Księgarz zaczyna mówić

Ludzie różnie reagują na stres związany z uwięzieniem, czy zagrożeniem życia. Także ta sama osoba może zareagować na podobną presję inaczej w zależności od chwili czy miejsca w życiu, w jakim się znalazła. Dlatego nikt nie powinien oceniać innych, zwłaszcza jeżeli sam nie przeszedł podobnej próby.

Możemy to zaobserwować u dwóch zwolnionych z aresztu w ChRL księgarzy z Hong Kongu: Lam Wing-kee oraz Lee Bo

Lee po powrocie do Hong Kongu powiedział, że wycofuje się z działalności i zaapelował by nie wykorzystywać panującej w Hong Kongu wolności słowa by rzucać bezpodstawne oskarżenia na ChRL i partię komunistyczną.

Dla kontrastu Lam opowiedział na zwołanej konferencji prasowej o uwięzieniu i presji jakiej był poddawany. Dzięki jego relacji też można łatwiej zrozumieć Lee.

Lam trzymano przez pięć miesięcy w odosobnieniu pod stałą obserwacją kilku strażników stojących kilka metrów od niego, ale nigdy niewchodzących z nim w żadną interakcję. Każda czynność fizjologiczna była uważnie obserwowana. Strażnicy bali się, że Lam coś sobie zrobi, dlatego nawet szczoteczkę do zębów dano mu na sznurku.

Mnie zaintrygował fakt, że w ogóle dostał szczoteczkę do zębów. Czy to przeoczenie? Czy może jednak chciano mu dać trochę nadziei? Coś czego mógłby się trzymać… Nie daje się szczoteczki do zębów osobie przeznaczonej na wieczne zniknięcie.

Lam porwano na granicy Hong Kongu z ChRL. Zawiązano oczy i wywieziono w nieznane miejsce. Śledczy chcieli poznać prawdziwe dane występujących pod pseudonimem autorów książek o partii komunistycznej oraz uzyskać dostęp do bazy danych klientów.

Lam został zwolniony, kiedy zgodził się wziąć udział w szopce propagandowej przygotowanej przez władze. Musiał się przyznać przed kamerami, że złamał prawo ChRL publikująca książki poświęcone przywódcom KPCh. Dzisiaj opisuje, że musiał powiedzieć słowo w słowo przygotowany dla niego tekst. Jeżeli coś zmienił to zmuszano go kolejnych powtórek. Lam przyznaje się bez ogródek, że zgodził się na wszystko, byle wyrwać się z rąk bezpieki.

Wymuszone przyznanie się do winy to najczęstszy „dowód” służący skazywaniu opozycjonistów w ChRL. Jest to też świetne narzędzie propagandowe, ale tym razem nie zadziałało. Lam miał odwagę powiedzieć prawdę, ale też w Hong Kongu miał jej kto wysłuchać. Ludzie na kontynencie nie mają takiej możliwości. Jeżeli udaje im się wyjechać, to mijają już lata od ich sprawy i zainteresowanie mediów jest małe.

Niestety nasz brak uważności i mentalność nasza chata z kraja powoduje, że nie zwracamy uwagi na takie historie. Kiedy jednak spotka to nas to w przyszłości, to będziemy się dziwić, że świata to nie interesuje.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Księgarz zaczyna mówić

  1. Pingback: Marsz protestacyjny w Hong Kongu | Za Wielkim Murem

  2. Pingback: Jeden na sześciu Hongkończyków chce niepodległości | Za Wielkim Murem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s