W Financial Times można znaleźć ciekawą analizę dotyczącą reakcji chińskich konsumentów na wojnę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, ale moim zdaniem przede wszystkim na sytuację wewnętrzną w ChRL.

Nieraz pisałem, że celem Pekinu jest przejście z modelu inwestycyjnego na model oparty na konsumpcji wewnętrznej. Cięte są podatki, aby zwiększyć siłę nabywczą ludności. Jednak równocześnie rośnie presja fiskalna na najbogatszych,1 co powoduje, że opinia publiczna, a zwłaszcza klasa średnia, boi się. W efekcie, każda nadwyżka finansowa nie jest przeznaczana na konsumpcje, a raczej trafia na inwestycje. Czy to do banku, czy też prędzej na rynek nieruchomości lub bardziej tradycyjnie w złote i jadeitowe kosztowności, co oznacza dalszą tezauryzację. W ten czy inny sposób nie przełoży się to jednak na zwiększenie konsumpcji, a w najlepszym wypadku jeszcze bardziej rozdyma bańkę spekulacyjną na rynku nieruchomości.

Można wręcz zauważyć odwrotny trend. Konsumpcja maleje, co jest wynikiem pogarszającej się atmosfery politycznej w kraju. Zwiększona presja ideologiczna i propagandowa powoduje, że ludzie boją się i zamiast o wydawaniu, to myślą o oszczędzaniu albo o wywiezieniu majątku za granicę. Pisałem już w 2015 roku o przeszkodach stojących na drodze zmiany chińskiego modelu rozwoju, więc nie chce się powtarzać, ale muszę zaznaczyć, że nic się nie zmieniło, a wręcz pojawiły się nowe przeszkody pod postacią wojny celnej ze Stanami Zjednoczonymi2 oraz autorytarnego przykręcania śruby przez Xi Jinping. W takiej atmosferze mrzonką jest myślenie, że klasa średnia rzuci się na zakupy i utrzyma dotychczasowa stopę wzrostu PKB.

Jak partia zareaguje na niepowodzenie? Wydaje się, że jest szykowany plan obniżenia roli sektora prywatnego i porzucenie pozorów wolnorynkowych. ChRL pod rządami Xi Jinping szykuje się do zakończenia „chińskiego NEPu” zapoczątkowanego trzydzieści lat temu i wjedzie na nowo na tory gospodarki zdominowanej przez sektor państwowy – jeżeli można w ogóle powiedzieć, że je kiedykolwiek tak na prawdę opuściła. Oczywiście nie oznacza to pełnego powrotu do gospodarki centralnie planowanej. Jednak kto wie, jak sprawy się potoczą, jeżeli (lub raczej kiedy) wydarzenia przybiorą zły obrót na arenie międzynarodowej. „Dziennik Ludowy” już pisał, że w razie potrzeby Chiny zawsze mogą wrócić do lat pięćdziesiątych.

Jest to oczywiście nie do zaakceptowania dla klasy średniej, dlatego już dzisiaj władze ją pacyfikują i równocześnie powodują, że nie ma mowy o zwiększeniu konsumpcji, co prowokuje kolejne obawy o stabilność i wzrost restrykcyjności reżimu, co znowu przekłada się na jeszcze większą potrzebę oszczędzania na czarną godzinę. W ten sposób pętla się zamyka i władze same podcinają podstawy własnego programu ekonomicznego. Mamy już do czynienia z mechanizmem samospełniającej się przepowiedni?


1 Sprawa aktorki Fan Bingbing, jest tutaj doskonałym przykładem działania władz zgodnie z myślą zabij kurczaka, aby przestraszyć małpy.
2 Wygląda na to, że inne państwa Zachodu postawione przed jednoznacznym wyborem dołączą niedługo do antychińskiej koalicji Waszyngtonu.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.