Popełniłem kiedyś wpis poświęcony kulce do długopisu, a dokładnie problemowi gospodarki ChRL w wyprodukowaniu dobrej kulki do długopisu. Okazuje się, że te same problemy pogrążają chińskie ambicje w o wiele poważniejszym przedsięwzięciu: zbudowaniu prawdziwie chińskich półprzewodników i procesorów.

Nic bardziej nie obnażyło słabości chińskich aspiracji, jak embargo nałożone przez Stany Zjednoczone na sprzedaż półprzewodników firmie ZTE. Nagle jeden z największych producentów elektroniki użytkowej znalazł się w poważnych kłopotach. Nie może zakupić podstawowego elementu zagranicą, a rodzimy rynek nic nie oferuje.

Rodzimy przemysł odpowiada tylko za 16% światowej produkcji półprzewodników i to jedynie tych gorszej klasy, używanych w produktach nie kwalifikujących się do kategorii elektroniki użytkowej, jak pralki czy lodówki.

Oczywiście, podobnie jak z kulką do długopisu, Pekin ma od lat ambicję i plan zbudowania własnego procesora i produkowania nowoczesnych półprzewodników. Jednak, mimo że ChRL jest największym importerem półprzewodników na świecie,1 to wciąż nie potrafi wdrożyć do produkcji nowoczesnych chipów i procesorów.

Władze tylko w ostatnim podejściu do problemu przygotowały plan inwestycyjny wart 32 miliardy USD i obniżyły drastycznie podatki dla producentów półprzewodników, aby w końcu ruszyć sprawę do przodu. Lecz pieniądze nie są wstanie rozwiązać innych problemów.

Pierwszy program budowy rodzimych półprzewodników powstał w ChRL już w latach siedemdziesiątych.2 Wtedy największym problemem okazała się gospodarka centralnie planowana i bizantyjska biurokracja. Sprowadzone z Japonii linie produkcyjne stały się przestarzałe, zanim je w końcu uruchomiono. W latach dziewięćdziesiątych inny plan oraz inne realia ekonomiczne, ale ponownie złe decyzje biurokratyczne, a przede wszystkim brak popytu na produkowane typy półprzewodników, zatopiły plany Pekinu.

Przez lata głównym problemem – obok niedysponowania odpowiednią wiedzą, technologią czy kulturą pracy – był też brak kapitału. Badania nad nowymi materiałami i opracowywanie nowych półprzewodników jest bardzo kapitałochłonne,3 a równocześnie obarczone wysokim ryzkiem. W sytuacji, kiedy w gwałtownie rozwijającej się gospodarce inwestycje w inne przedsięwzięcia, oparte głownie na taniej sile roboczej i sprawdzone technologie, dawało krociowe zyski, nie było chętnych do eksperymentowania z produkcją półprzewodników.

Także biurokracja partyjno-państwowa nie była skora do podejmowania ryzyka, mimo że oficjalnie Pekin uznał kwestię wyprodukowania rodzimych półprzewodników za sprawę strategiczną już w 2000 roku.

Alternatywnie próbowano rozwiązać problem poprzez zakup technologii oraz przejęcia przedsiębiorstw zagranicznych. ChRL natrafiła jednak na zgodny mur sprzeciwu poszczególnych rządów, od Stanów Zjednoczonych i Tajwanu, po Japonię i Koreę Południową, które blokują sprzedaż przedsiębiorstw sektora półprzewodników firmom powiązanym w jakikolwiek sposób z ChRL, mimo że Pekin jest gotowy zapłacić cenę wyższą od rynkowej.

Ciężkie subsydiowanie pozwoliło jedynie na rozwiniecie się firm zajmujących się projektowaniem półprzewodników, ale ich produkcja jest zlecana zagranicą. Powstałe linie produkujące starsze typy półprzewodników są traktowane jako pole doświadczalne do zdobywania wiedzy w zarządzaniu produkcją.

Innym problemem jest też kwestia politycznych przetasowań w Pekinie. Jednym z przedsiębiorców, który chciałby się mocno zaangażować w produkcję rodzimych półprzewodników jest Jack Ma z Allibaba Group. Ma posiada odpowiednie zasoby i doświadczenie, które teoretycznie pozwoliłoby mu na otwarcie produkcji półprzewodników w perspektywie dekady,4 ale ostatnio zbierają się nad nim, jak i nad innymi chińskimi magnatami, ciemne chmury.

Istotą problemu jest fakt, że z jednej strony ChRL przegapiła moment, kiedy inni wystartowali w wyścigu półprzewodników, a równocześnie produkcja chipów jest uznawana za sektor strategiczny, którym nikt nie chce się dzielić z Pekinem.

Inna sprawą jest system polityczny, który promuje szybki i pewny zysk, a zniechęca do podejmowania ryzyka.


1 Import półprzewodników do ChRL co roku przekracza wartość 200 miliardów USD i przewyższa wartość importu ropy naftowej.
2 Co prawda pierwszy rodzimy półprzewodnik (tranzystor) zbudowano już w 1956 roku, 9 lat po pojawieniu się pierwszych tranzystorów w Stanach Zjednoczonych, ale kolejne kampanie polityczne spowodowały zaprzepaszczenie szansy na udział ChRL w tym wyścigu technologicznym.
3 Intel tylko w 2013 roku wydał na badania 12,7 miliarda USD.
4 To tylko mój prywatny szacunek.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s