W sobotę The New York Times ujawnił ponad 400 stron dokumentów wewnętrznych KPCh dotyczących kampanii przymusowego umieszczania członków muzułmańskich mniejszości z Xinjiangu w obozach koncentracyjnych, gdzie są poddawani reedukacji przez pracę przymusową.

Dokumenty pokazują kilka ciekawy rzeczy.

Po pierwsze kampania została zainicjonowana przez samego przez Xi Jinpinga w 2014 roku i z góry została zaplanowana jako brutalna akcja masowego zatrzymywania ludzi praktycznie na podstawie ich pochodzenia etnicznego i religii. Była to odpowiedź na zamachy dokonane w czasie jego wizyty w regionie (pierwszej i ostatniej od objęcia urzędu sekretarza generalnego). Wydaje się, że potraktował sprawę osobiście i chce się zemścić na całym regionie. Dokumenty wspominają też o kwotach ludzi, którzy „powinni zostać zatrzymani”. Co wskazuje to, że nie ma mowy o jakimś konkretnym kryterium, a całość przypomina stare dobre kampanie z czasów Mao.1

Ponadto, lokalni działacze oraz Pekin doskonale zdają sobie sprawę z kosztów społecznych całej kampanii i ludzkich tragedii. W śród dokumentów jest poradnik w formie „pytań i odpowiedzi”, co trzeba mówić członkom rodzin dopytującym się o los rodziców czy dziadków. Dzieciom odebranym rodzicom i umieszczonym w sierocińcu, personel ma mówić, że rodzice pojechali do szkoły, gdzie zdobędą lepsze kwalifikacje, dzięki czemu będą mieli lepszą pracę. Studentów wracających z innych części ChRL miano zapewniać, że w sytuacji, kiedy reszta rodziny znalazła się w obozie to lokalne władze zapłacą za ich naukę. Interesujące, że zapewnia się też, że na wyżywienie w obozie władze wydają „aż 3 USD” dziennie na osobę. Wszystkim wmawia się wreszcie, że powinni być wdzięczni partii za pomoc ich rodzinom w odrzuceniu radykalnych idei.

Jednak lokalni działacze KPCh nie byli i nie są zadowolenia z kampanii. Nie powodują nimi wyrzutu sumienia lub moralność konfucjańska, a raczej praktyczne podejście. Ich awans jest uzależniony od realizacji i przekroczenia celów ekonomicznych, a represje i zatrzymanie kilkunastu procent ludności w regionie powoduje załamanie się wszystkich planów gospodarczych. Nic dziwnego, że jak to w ChRL zaczęło się kombinowanie, lecz Pekinowi się to nie spodobało. Na czele regionu postawiono twardogłowego działacza Chen Quanguo, który wcześniej prowadził podobną akcję pacyfikacyjną w Tybecie. Pod jego czujnym okiem przeprowadzono postepowanie dyscyplinarne wobec ok. 12 tysięcy funkcjonariuszy partyjnych, którzy wykazali się brakiem zaangażowania w kampanię. Przykładnie ukarano szefa jednego z powiatów, Wang Yongzhi, który po cichu uwolnił siedem z dwudziestu tysięcy więźniów z podległego mu obozu reedukacyjnego.

Ujawnione dokumenty pośrednio wskazują też, że skala zatrzymań jest o wiele większa niż przypuszczono. Do tej pory szacowano liczbę zatrzymanych na milion, może półtorej. Teraz można mówić o dwóch, trzech milionach. W kilku miejscach mówi się także o „koncentrowaniu” podejrzanych o ekstremizm używając zwrotu 集中 (jízhōng), który jest także używany w chińskim tłumaczeniu obozów koncentracyjnych: 集中营 (jízhōngyíng). Jednak podobnie jak w języku polskim, gdzie mówimy zarówno o „obozach koncentracyjnych” , jak i „koncentracie pomidorowym”, tak w chińskim termin może być użyty w różnych kontekstach, ale tę wieloznaczność trzeba mieć w pamięci.

Samo ujawnienie dokumentów wskazuje, że przynajmniej kampania w Xinjiangu napotkała opór aparatu. Tylko osoba wysoko postawiona w hierarchii partyjnej – moim zdaniem co najmniej we władzach szczebla prowincjalnego i to nie koniecznie samego Xinjiangu – mogła mieć dostęp do wszystkich dokumentów. Czy jest to też sygnał, że za fasadą monolitu trwa zażarta walka wewnętrzna? Moim zdaniem nie ma raczej nieporozumień w samym KC, ale mogą rosnąć napięcia na linii prowincje-Pekin. Głównie w związku z polityką gospodarczą.

Dzisiaj też zabrał głos w tej sprawie rzecznik MSZ w Pekinie. Co istotne nie próbowano zaprzeczyć autentyczności dokumentów, ale stwierdzono, że dziennikarze „The New York Times” zignorowali „ewidentny sukces kampanii”. „Global Times” pisze o „braku moralności” zachodnich mediów w mówieniu o Xinjiangu. Bezczelność.


1 W czasie tzw. wyzwolenia w 1949 roku KPCh uznała, że w Chinach jest 0,2% wrogów ludu, którzy muszą być unicestwieni. W efekcie lokalne władze na każde tysiąc mieszkańców musiały zidentyfikować dwóch wrogów ludu do rozstrzelania. Przy ówczesnej populacji Chin było to ponad 2 miliony ofiar. Deng Xiaoping nadzorujący operację w południowych Chinach domagał się zgody na rozstrzelanie 0,3%, na co zresztą Mao przystał.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.