W poniedziałek indyjskie Ministerstwo Elektroniki i IT (MeitY) ogłosiło, że całkowicie odetnie w Indiach dostęp do 59 aplikacji kontrolowanych przez firmy z ChRL. Wśród ofiar wojny technologicznej są także najważniejsze i najpopularniejsze aplikacje w ChRL, jak WeChat lub SHAREit, ale też TikTok, której w ChRL nie ma, ale jest kontrolowana przez chińską korporacje ByteDance Ltd.


Ironię całej sytuacji chyba trudno przegapić.
Działania MeitY to oczywiście odpowiedź na zaostrzenie się konfliktu granicznego między Indiami a ChRL, ale formalnie działania zostały podjęte z powodu bezpieczeństwa narodowego. 17 czerwca zginęło 20 indyjskich żołnierzy i od tamtej pory napięcie tylko rośnie. Co prawda, obydwie strony rozmawiają, ale dialog nie przyniósł jeszcze przełomu, a równocześnie wzmacniają swoje siły na granicy. W międzyczasie konflikt przenosi się w sferę gospodarczą, gdzie Nowe Delhi wykorzystuje chińskie metody działania, aby zaszkodzić Pekinowi: bojkot konsumencki1 i hodcięcie od rynku, czego posmakowała niejedna zachodnia firma. Pekinowi tez będzie trudno odpowiedzieć, skoro robi to samo nagminnie.

Na pierwszy ogień poszedł bojkot konsumencki. W tym celu nakazano sklepom internetowym wyraźne oznaczenie kraju pochodzenia sprzedawanych produktów. Teraz, w sferze technologicznej Indie wprost eliminują chińskie aplikacje z rynku. MeitY nakazało Google i Apple usunięcie aplikacji z listy z oferty na terenie Indii. Dodatkowo operatorzy telekomunikacyjni mają zablokować dostęp z tych aplikacji do Internetu. Będzie to bolesny cios, ponieważ rynek aplikacji rozwija się w Indiach dynamicznie i nie jest jeszcze zdominowany przez zachodnie firmy, jak Google, dlatego chińskie firmy mogą, czy raczej mogły liczyć na zdobycie poważnej pozycji.

W Internecie widziałem opinie, że ze sprawa nie zaszkodzi chińskim firmom, ponieważ udział rynku indyjskiego w ich dochodach jest minimalny. No cóż, takie zdania to efekt braku zrozumienia, jak uzyskują dochody największe spółki technologiczne na świecie. Weźmy na przykład ByteDance. Właściciel TikTok uzyskał w 2019 roku dochód z indyjskiego rynku w wysokości 479 milionów USD, kiedy całkowite przychody firmy w ub. r. wyniosły 17 miliardów USD2 – netto 3 miliardy USD. Jednak indyjscy użytkownicy aplikacji, w liczbie 250-300 milionów, stanowią 30% wszystkich odbiorców. Spadek o 30% od razu powinien przełożyć się na wycenę firmy. Lecz nie to jest najważniejsze. Prawdziwe dochody czerpie się z danych użytkowników, które tego typu aplikacje pobierają z naszych telefonów. Indie z populacją blisko 1,4 miliarda mają drugą co do wielkości grupę użytkowników Internetu. Co prawda, firma ma nieograniczony dostęp do rynku ChRL, gdzie oferuje lokalną wersję TikTok – Douyin (抖音).3 Problem w tym, że chiński Internet rozwijany w izolacji ewoluuje inaczej niż reszta świata.4 W konsekwencji dane o zachowaniu i gustach chińskich konsumentów pozyskiwane z niego często są nie koherentne z globalnym użytkownikiem. Mogą być atrakcyjne dla firm, które operują na chińskim rynku, ale kiedy chińska firma chce wyjść poza Great Firewall, to musi kupować je od takich dostawców jak Google czy Facebook, aby poznać i zrozumieć gusta reszty świata.

Jeszcze jeden przykład, że izolacja jest w dłuższej perspektywie szkodliwa, mimo że pierwotnie pozwoliła na powstanie i rozwój rodzimych firm technologicznych, to teraz hamuje ich rozwój.


1 Pisałem jakiś czas temu o aplikacji Remove Chinese Apps. Google co prawda szybko usunął ją ze sklepu Play, ale jej pojawienie się pokazało, że silny antychiński resentyment w Indiach tylko czeka na iskrę.
2 Na Wikipedii można znaleźć informację o 20 miliardach USD (140 mld RMB), ale wolę zaufać Bloombergowi.
3 Aplikacja Douyin powstała jako pierwsza, a dopiero jej wersja międzynarodowa dostała nazwę TikTok.
4 Doskonale to widać po tym, jak są budowane interfejsy użytkownika w chińskich aplikacjach.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. nadanullzero 01/07/2020 o 10:49

    Pracowałem jako konsultant dla firmy prowadzącej eksport do wielu krajów świata. Gdy towar był wysyłany do Libanu trzeba było wypełnić deklarację celną, w której stało napisane coś w tym stylu „Deklarujemy, że zarówno towar, jaki i żadna z części użytych do jego wyprodukowania, nigdy nie znalazł się w Izraelu”. Ciekawe czy doczekamy się takich deklaracji dotyczących Chin. Będzie trudniej, ale to kwestia czasu, determinacji i pracy nad zrywaniem łańcuchów dostaw przykuwających do Chin.

    Polubienie

    Odpowiedz

  2. […] Nowe Delhi uderzyło w Pekin po chińsku, blokując dostęp do 59 chińskich aplikacji – pisałem o tym w środę. Pekin grozi, że sprawa zaszkodzi Indiom. ● Władze indyjskie będą wywierać […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.