china-1

Narendra Modi w czasie wizyty w ChRL w 2011 roku.

Narendra Modi będzie nowym premier Indii. Jego nacjonalistyczna partia Bharatiya Janata (BJP) zdobyła większość pozwalającą na samodzielne rządy. Pierwszy raz od 1989 roku jedna partia zdobyła konstytucyjną większość w parlamencie. Choć BJP będzie rządzić ze swoimi tradycyjnymi koalicjantami, to nie będzie od nich zależna. Po raz pierwszy także pełnię władzy zdobywa partia niewywodząca się z Indyjskiego Kongresu Narodowego.

KPCh od lat miała dobre relacje z BJP i z Modim osobiście. Kiedy Stany Zjednoczone nie wydały mu wizy z powodu oskarżeń o inspirowanie zamieszek religijnych w 2002 roku, ChRL rozwinęła przed niem – dosłownie i w przenośni – czerwony dywan. W sumie Modi odwiedził ChRL czterokrotnie. Wielu komentatorów uważa, że teraz New Delhi zbliży się do Pekinu. W chińskich mediach nawet padło hasło „indyjski Nixon”.

Nie jestem jednak pewien, że te nadziej mają realne podstawy. Interesy geopolityczne obydwu krajów są sprzeczne, a w polityce przyjaźń nie jest rzeczą trwałą.

Pekin uznał, że nacjonalistyczny polityk z Indii będzie automatycznie antyzachodni i antyamerykański. Ponadto konserwatywne przekonania mogą skłaniać Modiego do „autorytarnych odruchów”, co jest na rękę ChRL próbującej zbudować alternatywę dla zachodniej liberalnej demokracji. Czy te kalkulacje są jednak prawdziwe?

Dla Pekinu i Waszyngtonu Indie są kluczowym elementem rywalizacji w skali globalnej. Tylko Indie mogą pokrzyżować plany Waszyngtonu utworzenia „kordonu sanitarnego” wokół ChRL. Równocześnie, ze wszystkich sąsiadów ChRL, tylko nuklearne Indie mogą nie potrzebować pomocy Stanów Zjednoczonych aby powstrzymać zapędy Pekinu.

ChRL już raz myślała, że znalazła w niepodległych Indiach – w osobie Jawaharlala Nehru – pokrewną duszę. Wystarczy wspomnieć tylko współpracę Nehru z Zhou Enlai w czasie konferencji w Bandungu. Antykolonializm stanowił silne spoiwo, ale nie wystarczył na długo. Sprzeczności ustrojowe, a przede wszystkim rywalizacja międzynarodowa i konflikt graniczny doprowadziły obydwa państwa do wojny w 1962 roku.

Modi niedawno ostro zaatakował Pekin mówiąc o chińskiej ekspansywnej mentalności. ChRL uznała to za konieczną retorykę w czasie kampanii wyborczej w kraju, którego większość populacji pozostaje nieufna lub wręcz wrogo nastawiona do Chin. Pekin wierzy, że po przejęciu władzy BJP i Modi zmienią swoją antychińską retorykę.

W czasie, kiedy Modi rządził stanem Gujarat, to bardzo zabiegał o chińskie inwestycje, a Pekin „zachęcał” gorąco przedsiębiorstwa państwowe i prywatne do inwestowania w Gujaracie. Trzeba też przyznać, że Modi doprowadził do tego, że Gujarat stał się najbardziej przyjaznym regionem Indii dla zagranicznego biznesu. Pekin ułaskawił też na prośbę Modiego 19 Hindusów z Gujaratu zamieszanych w przemyt diamentów, co wsparło image Modiego w kraju. Czym innym jest jednak bycie szefem stanowego rządu, a czym innym przywódcą państwa o ambicjach supermocarstwowych.

Indie są rywalem regionalnym i globalnym ChRL. Indie prowadzą własną politykę w Afryce, gdzie ścierają się z ChRL o wpływy i dostęp do zasobów naturalnych. Obydwie gospodarki konkurują ze sobą o rolę „fabryki świata” i nie ma możliwości aby podzieliły się w tej roli. ChRL to też odwieczny sprzymierzeniec Pakistanu. Przede wszystkim, wciąż nie rozwiązano sporu granicznego z ChRL, a w grę wchodzi więcej niż odległe pustkowia w Aksai Chin. Wreszcie, nadzieje Pekinu na „autorytarny odruch” Modiego mogą być stworzone nad wyraz. Modi nie musi być drugim Erdoganem, a demokracja (na hinduską modę) jest bardzo w Indiach zakorzeniona.

Nacjonalizm i przywiązanie do „azjatyckich wartości” łączy Modiego także z innymi państwami Azji Wschodniej, jak Japonia czy Singapur, które również obawiają się dominacji Pekinu. Zwłaszcza Tokio jest poważnym inwestorem w Indiach (16 miliardów USD w porównaniu do 396 milionów USD Pekinu) przynoszącym także – w przeciwieństwie do ChRL – najnowsze technologie. Obydwa państwa również prowadzą bliską współpracę militarną.

Największe nadzieje Pekinu mogą leżeć w… Stanach Zjednoczonych.  Waszyngton w ostatnich latach zrobiły bardzo dużo aby zantagonizować New Delhi. Dopiero w lutym, kiedy było już wiadomo, że BJP będzie zwycięzcą kolejnych wyborów, Amerykanie zaczęli zauważać istnienie Modiego, ale spotkanie Modiego z ambasador Nancy Powell było podobno „chłodne”. Wydaje się, że „piłka” jest po stronie Waszyngtonu. Pytanie czy administracja Obamy będzie potrafiła wyjść z odpowiednimi propozycjami.

Na dłuższą metę ChRL nie ma nic realnego do zaoferowania Indiom. Słowa oraz ładne gesty nie zasłonią interesu narodowego i kolizja między dwoma azjatyckimi gigantami jest nie do uniknięcia. Otwartym pytaniem pozostaje, czy Waszyngton będzie potrafił to wykorzystać na swoją korzyść?

Opublikował/a Michał Bogusz

6 Comments

  1. […] Nowa mapa pokazuje jako chińskie także część terytorium Indii. Wydawało się, że Pekin zainwestował dużo w przyjaźń z nowym premierem Indii Modim, ale wygląda, że wszystko przekreślono jednym ruchem. Może Pekin zorientował się, że nie […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  2. […] maju pisałem, że nadzieje Pekinu na zbliżenie z Indiami po wyborze Narendry Modi na stanowisko premiera mogą być mocno nad wyraz. Wygląda, że nadzieje […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  3. […] premier Narendra Modi rozpoczyna dzisiaj wizytę w Japonii. Pekin pokładał duże nadzieje w Modim, ale już od jakiegoś czasu było widać, że Modi myśli w kategoriach interesu narodowego i nie […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  4. […] Anonimowy urzędnik w Pekinie określił rozmowy Obamy z Modi „płytkim zbliżeniem”. Do tego doszły oskarżenia o spisek Zachodu mający na celu wciągnięcie Indii w konflikt z ChRL. Wygląda, że Obama i Modi doszli do porozumienia, które musiało zaboleć w Pekinie. A zabolało podwójnie, ponieważ ChRL żywiła dużo nadziei w związku z dojściem do władzy Bharatiya Janata. […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  5. […] po bardzo owocnej wizycie Obamy w Indiach. Kiedy wizyta Xi Jinping była mało udana. Sam Modi był uznawany przez Pekin i wielu komentatorów za sojusznika ChRL, ale rzeczywistość strategiczna jest […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  6. […] I pomyśleć, że Pekin jeszcze parę lat temu uznawał Modiego za swojego człowieka po drugiej stronie Himalajów. […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s