Biotechnologie stały się po cichu jednym z najważniejszych pól rywalizacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, ponieważ mają rosnące znaczenie gospodarcze, zdrowotne, przemysłowe i w kwestiach bezpieczeństwa narodowego.1 Nie chodzi już wyłącznie o farmację czy badania nad genami, lecz o cały ekosystem rozwoju nauki. Od badań podstawowych, danych biologicznych i narzędzi laboratoryjnych, przez badania kliniczne i skalowanie produkcji, po standardy bezpieczeństwa, ochronę danych, kontrolę inwestycji i eksportu. W tym sensie biotechnologia jest dziś technologią „ogólnego przeznaczenia”. Podobnie jak AI czy półprzewodniki przenika wiele sektorów i zmienia relację między nauką, przemysłem a państwem.
Stan gry
USA zbudowały przewagę wcześnie dzięki federalnym nakładom na badania podstawowe, kapitałowi prywatnemu, najlepszym uniwersytetom czy zdolnością do komercjalizacji. Amerykański Human Genome Project z lat 1990–2003 był przełomem nie tylko naukowym, ale i instytucjonalnym, bo sprzęgnął państwo, uniwersytety i przemysł wokół genomiki. Do dziś USA zachowują bardzo silną pozycję w jakości patentów, zaawansowanych terapiach oraz w przechodzeniu od odkrycia do produktu rynkowego. W 2022 r. amerykański biznes wydał 117,1 mld USD na B+R w biotechnologii, co odpowiadało to 17 proc. krajowego biznesowego B+R, z czego 88,6 mld USD przypadało na przemysł chemiczny, obejmujący farmację i leki. Jednocześnie FDA miała na liście 49 zatwierdzonych produktów komórkowych i genowych według stanu na 23 kwietnia 2026 r.
ChRL wykonała w ciągu trzech dekad skok, który zmienił globalny układ sił. Biotechnologia była priorytetem już w programie 863 z 1986 r., następnie wzmacniano ją przez kolejne plany pięcioletnie, a w 2022 r. po raz pierwszy otrzymała odrębny plan dla bioekonomii. KPCh budowała zdolności przez finansowanie badań, rozwój laboratoriów i szpitali, wspieranie klastrów, reformę regulacyjną oraz powiązania między badaniami publicznymi a przedsiębiorstwami. Rezultat jest widoczny w skali. Według amerykańskiego NCSES (National Center for Science and Engineering Statistics) w 2023 r. autorzy z Chin opublikowali 87109 artykułów zaliczonych do biotechnologii wobec 17649 dla USA, a w 2024 r. wynalazcy z Chin uzyskali 57146 międzynarodowych rodzin patentowych w biotechnologii wobec 8891 dla USA. Oczywiście inny problem to jakość tych publikacji w Chinach, ale zostawmy to na inny tekst. Ta ilość jednak wskazuje, że z Pekinu przyszedł nakaz i pieniądze, aby inwestować w biotechnologie. Partia potraktowała biotechnologię jako część szerszej strategii „samowystarczalności technologicznej”, a w XV Planie Pięcioletnim na lata 2026–2030 biotechnologia i biowytwarzanie nadal figurują jako priorytetowe obszary strategiczne.
Po stronie USA istotną przewagą pozostaje kapitał prywatny. Według NCSES inwestycje venture capital w amerykańskie firmy biotechnologiczne wyniosły 17,3 mld USD w 2024 r. To mniej niż w rekordowym 2021 r., ale nadal stanowi jedną z największych kategorii finansowania VC wśród technologii krytycznych. Nie dysponujemy równie aktualnym, jednolicie porównywalnym wskaźnikiem VC dla Chin z oficjalnego źródła o tej samej metodologii, więc każda ścisła liczbowo teza o przewadze po jednej ze stron wymagałaby danych spoza zestawu oficjalnego. Można być jednak pewnym, że w USA AI odciąga wielu inwestorów z innych sektorów i nie ma powodu, aby biotechnologie były tutaj odporne. Najsłabszym punktem USA nie jest jednak sama nauka, lecz koordynacja strategiczna. Co ciekawe USA chyba nie mają jeszcze narodowej strategii dla biotechnologii, albo jest ona dobrze ukryta. To ważne, bo przy rozproszeniu kompetencji między NIH, NSF, FDA, USDA, HHS, DoD, NIST i Commerce (celowo nie będę rozwijał tych skrótów) łatwo o luki między badaniami, regulacją, normami i skalowaniem przemysłowym. To właśnie ma częściowo kompensować BioMADE, które zostało uruchomione przez DoD w 2020 r., a następnie otrzymało zwiększenie federalnego pułapu finansowania do ponad 500 mln USD i rozwija sieć zakładów pilotowych oraz infrastrukturę demonstracyjną. Inny problem to fakt, że prywatny biznes często kieruje się chęcią szybkiej komercjalizacji (to naturalne), ale w efekcie więcej pieniędzy idzie na walkę ze zmarszczkami na tyłku niż z malarią.
Po stronie Chin największą siłą jest połączenie rozmiaru nauki z państwowym ukierunkowaniem i bazą kliniczną. Reforma NMPA (National Medical Products Administration), system 60-dniowej „milczącej zgody” dla badań klinicznych, pilotaże 30-dniowe dla innowacyjnych leków, duże publiczne szpitale i rozwój klastrów takich jak Shanghai znacząco skróciły drogę od badań do testowania. Nikt się też nie przejmuje prawem pacjentów do prywatności i ich dane są przetwarzane przez firmy biotechnologiczne. Władze również gromadzą bazy danych biometryczne, w tym profile genetyczne, znacznej części populacji ChRL (zwłaszcza mniejszości etnicznych). To daje chińskim firmom ogromna przewagę w skali badań, jakie mogą przeprowadzać. MERICS i inne think tanki badające kwestie rozwoju biotechnologii w ChRL zauważają jednak, że ten model ma też swoje granice. Najnowocześniejsze chińskie firmy nadal potrzebują zagranicznych partnerów, rynków i inwestorów, a krajowa polityka cenowa ogranicza rentowność innowacyjnych aktywów. Ręczne sterowanie przez KPCh też nie pomaga. Jakkolwiek to brutalnie nie zabrzmi, to nie da się ukryć, że krem na zmarszczki na tyłku przynosi większe dochody niż lekki na malarię.
Generalnie USA dominują tam, gdzie kluczowe są jakość, standardy, IP o wysokiej wartości, kapitał wzrostowy i zatwierdzone produkty zaawansowanych terapii, natomiast Chiny dominują lub szybko doganiają tam, gdzie liczą się skala, szybkość badań, liczba patentów, duże zasoby kliniczne oraz zdolność państwa do koordynacji infrastruktury i kadr.
Co dalej?
Logiczne wydają się trzy scenariusze bazowe, które wynikają z już widocznych trendów politycznych i rynkowych, dlatego nie wydają mi się specjalnie oryginalne, ale nie o oryginalność tutaj chodzi i a prawdopodobieństwo sprawdzenia się.
W pierwszym scenariuszu, który można nazwać fragmentacją konkurencyjną, USA i Chiny dalej rozbudowują własne standardy, kontrole danych i preferencje zakupowe, a sojusznicy i partnerzy są wciągani w wybór między tymi dwoma systemami, które obejmują odmienne standardy danych, pochodzenie syntezy DNA, dopuszczalne kontrakty CRDMO (Contract Research, Development and Manufacturing Organization), zgodność z regułami prześwietlania (screening). Taki scenariusz wspierają już dziś amerykańskie restrykcje danych i zamówień oraz chińska polityka suwerenności biologicznej i infrastruktury danych. Jego skutkiem byłaby niższa interoperacyjność norm i wolniejsze rozprzestrzenianie się wspólnych standardów bio-bezpieczeństwa. Moim zdaniem to najbardziej prawdopodobny scenariusz.
W drugim scenariuszu, zarządzanej współzależności, strony i ich partnerzy utrzymują ograniczoną współpracę w badaniach podstawowych, zdrowiu publicznym, standardach screeningu nukleinowego i wybranych obszarach regulacyjnych, jednocześnie twardo zabezpieczając dane, zamówienia publiczne i wybrane technologie podwójnego zastosowania. Taki model byłby najbardziej zgodny z tym, co sugerują zarówno branżowe inicjatywy w zakresie standardów syntezy DNA, jak i bardziej wyważone analizy naukowe podkreślające koszty pełnego zerwania współpracy. Piękne i idealistyczne podejście, ale z KPCh u władzy w ChRL raczej się nie ziści.
W trzecim scenariuszu, rywalizacji normatywnej, spór ogniskuje się nie tyle na produkcie końcowym, ile na samych regułach. Kto definiuje „bezpieczną” syntezę DNA, standard danych biologicznych gotowych dla AI, wymagania audytowe, kwalifikację ryzyka podwójnego zastosowania i granice dopuszczalności eksperymentów. Ten scenariusz może wydawać się szczególnie prawdopodobny dlatego, że regulacje międzynarodowe nie nadążają za tempem zmian, a władza normotwórcza będzie wynikała z połączenia standardów technicznych, zakupów publicznych, licencjonowania i kontroli dostępu do danych. Moim zdaniem jednak zbliżamy się do załamania zdolności normatywnych systemu międzynarodowego. Normy nie znikną, ale przestaną być globalne, wiec będziemy mieli rywalizacje między odmiennymi systemami normatywnymi. Dlatego sądzę, że najbardziej prawdopodobny jest jednak pierwszy scenariusz.
Co to oznacza dla nas?
Z punktu widzenia państw trzecich można wyciągnąć kilka konkluzji. Po pierwsze, państwa o aspiracjach strategicznych powinny traktować dane biologiczne, zdolność do bezpiecznej syntezy DNA i biowytwarzanie jako wzajemnie zależne, a nie jako odrębne kwestie. Po drugie, bezpieczeństwo nie może polegać na prostym haśle, że „odcinamy się od Chin”. Potrzebne jest bardziej precyzyjne podejście. Tam, gdzie ryzyko jest konkretne, na przykład przy danych genetycznych, kontroli syntezy materiału biologicznego, kontraktach finansowanych przez państwo czy wrażliwym sprzęcie laboratoryjnym, powinny obowiązywać jasne i twarde reguły. Lecz tam, gdzie współpraca naukowa może przynieść korzyści medycynie, badaniom i zdrowiu publicznemu, nie należy jej automatycznie blokować. Trzeba raczej tworzyć bezpieczne, dobrze kontrolowane kanały współpracy. Ważne, żeby być zdolnym je przeciąć w każdej chwili, więc współpraca tak, ale nie taka generująca asymetryczną zależność. Po trzecie, przewaga w biotechnologii nie zależy już tylko od liczby publikacji naukowych ani od samych patentów – Chiny zadbały już o ich inflację. Kluczowe jest to, czy państwo i firmy potrafią przejść całą drogę. Od danych i pomysłu, przez testy i walidację, aż po produkcję i zatwierdzenie gotowego leku lub technologii. Dlatego szczególnie ważne są inwestycje w etap pośredni, między laboratorium a przemysłem. Chodzi o zakłady pilotażowe, fabryki, nowoczesne standardy kontroli jakości oraz ludzi, którzy potrafią łączyć naukę z praktycznym wdrożeniem.
–
1 Zadaniowałem ChatGPT, aby wypisał mi najważniejsze obszary rywalizacji w biotechnologiach między USA i ChRL. Naturalnie nie są one równorzędne. Część z nich ma znaczenie przede wszystkim zdrowotne, część przede wszystkim przemysłowe, ale też takie, które jednocześnie odgrywają ważną rolę zdrowotną, przemysłową i wojskową.
Edycja genów i terapie zaawansowane. W tym obszarze przewaga USA pozostaje bardziej dojrzała regulacyjnie i komercyjnie. FDA ma szeroki portfel zatwierdzonych terapii komórkowych i genowych, w tym produkty CAR-T i terapię CRISPR Casgevy. W Chinach tempo rozwoju jest wysokie, lecz z perspektywy rejestracyjnej system jest nadal młodszy: warunkowe zatwierdzenia terapii CAR-T pojawiły się w ostatnich latach, a pierwsza terapia komórkowa oparta na komórkach zrębu mezenchymalnego została zatwierdzona dopiero w 2025 r. Nie znaczy to, że Chiny są słabe naukowo; raczej, że ich przewaga dotąd silniej ujawniała się w pipeline’ach i badaniach niż w liczbie globalnie zatwierdzonych produktów wysokiej klasy.
Biologia syntetyczna i synteza DNA. Tu stawka jest wyjątkowo wysoka, bo subpole to łączy przemysł, farmację, bezpieczeństwo biologiczne i AI. HHS/OSTP wprowadziły w 2024 r. federalne ramy screeningu syntetycznych kwasów nukleinowych jako warunek finansowania badań federalnych, a w 2025 r. Biały Dom nakazał ich rewizję i rozszerzenie bezpieczeństwa biologicznego. To pokazuje, że Waszyngton uznaje syntezę DNA za krytyczny punkt kontroli. Z drugiej strony CFR ocenia, że trzy firmy odpowiadają za około 86 proc. globalnej podaży syntetycznego DNA, przy czym jedna jest chińska, a dwie pozostałe mają znaczącą obecność w Chinach; raport podkreśla też brak pełnej przejrzystości pochodzenia nukleotydów. To obszar, w którym przewaga USA nie jest już oczywista w sensie łańcucha dostaw, mimo że standardy bezpieczeństwa i część innowacji pochodzą nadal z USA i sojuszników.
Biowytwarzanie. Dla USA jest to dziś jedno z najważniejszych pól odbudowy przewagi przemysłowej. BioMADE ma wspierać pełny krajowy ekosystem bioindustrial manufacturing, od technologii i kadr po infrastrukturę pilotową oraz demonstracyjną. Chiny również mocno promują biowytwarzanie: było ono wskazywane w 2024–2026 jako przyszły silnik wzrostu, a w planowaniu 15. pięciolatki zostało utrzymane jako priorytet. Jednak według MERICS Chiny pozostają jeszcze za USA i Europą pod względem udziału w globalnym rynku biowytwarzania, co sugeruje, że ich obecna przewaga jest bardziej „w drodze” niż w pełni skomercjalizowana.
Szczepionki i zdolności odpowiedzi zdrowotnej. To obszar strategiczny, ale porównywalne, aktualne i oficjalne wskaźniki przekrojowe dla USA i Chin — obejmujące jednocześnie platformy technologiczne, moce produkcyjne, eksport i pipeline — są ograniczone. Da się natomiast stwierdzić z oficjalnych regulacji, że obie strony traktują szczepionki jako kategorię priorytetową: w Chinach innowacyjne i pilnie potrzebne szczepionki są explicite objęte przyspieszonymi ścieżkami w Provisions for Drug Registration, a po stronie USA pozostają one integralną częścią biologics i systemu FDA/HHS. Tu więc bardziej niż o prostą „kto wygrywa” chodzi o odporność systemów i zdolność szybkiego przejścia od projektu do produkcji.
AI–bio convergence. To prawdopodobnie najszybciej rosnący wymiar strategiczny. Nature podkreśla, że konwergencja AI i biologii syntetycznej zmienia tempo projektowania białek, molekuł i organizmów, a także obniża bariery eksperymentowania. Biały Dom w 2025 r. uznał za priorytet połączenie AI z bezpieczeństwem syntezy nukleinowej, a NSCEB rekomendowała traktowanie danych biologicznych jako zasobu strategicznego i budowę standardów „AI-ready biodata”. Po stronie chińskiej w oficjalnych dokumentach 15. pięciolatki widać równoczesne promowanie AI, biotechnologii i infrastruktury danych sektorowych, w tym zdrowotnych. Konsekwencja jest jasna: państwo, które połączy najlepsze dane biologiczne, modele AI, automatykę laboratoryjną i bezpieczne łańcuchy syntezy, zyska przewagę wykraczającą poza klasyczną farmację.
Rolnictwo i zasoby genetyczne. W tym polu Chiny budują przewagę infrastrukturą zasobów i państwową koordynacją. Ministerstwo Rolnictwa podało, że kraj zakończył trzeci narodowy przegląd zasobów germplazmy, dysponuje największym na świecie systemem ochrony i wykorzystania zasobów genetycznych rolnictwa, a krajowy bank zasobów roślinnych ma pojemność 1,5 mln próbek. USA zachowują silne kompetencje naukowe i regulacyjne, ale ich rolniczy system biotech jest obecnie bardziej złożony i mniej stabilny proceduralnie: po sądowym uchyleniu zaktualizowanych przepisów USDA z 2020 r. APHIS wrócił do wcześniejszych procesów notyfikacji, zezwoleń i petycji. To dobry przykład ogólniejszego kontrastu: większa centralizacja w Chinach kontra większy pluralizm, ale i większa niepewność proceduralna w USA.
