Lotnisko w Makao – trudno się stąd wydostać z pominięciem terminala.

Aktywista z Tajwańskiego Stowarzyszenia Praw Człowieka, Lee Ming-cheh zaginął w czasie lotu z Tajpej do Makao. Wsiadł do samolotu, ale już nie pojawił się strefie przylotów w terminalu pasażerskim lotniska w Makao. Nie skontaktował ani z osobą na niego czekającą, ani z rodziną. Wiadomo, że po tym, kiedy w magiczny sposób odebrał swój bagaż prosto z luku samolotu i z pominięciem odprawy paszportowej wydostał się z lotniska, przekroczył szybko granicę z Guangdong, gdzie ślad po nim się urwał.

Mimo interwencji strony tajwańskiej władze ChRL nie wydały do tej pory żadnego oświadczenia w sprawie Lee.

Wygląda na to, że Pekin postanowił rozszerzyć kategorię osób, które uważa, że ma prawo „zniknąć”. Przez lata Pekin dawał sobie prawo zrobienia wszystkiego nie tylko z własnymi obywatelami, ale też osobami posiadającymi podwójne obywatelstwo. Potem chińscy komuniści uznali, że mogą rozciągnąć swoje specyficzne rozumienie praw człowieka także na mieszkańców Hong Kongu czy Makao, bez przejmowania się zasadą „jeden kraj dwa systemy„. Teraz wygląda na to, że znowu powiększono kategorię osób, które są własnością partii i państwa.

W tym roku weszły w życie zaostrzone przepisy dotyczące działalności w ChRL zagranicznych organizacji pozarządowych, które de facto delegalizują większość form aktywności zagranicznych działaczy. Sam Lee nie był jednak zaangażowany w żadną działalność na kontynencie, ale jego żona powiedziała mediom, że co tydzień prowadził rozmowy z internautami z kontynentu na temat tajwańskiego doświadczenia z transformacją od dyktatury do demokracji. Biorąc pod uwagę poziom inwigilacji chińskiego Internetu, można zaryzykować, że to właśnie te dyskusje sprowadziły na Lee kłopot.

Lee jest pierwszym pracownikiem jakiejkolwiek tajwańskiej organizacji pozarządowej, który „zaginął” w ChRL. Podejrzewam, że niestety nie ostatnim.

Władze tajwańskie próbują interweniować, ale wydaje się, że dla Pekinu to idealna okazja, by pokazać, że może zrobić, co chce. Może to też być odpowiedź na zatrzymanie szpiega z ChRL na Tajwanie.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. […] tajwańskie zaprzeczyły, aby sprawa Zhang była związana z kwestią zatrzymania w ChRL tajwańskiego aktywisty Lee Ming-cheh. No cóż, powszechne przekonanie każe wierzyć, że jak władza czemuś zaprzecza, to coś jest […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  2. […] Lee (42) jest byłym pracownikiem niepodległościowej Demokratycznej Partii Postępu. Pojechał na kontynent jako wolontariusz Kwitnącej Śliwy*, organizacji pozarządowej zajmującej się zbieraniem funduszy dla rodzin więźniów politycznych w ChRL. Dawał też wykłady na temat procesu demokratycznego na Tajwanie. Zaginął w marcu w czasie podróży do Makao. […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.