Przez lata chińskie władze lokalne dysponowały wygodnym sposobem finansowania przyszłości i sprzedawały ją deweloperom. Prawa do użytkowania ziemi zamieniały się w gotówkę, gotówka w drogi i metro, a infrastruktura podnosiła wartość następnych działek. I tak to się kręciło. Teraz przyszłość sprzedaje się gorzej. Urzędnicy odkrywają więc finansowe możliwości przeszłości, zwłaszcza dawnych rozliczeń podatkowych przedsiębiorstw.
Skala problemu jest pokaźna. W 2025 roku wpływy ze sprzedaży praw do użytkowania ziemi wyniosły 4,15 bln RMB, o ponad połowę mniej niż w szczytowym 2021 roku. W pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku skurczyły się o kolejne 30,8%, do 1,17 bln RMB. Oznacza to ubytek około 522 mld RMB (około 77,9 mld USD) względem analogicznego okresu poprzedniego roku. Wzrost własnych dochodów władz lokalnych w budżecie ogólnym (bez transferów z budżetu centralnego) przyniósł około 255 mld RMB dodatkowych wpływów. Fiskalna dziura rośnie szybciej niż dochody, którymi można ją zasypywać.
Nie każdy utracony RMB ze sprzedaży ziemi oznacza RMB mniej na pensje nauczycieli itp. Wpływy te trafiają do odrębnego budżetu funduszowego, a część pokrywa wykup gruntów, odszkodowania i przygotowanie działek. Mniejsza sprzedaż ogranicza również niektóre koszty. Jednak spadek wartości ziemi osłabia zabezpieczenia kredytów lokalnych platform finansowych, utrudnia refinansowanie i uszczupla środki na infrastrukturę. Znikają jednocześnie gotówka i zdolność jej pożyczania. Stare zobowiązania nie tanieją w tym samym czasie.
W takich warunkach egzekwowanie zaległych podatków ma oczywisty urok dla lokalnych władz. Nie wymaga ogłaszania podwyżek ani przekonywania mieszkańców do nowej daniny. Wystarczy uznać, że przedsiębiorstwo powinno było zapłacić więcej wcześniej. Według „Securities Times” do 2 lipca 108 spółek giełdowych ujawniło dopłaty podatków i odsetek wynoszące łącznie 9,64 mld RMB. Zarówno liczba firm, jak i kwota przekroczyły wynik całego 2025 roku.
Akcja odbywa się często pod szyldem „samokontroli„. Firma otrzymuje zawiadomienie o ryzyku podatkowym, sprawdza dokumenty i sama odkrywa, że ma dopłacić. W komunikacie podkreśla, że nie została ukarana. To rozróżnienie ma znaczenie prawne i polityczne, ale dla rachunku bankowego mniejsze. Wśród ujawnionych przypadków dominują spory o zastosowanie ulg, a nie jakieś spektakularne oszustwa. Państwowy Beidahuang otrzymał rachunek za lata 2021–2025 opiewający na około 1,41 mld RMB. Własność państwowa nie gwarantuje zatem nietykalności.
Nie dowodzi to istnienia centralnego rozkazu zastępowania sprzedaży ziemi podatkowymi wykopaliskami. Jest jednak przekonujący mechanizm bodźców. Kiedy deweloperzy płacili hojnie, lokalnym władzom łatwiej było przyciągać przemysł ulgami i zwrotami. Teraz każda preferencja kosztuje bardziej. Równocześnie Pekin zwalcza nieuprawnione zachęty podatkowe jako przeszkodę dla jednolitego rynku. Potrzeba lokalnej gotówki spotyka się z centralnym pragnieniem porządku. To interpretacja ekonomiczna, a nie raczej przemyślany plan KPCh.
Tyle że odzyskane podatki nie zastąpią dawnego modelu. Ujawnione 9,64 mld RMB odpowiada zaledwie 1,8% tegorocznego ubytku wpływów ziemskich. Co prawda to tylko porównanie skali, a nie pełny bilans i obejmuje tylko znane przypadki giełdowe. Ponadto samorządy otrzymują zasadniczo połowę krajowego VAT i 40% dzielonego CIT. Reszta trafia do Pekinu. Dla pojedynczego powiatu dopłata dużej fabryki może być ratunkiem, ale dla całego systemu jest wymianą jednej dachówki w dziurawym jak sito dachu.
Jak kosztowna będzie ta „naprawa” dla prywatnego biznesu? Nie istnieją tutaj dane pozwalające rzetelnie oszacować łączny rachunek. Spółki giełdowe nie są reprezentatywną próbą milionów przedsiębiorstw, a zestawienie obejmuje również podmioty państwowe. Ekstrapolowanie jego średniej na cały sektor dawałoby efektowną, lecz bezwartościową liczbę. Można natomiast oszacować ekspozycję firmy na dodatkowe obciążenie.
Przyjmijmy, że mamy przedsiębiorstwo osiągające 100 mln RMB rocznej sprzedaży i 5 mln RMB zysku przed opodatkowaniem. Dodatkowa płatność odpowiadająca 1% sprzedaży zabiera gotówkę równą 20% takiego zysku. Jeżeli analogiczna niedopłata dotyczy trzech lat, jednorazowy rachunek sięga 60% rocznego zysku, jeszcze przed odsetkami. To hipotetyczny scenariusz, a nie szacunek przeciętnego obciążenia. Pokazuje jednak, dlaczego kwota nieistotna dla finansów państwa może być krytyczna dla przedsiębiorcy.
Dochodzi tzw. ryzyko trwałe. Utrata uprawnienia do preferencyjnego CIT może podnieść stawkę z 15% do 25%. Przy niezmienionym dochodzie podatkowym i pominięciu innych różnic oznacza to spadek zysku po podatku o około 11,8%. Jednorazowe wyrównanie uszczupla rezerwy, ale cofnięcie preferencji obniża także przyszłą rentowność. Dla inwestycji planowanej z niewielkim marginesem opłacalności różnica może wystarczyć, aby nigdy nie powstała.
Prawdopodobną reakcją prywatnych firm będzie zatem nie tylko mniej dywidend, lecz również większa ostrożność. Odkładanie zakupów maszyn, ograniczanie rekrutacji czy gromadzenie płynności. Najbardziej narażone będą podmioty niskomarżowe, zadłużone i zależne od spornych preferencji. Oczywiście, uczciwa, przewidywalna egzekucja może poprawiać konkurencję, lecz czy taka jest możliwa w tym systemie? Za to można być pewnym, że niepewność, czy dzisiejsza interpretacja przetrwa do przyszłej kontroli, działa odwrotnie.
Najdroższy może więc okazać się rachunek niewystawiony przez fiskusa, ale premia za niepewność doliczana do każdej nowej inwestycji. Przedsiębiorca nie musi oczekiwać kontroli u siebie, aby pod wpływem cudzej zastanowić się dwa razy, czy przypadkiem zamiast inwestować nie trzeba się ewakuować z ChRL. Skutki mogą objąć także firmy rozliczające się prawidłowo.
Pekin chce przedsiębiorców inwestujących w przyszłość. Lokalne kasy potrzebują ich pieniędzy natychmiast. Dopóki nie zostanie rozwiązany problem finansowania samorządów, sprzeczność pozostanie. Ściąganie zaległości może uratować tegoroczny budżet. Jeżeli zniechęci firmy do inwestowania, przyszłoroczny będzie potrzebował jeszcze dokładniejszej kontroli przeszłości. W ten sposób ChRL może wpaść w cykl zaciskanej co raz bardziej co roku śruby podatkowej.
