Pekin od samego początku krytykował decyzję Joe Bidena o wycofaniu wojsk amerykańskich z Afganistanu. Kiedy dzisiaj propaganda wykorzystuje „dar z nieba”, jakim jest błyskawiczne załamanie się rządu afgańskiego i sceny chaosu w Kabulu, to w głosach płynących z ChRL można odnaleźć sygnały świadczące, że partyjni analitycy nie uznają biegu wypadków w Afganistanie za korzystne. Waszyngton oczywiście zaliczył poważną wpadkę wizerunkową, ale nie czyni to sytuacji lepszej dla Pekinu. Jest tego kilka powodów:

  1. Wycofanie wojsk z Afganistanu całkowicie zmienia relacje miedzy Stanami Zjednoczonymi i Pakistanem. Dopóki Waszyngton musiał utrzymywać z miarę poprawne stosunki z Islamabadem, dopóty nie było mowy o głębszym zbliżeniu z New Delhi, a Indie są niezbędnym elementem systemu powstrzymania ChRL, budowanym wokół formatu QUAD przez Stany Zjednoczone. Teraz ta przeszkoda znika.
  2. Pentagon już ma rozpisane środki i ludzi, które zwolni mu wycofanie się z Afganistanu. Nikt nie ma wątpliwości, że trafią one na „chiński front”.
  3. Talibowie to wewnętrznie złożona i niejednorodna koalicja rożnych grup,1 które – podobnie jak całe społeczeństwo Afganistanu – jest podzielone wzdłuż granic etnicznych i geograficznych. Spójność ruchu utrzymywał wspólny cel – zdobycie władzy i wygonienie obcych. Teraz zacznie się dzielenie tortu i wkrótce się okaże, że ten czy tamten dowódca będzie niezadowolony, bo dostał za mało, bo go nie doceniono itp. Nie wiemy, jak to zostanie rozwiązane, czy przez przejęcie władzy nad całym ruchem przez jedną z frakcji, czemu będzie towarzyszył radykalizm religijny jako spoiwo ruchu, czy faktyczny podział kraju na udzielne księstwa (formalna lub nieformalna federalizacja), czy może powstanie jakiś rodzaj wewnętrznej „demokracji”, która pozwoli na  rozwiązywanie napięć wewnętrznych. Oznacza to, że niebezpieczeństwo destabilizacji Afganistanu, a przez to Azji Centralnej i Xinjiangu nie zniknęło.
  4. Talibowie to ruch rewolucyjny, czy rewolucja w jednym kraju im wystarczy? Dzisiaj mówią, że tak. Jednak Talibowie szukając uznania międzynarodowego mówią teraz każdemu, co ten chce usłyszeć, a jak będzie, tego nikt nie wie. Szybkość rozpadu rządu w Kabulu zaskoczył wszystkich z Talibami włącznie, a to oznacza, że postępują ostrożnie. Samo w sobie dowodzi to pewnej dojrzałości ruchu, ale nie jest substytutem planu.
  5. Pekin nie ufa Talibom i nie ufa ich zdolnościom do stworzenia funkcjonującego państwa, potrafiącego zapewnić zarówno bezpieczeństwo fizyczne, ale też wystarczający poziom rozwoju, aby w ogóle udało się z nim robić interesy. Po wypięciu przez Amerykanów afgańskiego systemu bankowego ze SWIFT, nie uda się nawet zrobić przelewu z lub do Kabulu. Nie mówiąc już o tym, czy Talibowie będą potrafili przyciągnąć lub wykształcić biurokrację zdolną do współdziałania z chińskim biznesem. Problemy, które chińskie inwestycje natrafiają w innych państwach rozwijających się, ale wciąż bardziej rozwiniętych niż Afganistan, pokazują, że będzie to trudne, drogie i niebezpieczne. Fakt, że dzisiejszy Afganistan rożni się znacznie od tego z 1996 roku pod względem infrastruktury i poziomu rozwoju daje szansę Talibom, ale nie determinuje samo w sobie, czy będą zdolni skorzystać z tej szansy.
  6. Pekin nie wierzy też, że Talibowie będą skłonni ukrócić działalność islamskich organizacji niepodległościowych Ujgurów. Chodzi nie tylko o powinowactwo ideologiczne, a czasami też etniczne lub rodzinne, ale też prosty interes. Pekin będzie się opłacał Talibom, aby ci powstrzymywali Ujgurskich islamistów w Afganistanie od wypadów za granicę, ale to powoduje, że bardziej będzie się Talibom opłacać utrzymywać Ujgurów, bo po co się ich pozbywać? Przecież Pekin przestałby wtedy płacić… Jak dodamy do tego możliwość, że każdy niezadowolony interesariusz nowego reżimu zawsze może wykorzystać kartę ujgurską, aby coś wynegocjować od Kabulu, ale ten wystawi rachunek Pekinowi, to widzimy, że sytuacja nie jest wcale tak różowa.
  7. Zwycięstwo afgańskich Talibów da teraz wiatr w żagiel Talibów pakistańskich, a ci za jeden ze swoich celów wzięli chińskie inwestycje. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja w Pakistanie, ale dalsza destabilizacja („afganizacja„) Pakistanu nie jest wykluczona, co spędza sen z powiek członkom KC.

W tej chwili Pekin będzie siedział i obserwował rozwój sytuacji na miejscu. Już uznano rządy Talibów de facto pozostawiając ambasadę, a uznanie de iure może nastąpić po jakimś czasie, ale sądzę, że będzie koordynowane z Rosją. Wbrew zapowiedziom Pekinu, nie liczyłbym na duże chińskie inwestycje w najbliższym czasie, choć może jakieś próbne projekty będą tworzone – zwłaszcza sektorze wydobycia minerałów.2 Z jednej strony będzie to sposób płacenia za trzymanie Ujgurów pod kloszem, a z drugiej będzie to papierek lakmusowy. Paradoksalnie, im lepiej Talibowie ułożą sobie relacje z Waszyngtonem, tym bardziej będą wiarygodni dla Pekinu, ponieważ ustabilizuje to ich władzę i da szansę na w miarę normalne funkcjonowanie w systemie międzynarodowym, tym politycznym, ale też finansowym i gospodarczym. Pytanie, które zadają sobie chyba teraz wszyscy, nie tylko w Pekinie, to czy Talibowie są tym zainteresowani, a jeżeli tak, to czy są do tego zdolni? Jednak i w tym jest niebezpieczeństwo dla ChRL, ponieważ im lepiej ułożą się Talibowie z Waszyngtonem, tym mniej będą potrzebowali Pekinu.

Wreszcie, nie ma mowy o jakiejkolwiek interwencji w Afganistanie. Zdaniem partyjnych analityków to pułapka, którą mieli na nich zastawić Amerykanie i oni w nią nie wejdą. Maksimum na które Pekin się odważy to monitorowanie dronami Korytarza Wahańskiego i ewentualne patrole dosyć głęboko zapuszczające się w ten region, co już ma miejsce.

Nie. Te wszystkie sensacyjne teksty, jak to teraz Pekin i Moskwa wejdą do Afganistanu i przejmą go, to mrzonka. Pekin, a więc i Moskwa, będą postępować bardzo ostrożnie. Owszem, widać już, że nie chcą w żaden sposób antagonizować Talibów, ale to nie oznacza, że zaraz zasypią inwestycjami.


1 Było to widać chociażby na spotkaniu delegacji Talibów z Wang Yi w Tianjinie w lipcu br. Wang Yi musiał rozmawiać z dziewięcioosobową delegacją, ponieważ każda z większych frakcji musiała wysłać swojego człowieka, aby mieć pewność, że każda z nich coś od Pekinu dostanie. Pokazuje to nie tylko złożoność ruchu, ale też fakt, że zaufanie to deficytowy w nim towar.
2 ChRL potrzebuje dywersyfikować źródła dostaw, ale też wydobycie rudy i jej eksport do Chin to najprostsza i najbardziej prymitywna forma inwestycji, z którą może Talibowie sobie poradzą. Pierwsze może być złoże miedzi w Mes Aynak, ponieważ plany są już na miejscu, przygotowane przez były… rząd afgański.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.