Zazwyczaj zapowiedzi wielkich planów stymulacyjnych dla chińskiej gospodarki rozgrzewają komentariat. Tymczasem deklaracja Zheng Shanjie, szefa Narodowej Rady Rozwoju i Reform (NDRC), że tylko w tym roku inwestycje w „Sześć Sieci” i powiązane z nimi kluczowe obszary przekroczą 7 bln RMB (około 1,02 bln USD), nie odbiła się szerokim echem.
Władze centralne promują program „Sześciu Sieci” (六张网), na który składają się: sieci wodne, nowe sieci elektroenergetyczne, sieci mocy obliczeniowej, sieci komunikacyjne nowej generacji, miejskie sieci podziemne oraz sieci logistyczne. Agencja Xinhua podaje, że sama modernizacja sieci elektroenergetycznych w okresie XV planu pięcioletniego (2026–2030) ma pochłonąć ponad 5 bln RMB. Z kolei modernizacja miejskich sieci podziemnych – obejmująca instalacje gazowe, wodne, kanalizacyjne i grzewcze – ma kosztować ok. 5 bln RMB i objąć ok. 770 tys. km infrastruktury. Propaganda przedstawia tę inicjatywę nie jako drobną korektę polityki gospodarczej, lecz jako potężny program inwestycji państwowo-korporacyjnych, który ma pobudzić popyt, utrzymać aktywność przemysłową i skompensować słabość sektora nieruchomości oraz konsumpcji.
Kluczem do rozszyfrowania tej partyjnej nowomowy jest rozróżnienie między popytem krajowym a konsumpcją gospodarstw domowych. Pekin często mówi o „rozszerzaniu popytu wewnętrznego” (扩大内需), ale w praktyce rozumie to pojęcie bardzo szeroko, jako inwestycje infrastrukturalne, modernizację parku maszynowego, projekty przemysłowe, zakupy przedsiębiorstw oraz państwowe programy budowlane. „Sześć Sieci” to niemal modelowy przykład takiego przesunięcia znaczeniowego. Oficjalnie program ma „wydobywać potencjał popytu wewnętrznego”, „stabilizować wzrost” i „służyć ludziom”, jednak realnymi instrumentami tej polityki są wspomniane sieci wodne, elektroenergetyczne, obliczeniowe, komunikacyjne, podziemne i logistyczne. NDRC wprost wskazuje, że sieci te stanowią „twarde wsparcie” modernizacji, generują silny efekt mnożnikowy i dźwigniowy, a w krótkiej perspektywie służą jako narzędzie zwiększania inwestycji i stabilizacji wzrostu. Oznacza to, że popyt ma być pobudzany nie poprzez wzrost dochodów i poczucia bezpieczeństwa gospodarstw domowych, lecz za pomocą zamówień inwestycyjnych dla przemysłu, budownictwa, energetyki, sektora ICT (Information and Communication Technologies), logistyki oraz przedsiębiorstw państwowych.
Powtórzę mój podstawowy argument. Chiński model rozwoju opiera się na przechwytywaniu oszczędności obywateli i przekierowywaniu ich na inwestycje, infrastrukturę, deweloperów oraz sektor przemysłowy. Zmiana tego paradygmatu wymagałaby pozostawienia większej części dochodu w rękach gospodarstw domowych, rozbudowy zabezpieczeń społecznych i ograniczenia transferu kapitału do aparatu państwowo-przemysłowego. To z kolei osłabiłoby jeden z fundamentów władzy KPCh, jakim jest kontrola nad przepływem kapitału od ludności do elit polityczno-gospodarczych.
Inicjatywa „Sześciu Sieci” nie tylko nie narusza tego mechanizmu, lecz wręcz go utrwala. Kapitał nadal płynie kanałami kontrolowanymi przez partię, takimi jak budżet centralny, obligacje specjalne, banki celowe (polityczne), przedsiębiorstwa państwowe, władze lokalne czy projekty infrastrukturalne. NDRC zapowiada wdrożenie dokładnie takiego schematu: przygotowanie planów, rozpisanie zadań na lata, stworzenie dynamicznej kolejki projektów w myśl zasady „realizować jedną partię, przygotowywać jedną, rezerwować jedną, planować jedną”, oraz wykorzystanie środków rządowych i nowych instrumentów finansowania dłużnego. Dla partii jest to układ bezpieczny, ponieważ pozwala utrzymać dotychczasową hierarchię. Centrum wyznacza priorytety, NDRC koordynuje działania, prowincje i miasta je realizują, przedsiębiorstwa państwowe oraz powiązane firmy otrzymują zamówienia, a banki zapewniają finansowanie. Obywatele pozostają jedynie źródłem oszczędności (kapitału), siły roboczej oraz legitymizującej system narracji „dla ludzi” – nie stają się natomiast autonomicznym podmiotem popytu.
Wydział Propagandy KC doskonale zdaje sobie sprawę z zarzutów, że Chiny znów inwestują „w rzeczy”, a nie „w ludzi”. Dlatego wokół „Sześciu Sieci” surowo promuje się formułę „Inwestowanie w rzeczy i inwestowanie w ludzi są ze sobą ściśle powiązane” (投资于物和投资于人紧密结合). W państwowych mediach program ten przedstawia się nie tylko jako modernizację technologiczną, ale również jako projekt poprawy jakości życiana co ma się składać gwarancja lepszej wody, energii, transportu, usług miejskich, logistyki i komunikacji cyfrowej. Problem polega na tym, że wciąż nie mamy tu do czynienia z transferem dochodów do gospodarstw domowych ani z budową powszechnego państwa dobrobytu. Modernizacja rurociągów, sieci energetycznych czy centrów logistycznych może oczywiście poprawić warunki bytowe, ale nie eliminuje strukturalnych przyczyn wymuszających na Chińczykach wysoki poziom oszczędności – takich jak niepewność emerytalna, wysokie koszty leczenia i edukacji dzieci czy ogólny brak powszechnych usług społecznych. To właśnie te czynniki decydują o tym, że udział konsumpcji prywatnej w PKB Chin pozostaje niski. Projekt „Sześciu Sieci” daje władzom wygodną alibi i pozwala twierdzić, że inwestują „dla ludzi”, bez konieczności oddawania im realnie większej części dochodu narodowego.
W rzeczywistości „Sześć Sieci” ma pełnić funkcję substytutu sektora nieruchomości. W starym modelu branża deweloperska realizowała kilka zadań jednocześnie. Absorbowała oszczędności gospodarstw domowych, finansowała samorządy poprzez sprzedaż ziemi, napędzała popyt na stal, cement i maszyny budowlane, a także windowała zarówno dług lokalnych banków, jak i regionalne PKB. Mechanizm ten jednak ostatecznie się wyczerpał wraz z przegrzaniem rynku mieszkaniowego. Inicjatywa „Sześciu Sieci” wygląda więc na próbę znalezienia nowego ujścia dla inwestycji, które zastąpi nieruchomości, ale nie zmieni logiki całego systemu. Miejsce kolejnych osiedli zajmą sieci energetyczne, rury miejskie, centra danych, centra logistyczne, korytarze przesyłowe oraz infrastruktura wodna. Kwoty podawane przez NDRC są zawrotne. Ponad 5 bln RMB na nową sieć elektroenergetyczną w XV planie pięcioletnim oraz drugie tyle na miejskie sieci podziemne i modernizację setek tysięcy kilometrów instalacji.
Nie oznacza to, że projekty te są bezużyteczne. Wiele z nich ma głębokie uzasadnienie techniczne i gospodarcze, jak starzenie się infrastruktury miejskiej, konieczność zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, integracja odnawialnych źródeł energii (OZE), rozwój logistyki czy infrastruktury pod sztuczną inteligencję (AI). Jednak z punktu widzenia modelu rozwojowego kluczowe jest coś innego. Partia znalazła nowe obszary, w których może kontynuować inwestycyjne pompowanie gospodarki bez oddawania sterów mechanizmom wolnorynkowym napędzanym popytem konsumpcyjnym. Pekin po prostu wraca do sprawdzonego „lania betonu”, tyle że ubranego w nowoczesne szaty. Dlatego „Sześć Sieci” opakowano w modną retorykę „nowych sił wytwórczych” (新质生产力), cyfryzacji, AI, zielonej energii oraz odporności systemu.
„Eksperci” na usługach partii przedstawiają ten program jako przejście od prostej rozbudowy infrastruktury do „integracji systemowej”, która ma przynieść „krótkoterminową stabilizację wzrostu, średnioterminową korektę struktury i długoterminowe bezpieczeństwo”. Pekin nie mówi już, że „buduje drogi i mosty”, lecz iż „tworzy układ nerwowy nowoczesnej gospodarki”. W tym sensie obecny plan jest o wiele bardziej wyrafinowany niż pakiety stymulacyjne po 2008 roku, ale z politycznego punktu widzenia to wciąż ten sam wybór. Zamiast zwiększać udział gospodarstw domowych w PKB, chińskie władze wolą rozbudowywać zdolności produkcyjne, logistyczne, energetyczne i obliczeniowe kraju. Z tego powodu wszelkie deklaracje o równoważeniu „podaży i popytu” są mylące. Nie mamy tu do czynienia z keynesowską polityką pobudzania konsumpcji, lecz z podażową polityką infrastrukturalną, która ma sama wykreować swój popyt. Przedsiębiorstwa otrzymają zamówienia, przemysł zyska rynki zbytu, lokalne władze dostaną nowe projekty, banki – kolejnych kredytobiorców, a statystyki PKB zostaną zasilone przez „realny wolumen prac” (实物工作量), o którym otwarcie mówi NDRC. PKB wzrośnie dla samego wzrostu PKB. Niestety, zapewne nie zabraknie na Zachodzie pożytecznych idiotów, którzy dadzą się na tę narrację złapać.
Trzeba przyznać, że „Sześć Sieci” może przynieść doraźne korzyści w trzech kwestiach: (1) podtrzyma tempo wzrostu gospodarczego, (2) ograniczy ryzyka związane z awariami starej infrastruktury oraz (3) wygeneruje nowe zamówienia dla sektorów strategicznych. Nie rozwiąże jednak sedna problemu popytowego, ponieważ nie przekłada się automatycznie na wzrost dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych. Pracownik może co prawda znaleźć zatrudnienie przy realizacji projektów infrastrukturalnych, nie oznacza to jednak trwałego zwiększenia udziału płac w dochodzie narodowym. Ponadto program ten w żaden sposób nie osłabia motywacji rodzin do odkładania pieniędzy na czarną godzinę. Bez głębokiej reformy systemu emerytalnego, ochrony zdrowia, edukacji oraz systemu meldunkowego hukou (户口)1 chińskie gospodarstwa domowe nadal będą wykazywać daleko idącą ostrożność konsumpcyjną. Co więcej, „Sześć Sieci” umacnia dotychczasową, wadliwą strukturę alokacji kapitału. To państwo i sektor przedsiębiorstw zyskują kolejny potężny kanał absorpcji środków kosztem konsumentów. Mechanizm, w którym oszczędności obywateli są przejmowane i transferowane na inwestycje przynoszące korzyści aparatowi partyjno-państwowemu, zostanie nienaruszony. Wreszcie, „Sześć Sieci” pogłębi problem niskiej krańcowej efektywności inwestycji. Im więcej kapitału pompuje się w infrastrukturę w gospodarce zmagającej się już z ogromnymi nadwyżkami produkcyjnymi i słabym popytem końcowym, tym większe ryzyko, że wiele z tych projektów okaże się ekonomicznie rentownych jedynie na papierze, pełniąc wyłącznie funkcję polityczną.
Dlatego „Sześć Sieci” należy czytać jako symptom braku reformy, nie jako reformę. To politycznie racjonalna odpowiedź KPCh na gospodarczo nieracjonalną strukturę. Skoro prawdziwe pobudzenie konsumpcji osłabiłoby mechanizmy kontroli, partia wybiera taki „popyt wewnętrzny”, który nadal przechodzi przez państwo, banki, projekty, przedsiębiorstwa i lokalne aparaty władzy.
–
1 Odsyłam do mojego komentarza z zeszłego wtorku, na temat zapowiedzi reformy hukou.
