640px-Wmf_sdtpa_servers_2009-01-20_36

The Internet Corporation for Assigned Names and Numbers () zdecydowała o wprowadzeniu chińskich znaków w adresach WWW na najwyższym poziomie domeny (końcówki, np.: pl, cn itd.). Zmiana nastąpi w drugiej połowie 2013 roku.

Od jakiegoś czasu można używać chińskich znaków w adresach stron internetowych, ale końcówki były do tej pory zromanizowane.

Sprawa z pozoru jest błaha, ale posiada też drugie dno. ChRL razem z innymi przodującymi demokracjami jak Rosja, Iran lub Arabia Saudyjska próbowała uzyskać większą kontrolę nad przyznawaniem adresów internetowych i systemem serwerów IPv, które odpowiadają za kojarzenie adresów internetowych z konkretnymi serwerami. Sprzeciw Waszyngtonu ukrócił zapędy Pekinu i innych.

ICANN jest prywatną firmą, ale jest powiązana z rządem Stanów Zjednoczonych. De facto zarządza Internetem. W tym sensie, że ma potencjalną zdolność wyłączenia globalnej sieci lub jej części.

Teraz ICANN idzie na rękę niezadowolonym. Przy okazji wprowadzania nowego protokołu (IPv4 jest od jakiegoś czasu zastępowany przez IPv6) będzie można używać innych alfabetów i hieroglifów w tworzeniu całości adresów WWW. Oprócz chińskiego dostępne będą arabski, koreański, rosyjski i kilka innych.

Z jednej strony jest to chusteczka na otarcie łez, a z drugiej oczekuje się, że nowe możliwości powinny zdynamizować rozwój lokalnych rynków internetowych. Już dzisiaj wiele firm czeka na zmiany by zaistnieć w Internecie lub wprowadzić nowe usługi.

Rola ICANN nie jest dla mnie jednoznaczna. Owszem, to prywatna organizacja typu non-profit, ale jest bardzo mocno powiązana z rządem Stanów Zjednoczonych i trudno jej ufać (polecam książkę Rebecci MacKinnon Consent of the Networked poświęconą wolności w Interncie). Realia współczesnego świata są jednak nieubłagane i oddanie funkcji ICANN jakiemuś gremium międzynarodowemu pod auspicjami ONZ będzie oznaczać faktyczny koniec wolności w Internecie.

Praktyka działania wielu agend ONZ pokazuje, że prędzej czy później polityka weźmie górę. Tak, jak było z Komisją Praw Człowieka ONZ (UNCHR) działającą do 2006 roku. W pewnym momencie UNCHR została zdominowana przez koalicję takich obrońców prawa człowieka jak ChRL, Syria, czy Sudan.

Czy trzeba tłumaczyć, jaki Internet sprawiliby nam oni?

Zdjęcie: RobH

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.