Autorka: Yuen Yuen Ang
Tutył: China’s Gilded Age. The Paradox of Economic Boom and Vast Corruption (Chińska „Pozłacana Epoka”. Paradoks boomu gospodarczego i powszechnej korupcji)
Wydawnictwo: Cambridge University Press (2020)
Yuen Yuen Ang to politolożka specjalizująca się w ekonomii politycznej Chin, rozwoju gospodarczym i relacjach między władzą a biznesem, wiec nic dziwnego, że wzięła na warsztat temat korupcji, która jest smarem chińskiego modelu rozwoju. W książce wyjaśnia, dlaczego wielka korupcja mogła współistnieć z czterema dekadami szybkiego wzrostu Chin. Jej podstawowy argument brzmi, że dla rozwoju gospodarczego znaczenie ma nie tylko skala korupcji, lecz przede wszystkim jej rodzaj oraz bodźce, które tworzy dla urzędników i przedsiębiorców. Jeden wynik w rankingu korupcji dla całego państwa nie wyjaśnia, czy przedsiębiorcy przede wszystkim padają ofiarą wymuszeń, czy kupują korzystne decyzje. Ponadto jawnie nielegalne łapówki łatwiej rozpoznać niż wpływ wywierany poprzez zatrudnianie krewnych polityków, „drzwi obrotowe” lub przechwytywanie regulacji. Ang nie uznaje każdego lobbingu za korupcję. Istotą problemu jest wykorzystywanie wpływu do uprzywilejowania wąskich interesów kosztem społeczeństwa. Proponowany przez nią indeks UCI definiuje cztery odmiany korupcji, choć nadal opiera się na ocenach ekspertów.
To chyba oczywiste, że korupcja nie jest jednorodnym zjawiskiem i jej odmiany mają różne skutki gospodarcze. Ang wyróżnia cztery typy: (1) drobne kradzieże i wymuszenia urzędnicze (petty theft), (2) wielkie defraudacje elit (grand theft), (3) łapówki za przyspieszenie zwykłych procedur (speed money) oraz (4) korzyści przekazywane wpływowym decydentom za uprzywilejowany dostęp do zasobów i możliwości zarobku (access money). Pierwsze dwa bezpośrednio uszczuplają majątek publiczny i prywatny. Trzeci pozwala ominąć przeszkody, ale obciąża działalność dodatkowym kosztem. Czwarty może zwiększać inwestycje. Wrzucanie ich do jednego worka zaciera mechanizmy niezbędne do zrozumienia jak działają Chiny od śmierci Mao.
Otwarcie rynku przy zachowaniu monopolu KPCh pozwoliło dotychczasowym elitom zarabiać na kapitalistycznej transformacji. Lokalny działacz partyjny mógł jednocześnie zwiększać dochody swojego regionu, poprawiać perspektywy awansu i wzbogacać się dzięki powiązaniom z przedsiębiorcami. Rozwój nie zależał więc wyłącznie od patriotyzmu kadr czy konkursu na najwyższy wzrost PKB. Prywatny interes ludzi sprawujących władzę został częściowo powiązany z tworzeniem nowego bogactwa. Access money daje przedsiębiorcy coś więcej niż szybsze załatwienie sprawy. Daje dostęp do atrakcyjnych gruntów, kredytu, zamówień publicznych lub ochrony przed konkurencją. Koszt pozyskania protektora staje się inwestycją w przyszłe zyski. Urzędnik również korzysta na uruchamianiu kolejnych przedsiębiorstw. Taki układ może napędzać wzrost PKB, lecz równocześnie wytwarzać nadmierne zadłużenie, przeinwestowanie i nierówności. Wysoka dynamika gospodarki nie dowodzi więc, że korupcja jest nieszkodliwa, tylko że jej koszty będą odwlekane w czasie i kumulować się aż do kryzysu.
Według Ang od początku XXI wieku nasilały się wielkie transakcje między biznesem a elitami, natomiast ograniczano defraudacje, samowolne opłaty oraz część drobnego łapownictwa. Możliwe było zatem jednoczesne ujawnianie coraz większych afer i poprawianie codziennych warunków prowadzenia działalności. Autorka odczytuje ten proces jako przechodzenie od bezpośredniej grabieży do wymiany władzy za udział w zyskach. Zastrzega przy tym, że statystyki postępowań pokazują korupcję ujawnioną, a nie całość rzeczywistych praktyk.
Ang pokazuje znaczenie dodatków, premii i świadczeń uzupełniających niskie płace zasadnicze urzędników. Ich wysokość zależała od kondycji finansowej lokalnych władz i poszczególnych urzędów. Nie należy automatycznie utożsamiać tych świadczeń z indywidualnymi łapówkami, ponieważ de facto tworzą one częściowo nieformalny system wynagradzania. Badania autorki wskazują, że zwiększanie opłat i kar mogło szybciej poprawiać dochody pracowników, lecz w dłuższym okresie bardziej opłacało się (i było bezpieczniejsze) poszerzać bazę podatkową przez rozwój gospodarki. Reformy sposobów budżetowania, rachunkowości, rachunków publicznych oraz sposobu pobierania opłat utrudniały przywłaszczanie pieniędzy. Ang podkreśla rolę tych mało widowiskowych zmian, rozwijanych od czasów Zhu Rongjiego. Jednocześnie rywalizacja o inwestorów skłaniała lokalnych liderów do hamowania wymuszeń własnych podwładnych. Powstawał jednak paradoks, w którym konkurencja równocześnie ograniczała nękanie przedsiębiorców, a zarazem nasilała oferowanie wybranym firmom specjalnych przywilejów.
Na przykładach Bo Xilaia i Ji Jianye autorka pokazuje, że przyjmowanie wielkich korzyści mogło współistnieć ze sprawnością organizacyjną, przyciąganiem inwestycji i poprawą infrastruktury. Nie oznacza to usprawiedliwienia ich działań. Bez wątpienia realizowane przedsięwzięcia mogły wiązać się z przemocą administracyjną, uprzywilejowaniem znajomych firm i narastaniem długu. Ang kwestionuje natomiast obraz, w którym ujawniona korupcja automatycznie unieważnia wcześniejsze osiągnięcia urzędnika. Ostrzega również przed rekonstruowaniem całego systemu wyłącznie z oficjalnych relacji o upadłych działaczach kadrowych. Sam nie raz pisałem, że zarzuty korupcyjne są zazwyczaj pretekstem, a nie powodem eliminacji danej osoby.
Chiny przypominają do pewnego stopnia autorce tytułowy amerykański „wiek pozłacany” (Gilded Age), kiedy rozwój amerykańskiego kapitalizmu często przekształcał korupcję zamiast ją eliminować. Czy dlatego Trump dzisiaj tak bardzo lubi nawiązania do tej epoki, aby usprawiedliwić korupcję swoją i otoczenia? Dziewiętnastowieczne Stany Zjednoczone także łączyły dynamiczny rozwój infrastruktury i przemysłu z fortunami budowanymi dzięki politycznym koneksjom. Ang wykorzystuje tę analogię, aby podważyć traktowanie Chin jako całkowicie wyjątkowej anomalii. W bogatszych gospodarkach prymitywne wymuszenia (typowe dla systemów jak rosyjski), mogą ustępować subtelniejszemu kupowaniu wpływu na reguły gry. Nie oznacza to utożsamienia dzisiejszych Chin z XIX wiecznymi USA. Możliwość usunięcia polityków w wyborach, niezależna prasa i kontrola społeczna zasadniczo odróżniają amerykańską ścieżkę reform od chińskiej. Dają też nadzieję USA na uzdrowienie sytuacji, kiedy w Chinach autorytarny reżim takich nadziei pozbawia.
