Zdjęcie: Stephen Shaver/EPA

Zdjęcie: Stephen Shaver/EPA

Miastem Hengyang w południowych Chinach wstrząsnął skandal wyborczy do lokalnego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (ZPL). Ponad 500 deputowanych straciło swoje mandaty w związku z kupowaniem głosów. W efekcie ZPL przestało istnieć.

W systemie politycznym ChRL władza KPCh jest legitymizowana przez wielostopniowy system ZPL z Ogólnochińskim Zgromadzeniem Przedstawicieli Ludowych (OZPL) na czele. Delegaci jednego stopnia wybierają delegatów wyższego stopnia itd. Oznacza to, że równie dobrze mogą być zakwestionowane mandaty wybrane przez ZPL z Hengyang do prowincjonalnego ZPL i dalej do samego OZPL. To samo dotyczy nominacji sędziowskich i prokuratorskich – w imię zasady jednolitości władzy państwowej to ZPL odpowiedniego szczebla mianuje sędziów i najważniejszych prokuratorów.

Afera wyszła na jaw 28 grudnia, w tydzień po ogłoszeniu planów walki z korupcją przez KC KPCh, w którym zapowiedziano brak litości zarówno dla „tygrysów i much” – czyli bez oglądania się na rangę i rodzaj korupcji.

Z jednej strony Pekin może pokazać teraz, jak poważnie traktuje hasła o walce z korupcją. Z drugiej ujawnienie rozmiarów korupcji dowodzi tylko fatalnego poziomu kadr partyjnych, a przede wszystkim postępującej niewydolności systemu. Wielkość korupcji nie tylko podważa legitymację KPCh, ale też demaskuje rosnącą niekompetencję. A przecież jednym z haseł, dzięki którym Mao i towarzysze zdobyli władzę, była obietnica skończenia z kupowaniem stanowisk i realizacja konfucjańskiego (SIC!) ideału merytokracji.

Hengyang to jednak tylko szczyt góry lodowej.

Nie dziwi, że teraz władze obarczają winną „ślepą wiarę niektórych ludzi w zachodnią demokrację”. Przykład Hengyangu ma działać odstraszająco.

Partyjni propagandziści przeoczają jednak, iż problem polega na tym, że łatwiej przekupić kilkuset członków ZPL niższego szczebla, niż większość wyborców w wyborach powszechnych i bezpośrednich. Kandydaci stają więc przed dylematem:

zapłacisz, to może nie wygrasz, ale jeżeli nie zapłacisz, to przegrasz na pewno.

Podnoszą się już głosy konserwatystów, iż jest to rezultat nieprzemyślnego wprowadzenia zasady wyznaczania większej liczby kandydatów niż miejsc.

Przecież, kiedy był jeden kandydat na jedno stanowisko, nie miało sensu nikogo przekupywać.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.