Jedenaście firm motoryzacyjnych, w tym Tesla i Xiaomi, ogłosiło dzisiaj wprowadzenie aktualizacji oprogramowania oraz rozpoczęcie największej w historii Chin kampanii serwisowych w branży motoryzacyjnej. Wszystko wyniku decyzji  regulatora o zaostrzeniu norm awaryjnego otwierania drzwi w pojazdach elektrycznych. Większość tych działań, sklasyfikowanych zgodnie z chińskimi przepisami jako wycofanie produktów z rynku, ma na celu rozwianie obaw, że mechaniczne uchwyty awaryjnego otwierania drzwi mogą być trudne do zlokalizowania lub obsługi w sytuacjach awaryjnych.

Pisząc po ludzku, wielkim problemem jest, że chowane klamki albo po prostu nie mają fizycznego mechanizmu otwierania drzwi, albo działa on wadliwie. W efekcie w sieci można wyszukać filmiki, które pokazują, jak ludzie po nawet niewielkim wypadku płoną żywcem w swoich elektrycznych samochodach, ponieważ nie udało im się otworzyć drzwi, mimo że uszkodzenia nie były zbyt duże. Nawet Tesla przyznała, że „mechaniczne uchwyty awaryjnego otwierania drzwi mogą być trudne do zlokalizowania po poważnym zderzeniu i awarii układu elektrycznego, co może utrudniać ewakuację pasażerów lub dostęp ratowników.”

Teraz producenci samochodów elektrycznych bezpłatnie zamontują etykiety ostrzegawcze w celu oznaczenia tych uchwytów, a większość z nich wdroży również aktualizacje oprogramowania. Szacunkowo akcja dotknie ponad 4 mln pojazdów, z czego prawie 3 mln będą to samochody Tesli. Ponadto Chiny zamierzają zakazać stosowania ukrytych klamek drzwiowych od 2027 roku, stając się pierwszym państwem, który wycofa z użycia rozwiązanie spopularyzowane przez Teslę i szeroko stosowane przez krajowych producentów pojazdów elektrycznych. Samochody będą musiały posiadać widoczne, mechaniczne możliwości otwarcia drzwi zarówno od zewnątrz, jak i od środka. W praktyce oznacza to koniec klasycznych, całkowicie ukrytych klamek.

Wpływ na Teslę będzie przede wszystkim wizerunkowy i strategiczny niż finansowy. Sama akcja serwisowa raczej nie zachwieje firmą, choć znajduje się ona w Chinach w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. Coraz wyraźniej przegrywa tempo rozwoju produktu z miejscowymi konkurentami, jak i innowacyjności.

Nawet gdyby obsługa, oznaczenia, logistyka i rezerwy gwarancyjne kosztowały średnio kilkadziesiąt dolarów na samochód, mówilibyśmy raczej o dziesiątkach lub niskich setkach milionów dolarów. Dla firmy, która w II kwartale 2026 roku miała 28,24 mld USD przychodów, byłoby to do udźwignięcia. Problem polega na tym, że marża brutto działu samochodowego spadła już do 16,3%, a Tesla jednocześnie wydaje ogromne kwoty na AI, robotaksówki i Optimusa. Tesla sprzedała detalicznie w Chinach 266 204 samochody, o 12,4% mniej niż rok wcześniej, a jej udział w rynku NEV wyniósł około 4,7%. W lipcu sprzedaż spadła do zaledwie 27 249 sztuk, przez co Tesla wypadła z pierwszej dziesiątki producentów elektryków.

Dlatego szacowałbym, że globalnie skutki obecnej akcji są niewielkie lub umiarkowane, natomiast dla pozycji Tesli w Chinach będą już negatywne, choć przede wszystkim symboliczne. Sam recall nie odbierze Tesli rynku, ale jest kolejnym elementem procesu, w którym Tesla z technologicznego wzorca dla chińskiej motoryzacji staje się jednym z wielu producentów próbujących nadążyć za chińskim cyklem innowacji.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.