liczby japońskich biznesmenów, którzy mieli przyjechać razem z Abe.
2 Skoro KPCh była gotowa do rozpętania antyjapońskiej histerii w latach 2012-13, to kto może teraz zagwarantować, że historia się nie powtórzy?
3 Japończycy z uporem podkreślali potrzebę zrównoważonego rozwoju i przestrzegania międzynarodowych standardów oraz unikania pułapki zadłużeniowej.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.