Dzisiaj Korea Południowa poinformowała, że wysłała myśliwce w odpowiedzi na naruszenie przez rosyjskie samoloty wojskowe jej strefy identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ) — to drugie tego typu wtargnięcie w ciągu ostatnich tygodni. Brzmi sensacyjnie i niepokojąco, ale sęk w tym, że ADIZ to nie przestrzeń powietrzna państwa.
Różnica jest fundamentalna, zarówno prawnie, jak i militarnie. Przestrzeń powietrzna państwa jest obszarem, nad którym państwo posiada suwerenność. Obejmuje przestrzeń nad jego terytorium lądowym oraz morzem terytorialnym. Konwencja chicagowska mówi o „pełnej i wyłącznej suwerenności” państwa nad przestrzenią powietrzną nad jego terytorium. Z kolei UNCLOS przewiduje, że suwerenność rozciąga się na przestrzeń nad morzem terytorialnym, które może sięgać do 12 mil morskich od linii podstawowej wybrzeża. Gdyby rosyjski bombowiec przeleciał bez zgody Seulu np. 5 mil morskich od południowokoreańskiego wybrzeża, mielibyśmy faktycznie do czynienia z naruszeniem suwerennej przestrzeni powietrznej Korei Południowej i byłby to poważny incydent międzynarodowy.
ADIZ jest czymś zupełnie innym. To jednostronnie wyznaczona strefa wczesnego ostrzegania, która może sięgać daleko poza granice terytorialne państwa, nad wody i przestrzeń międzynarodową. Jej funkcją jest danie obronie powietrznej czasu na ustalenie kto leci, dokąd, z jaką prędkością i czy może stanowić zagrożenie. Klasyczna definicja opisuje ADIZ jako obszar, w którym dla celów bezpieczeństwa narodowego wymagana jest szybka identyfikacja i lokalizacja statków powietrznych.
Państwo może więc powiedzieć obcemu samolotowi, że „wchodzisz do obszaru, który obserwujemy ze względów bezpieczeństwa i chcemy wiedzieć, kim jesteś”. Co więcej, nie istnieje powszechna norma prawa międzynarodowego nakazująca obcym samolotom wojskowym podporządkowanie się regułom ADIZ podczas przelotu przez przestrzeń międzynarodową. Dlatego rosyjski Tu-95 czy Ił-20 może przelecieć przez część ADIZ Korei Południowej znajdującą się nad wodami międzynarodowymi. Koreańczycy mogą go wykryć, poderwać F-15K lub F-35A, dokonać identyfikacji i eskortować, ale samo wejście do ADIZ nie oznacza pogwałcenia suwerenności Korei Południowej.
Co te incydenty mówią jednak o stosunkach Rosji z Koreą Południową?
Można je obecnie określić jako politycznie chłodne, strategicznie coraz bardziej antagonistyczne, ale pod kontrolą.
Przed 2022 rok sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Korea Południowa traktowała Rosję przede wszystkim jako ważnego dostawcę surowców, rynek dla koreańskiego przemysłu oraz potencjalnego partnera w projektach dotyczących rosyjskiego Dalekiego Wschodu i Półwyspu Koreańskiego. W 2021 rok handel dwustronny osiągnął około 27,3 mld USD.
Pełnoskalowa inwazja Moskwy na Ukrainę radykalnie zmieniła ten model. Korea Południowa przyłączyła się do zachodnich sankcji, ograniczyła eksport produktów strategicznych do Rosji (dużo wciąż przesiąka) i uczestniczyła w restrykcjach finansowych. Moskwa w marcu 2022 rok wpisała Koreę Południową na listę państw „nieprzyjaznych”. Jedna dla Seulu kluczowy stał się sojusz rosyjsko-północnokoreański. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Korei Południowej nastąpiła jakościowa zmiana. Rosja przestała być jedynie mocarstwem mającym po prostu odmienne interesy i prowadzącym gdzieś daleko wojnę kolonialną, a teraz stała się państwem bezpośrednio wzmacniającym głównego przeciwnika militarnego Republiki Korei. Korea Północna przekazała Rosji ponad 15 mln sztuk amunicji artyleryjskiej, pociski balistyczne i inne uzbrojenie, a północnokoreańscy żołnierze walczyli po rosyjskiej stronie. Seul obawia się w zamian rosyjskiej pomocy technologicznej, która może poprawiać północnokoreańskie rakiety i inne systemy uzbrojenia wymierzone bezpośrednio w Koreę Południową.
Mimo to administracja Lee Jae-myung próbuje jednak nie dopuścić do całkowitego zerwania stosunków. W lipcu 2026 rok południowokoreańskie MSZ mówiło wprost, że utrzymuje z Rosją niezbędną komunikację, aby „stabilnie zarządzać stosunkami Korea Południowa–Rosja”, jednocześnie potępiając rosyjsko-północnokoreańską współpracę wojskową i rozwijając współpracę z NATO.
Nie oznacza to jednak normalizacji wymiany gospodarczej. Handel między stronami wyniósł w 2025 rok około 10,9 mld USD, ale był o około 60% niższy niż w 2021 rok i coraz bardziej opierał się na zakupach surowców przez Seul. Węgiel, LNG i aluminium stanowiły niemal 70% rosyjskiego eksportu do Korei Południowej. Co ciekawe, praktycznie zniknęła rosyjska ropa naftowa. W 2022 roku Korea Południowa sprowadziła rosyjską ropę za ok. 2,31 mld USD, natomiast po wejściu w życie sankcji i mechanizmu price cap import został zatrzymany pod tego samego roku. W 2025 roku w koreańskich danych handel produktami ropopochodnymi z Rosją był już marginalny. Dopiero w marcu br., w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie, Seul zaczął rozważać możliwość ponownego importu rosyjskiej ropy.
Największą przeszkodą dla Lee Jae-myung w odbudowie stosunków z Moskwą nie jest jednak sama wojna na Ukraina i presja sojuszników, lecz Korea Północna. Rosyjska decyzja o stworzeniu faktycznego strategicznego sojuszu z Pjongjangiem zmienia równowagę na Półwyspie Koreańskim.
Dlatego takie rosyjskie loty w ADIZ Seulu trzeba traktować przede wszystkim jako wojskowe sygnalizowanie i demonstrację obecności, a nie jako naruszenie terytorium Korei Południowej. Sam incydent ma stosunkowo małe znaczenie, ale to co istotne to fakt, że rosyjskie lotnictwo coraz częściej działa w regionie samodzielnie lub wspólnie z chińskim, podczas gdy Moskwa równocześnie buduje sojusz wojskowy z Pjongjangiem. Dla Seulu wszystkie te elementy zaczynają składać się w jeden problem strategiczny.
Tego nawet Lee Jae-myung nie może ignorować.
