W zeszłym tygodniu Indie zakazały kolejnej puli chińskich aplikacji mobilnych w kraju. Już po raz czwarty Ministerstwo Elektroniki i IT (MeitY) wpisało grupę chińskich aplikacji na czarną listę. Pierwszy takie krok podjęto w lipcu, kiedy w odwecie na wydarzenia w Ladkh zablokowano dostęp do 59 aplikacji kontrolowanych przez chińskie podmioty. Do tej w sumie na wyeliminowano z indyjskiego rynku ponad 200 chińskich programów. W ostatniej puli 43 programów znalazły się między innymi AliExpress, popularna także w Polsce platforma e-handlu. Także i tym razem powodem ma być zagrożenie dla suwerenności i integralności” kraju.

Tutaj można znaleźć listę wszystkich aplikacji zakazanych w Indiach w czterech falach.

Ambasada ChRL protestuje i wydała oświadczenie, w którym czytamy, że Pekin sprzeciwia się wykorzystywaniu przez władze indyjskie „bezpieczeństwa narodowego” jako pretekstu do zakazywania aplikacji mobilnych powiązanych z Chinami. Problem w tym, że w samej ChRL dostęp do wielu aplikacji i stron internetowych jest zabroniony właśnie z powodu obaw o bezpieczeństwo narodowe. Nic dziwnego, że taka hipokryzja nie robi na nikim wrażenia w New Delhi.

Wygląda jednak na to, że władze indyjskie szykują dalsze kroki i nie będą to tylko kolejne zakazy dla chińskich aplikacji. Administracja rożnego szczebla i działów od sierpnia blokuje de facto wydawanie zezwoleń i certyfikatów na import takich towarów jak smartfony, smartwatche czy laptopy produkowane w ChRL. Dotyka to nie tylko chińskich firm jak Xiaomi lub Huawei, ale też Apple, który wciąż nie ma zgody na sprzedaż w Indiach iPhone 12, składanego w ChRL przez tajwańską firmę Foxconn. Także wszelkiego rodzaju aplikacje natury biznesowej z Hong Kongu zaczęto poddawać tej samej – jak najbardziej utrudnionej procedurze – jak te pochodzące z kontynentalnych Chin. Wszystko zgodnie z nową regulacją, która nakazuje obowiązkowe uzyskiwanie zgody władz na inwestycje pochodzące z krajów ościennych. Do swoistej zamrażalki trafiło już blisko 140 projektów, wartych 1,75 miliarda USD. Indyjscy politycy i członkowie administracji prywatnymi kanałami przekazali też informację telekomom operującym w kraju, że używanie chińskiego oprogramowania lub sprzętu przy budowie sieci 5G spotka się z ich dezaprobatą. Indie to nie jest kraj, w którym można coś takiego zignorować i nadal liczyć, że będzie się robić biznes.

No cóż, krótko mówiąc New Delhi sięgnęła po chińską strategię pozataryfowego eliminowania zagranicznej konkurencji. Decyzje i działania Indii przyśpieszył spór graniczny i ofiary wśród indyjskich żołnierzy. Zastanawiam się, kiedy reszta państw „sceptycznie” spoglądająca na rozpychanie się ChRL łokciami dojdzie do wniosku, że też tak powinna postąpić. Największą zagadkę stanowi jednak fakt, że decydenci w Pekinie naprawdę wierzyli, że będą mogli jeszcze długo działać w ten sposób bez konsekwencji.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.