Trump rozmawiał z Tsai

tsai-trump

Tsai Ing-wen w czasie rozmowy.

Ledwie w piątek prezydent Tsai Ing-wen rozmawiała krótko (10 min.) z Donaldem Trump, a już Pekin się burzy.

Zgodnie z komunikatem strony tajwańskiej prezydent pogratulowała Trumpowi wyboru i krótko rozmawiali o poprawie wzajemnych relacji gospodarczych i wzmocnieniu obrony narodowej. Tsai wyraziła nadzieję, że Trump wspomoże starania Tajwanu we wniesieniu większego wkładu w sprawy międzynarodowe (czytaj: pomoże przełamać izolację Pekinu). W sumie jednak była to standardowa rozmowa o niczym, ale ChRL zabolała nie treść, lecz sam fakt rozmowy.

Musimy być uczciwi i trzeba zaznaczyć, że rząd żadnego państwa nie może się biernie przyglądać bezpośrednim rozmową państwa, z którym utrzymuje oficjalne stosunki dyplomatyczne z oficjalnym przedstawicielem konkurencyjnego rządu (tutaj: Republiki Chińskiej).

Była to pierwsza oficjalna rozmowa między wybranym prezydentem Stanów Zjednoczonych a oficjalnym przedstawicielem władz tajwańskich od 1979 roku. Owszem, kontakty między obydwu krajami są dosyć intensywne, ale zawsze odbywają się albo na poziomie przedstawicieli legislatyw, albo za pośrednictwem emerytowanych polityków.

Sama jednak już „wymiana punktów widzenia na temat sytuacji w Azji” między obydwojgiem zaalarmowała chińskie lobby w Waszyngtonie. Zwłaszcza, że rozmowę zaaranżował Edwin Feulner, fundator Heritage Foundation i zagorzały krytyk ChRL. Wielu uważa, że to on będzie stał za polityką administracji Trumpa w stosunku do Azji. Zobaczymy.

Na razie o rozmowie poinformował sam prezydent-elekt – a jakże na Twitterze:

trump1Podkreślenie, że to Tsai zadzwoniła nie ma większego znaczenia. To oczywiste, że to inni przywódcy dzwonią do nowo wybranego prezydenta z gratulacjami. Ciekawsze jest to, co nastąpiło później.

trump2

Mamy teraz do wyboru dwie opcje. Pierwsza, Trump naprawdę nie wie o co chodzi, co raczej słabo wróży jego przyszłym poczynaniom na arenie międzynarodowej. Drugi wariant nie jest jednak wcale lepszy. Załóżmy, że Trump zdecydował się w ten sposób nadepnąć na odcisk Pekinowi i wysłać sygnał, że należy go traktować serio. Oznacza to, że Trump albo będzie szybko dążył do podbicia stawki – co nigdy nie jest zbyt rozsądne – albo będzie preferował „fajerwerki”.

Obawiam się, że właśnie na tym będzie polegała polityka administracji Trumpa i to nie tylko w stosunku do Pekinu. Będzie dużo krzyku, rozpychania się i medialnych gestów. W dłuższej perspektywie efekty będą jednak mizerne, a wtedy albo Trump będzie udawał, że wszystko jest ok., albo zapragnie pokazać światu do czego jest zdolny.

No cóż, kiedy ostatni raz prezydent Stanów Zjednoczonych wykorzystywał politykę międzynarodową do rozwiązania swoich problemów z dzieciństwa („pokaże tacie i zrobię, czego on nie miał odwagi”), to skończyło się drugą wojną w Zatoce Perskiej i jej fatalnymi konsekwencjami, jakie ponosimy do dzisiaj.

Na razie administracja Obamy próbuje ratować sytuację wydając oświadczenie, że nic się nie zmieniło w poparciu Waszyngtonu dla „zasady jednych Chin” i pokojowego rozwiązywania sporów w Cieśninie Tajwańskiej, ale po 20 stycznia już nie będzie administracji Obamy.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Trump rozmawiał z Tsai

  1. Pingback: „Fajerwerki” ciąg dalszy | Za Wielkim Murem

  2. Pingback: Pekin testuje rakiety manewrujące | Za Wielkim Murem

  3. Pingback: Japońskie przedstawicielstwo na TAJWANIE? | Za Wielkim Murem

  4. Pingback: Tsai wciąż oczekuje pomocy wojskowej od Trumpa | Za Wielkim Murem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s