Wczoraj ogłoszono powstanie nowej inicjatywy Australii, Zjednoczonego Królestwa i Stanów Zjednoczonych – AUKUS. Zgodnie z porozumieniem w ciągu 18 miesięcy zaczną być budowane w stoczni w Adelajdzie okręty podwodne o napędzie atomowym. W efekcie Australia stanie się siódmym państwem dysponującym jednostkami tego typu. Premier Australii, Scott Morrison podkreślił, że Australia wciąż nie planuje ani rozwoju cywilnych technologii nuklearnych, ani nie będzie budować broni jądrowej.

Na wspólnej wideokonferencji przywódców trzech państw ani razu nie wspomniano o ChRL, ale dla każdego jest jasne, że krok jest skierowany na przeciwdziałanie wzrostowi potencjału militarnego Pekinu w regionie Indo-Pacyfiku. Projekt nie tylko pozwoli Królewskiej Marynarce Australii na zastąpienie floty dieslowskich okrętów podwodnych klasy Collins (na zdjęciu), nowymi jednostkami o napędzie atomowym, ale przede wszystkim wrosną możliwości budowy nowych jednostek na potrzeby innych państw. W tej chwili wąskim gardłem jest ograniczona liczba stoczni, gdzie tego typu jednostki mogą być budowane lub przechodzić remonty. Pozwoli to nie tylko Australii na przyśpieszenie programu budowy okrętów podwodnych, ale też remontować jednostki amerykańskie.

Jak można się domyśleć Pekin zareagował nerwowo i wezwał wszystkie trzy państwa, aby „porzuciły zimnowojenną mentalność” oraz ostrzegł, że „ryzykują zaszkodzeniem własnym interesom”. Nic nowego i nic, czego nie można byłoby się spodziewać.

Cała sprawa będzie miała kilka ciekawych konsekwencji:

  • W sojuszu nie znalazła się Japonia, co jest podyktowane sytuacją wewnętrzną przed wyborem nowego przewodniczącego rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej, który (lub która) zastąpi obecnego premiera, Yoshihide Sugę. Zobaczymy, czy Japonia dołączy do sojuszu później, albo będzie miała własnym program.1 Ze względów historycznych kwestię militarnego wykorzystania technologii nuklearnych jest bardziej wrażliwa politycznie i możliwe, że na razie Tokio nie będzie zainteresowane, ale presja na zwiększenie możliwości ofensywnych nie zmaleje.
  • Ciekawym aspektem jest podróż HMS Queen Elizabeth na Daleki Wschód. Oprócz demonstracji politycznej wobec ChRL na Morzu Południowochińskim, pojawiły się głosy, że może to być też projekt reklamowy wobec Japonii. Japonia od lat rozważa budowę lotniskowców.2 Brytyjski okręt na napędzie konwencjonalnym może być atrakcyjną alternatywą wobec amerykańskich jednostek o napędzie nuklearnym. Brytyjsko-japońska współpraca w japońskim programie lotniskowców wydaje się logicznym krokiem, który przyspieszyłby cały projekt – jeżeli ten będzie miał  miejsce.
  • Nie bez znaczenia jest fatalnie wykonane wycofanie się Amerykanów z Afganistanu. Wiadomo było, że Waszyngton będzie musiał wysłać szybko mocny sygnał, że sprawa Afganistanu  nie dowodzi wycofywania się Stanów Zjednoczonych z kwestii bezpieczeństwa, ale jest właśnie podyktowana skupieniem się na rywalizacji z ChRL. Możliwe, że to jest powód, dla którego nie zwlekano z ogłoszeniem inicjatywy na rozstrzygnięcie w Tokio – chociaż nie wiadomo, czy Japończycy w ogóle byli włączeni w rozmowy.
  • Zwiększenie możliwości bojowych australijskiej marynarki oraz generalnie poszerzenie bazy produkcyjnej i serwisowej okrętów podwodnych w dyspozycji sojuszników wpłynie do końca dekady na równowagę sił w regionie Indo-Pacyfiku. Kwestia budowy nowych okrętów podwodnych to tylko element porozumienia, które zakłada wymianę technologii, wzrost kompatybilności i możliwości współdziałania, także w takich dziedzinach jak wywiad i cyberbezpieczeństwo.  Może to wpłynąć na plany Pekinu w regionie. Nie zdziwiłbym się, gdyby spowodowałoby to przyśpieszenie i dalszą eskalacje zarówno na Morzu Południowochińskim, jak i w okół Tajwanu. Równocześnie siłą rzeczy wszystko, co się dzieje na Dalekim Wschodzie, będzie to też wpływać na działania Moskwy na odcinku zachodnim.
  • Zawierając pakt Australijczycy wycofali się z porozumienia z Francją, której spółka Naval Group miała przygotować projekt nowego okrętu podwodnego o napędzie konwencjonalnym dla australijskiej marynarki. Umowę zawarto w 2016 roku, ale Francuzi mają szereg opóźnień i Canberra straciła nadzieję, że projekt będzie zrealizowany na tyle szybko, aby móc zastąpić starzejące się jednostki klasy Collins.3 W efekcie francuska gospodarka straciła szansę na kontrakt wart 90 mld USD. Trzeba pamiętać, że Francuzi utrzymują swoją obecność w regionie nie tylko ze wglądu na kolonie – Francuską Polinezję, ale też dla podtrzymania relacji handlowych m.in. z Indiami i Australią. Niezdolność do realizacji kontraktu w kwestiach bezpieczeństwa przełoży się teraz na inne kontrakty, więc stawka jest wyższa niż te 90 mld USD.
  • Francuzi zareagowali histerycznie i wielu polityków mówi o „ciosie w plecy.” Reakcję tłumaczy poniekąd rozkręcająca się kampania wyborcza na stanowisko prezydenta – wybory wyznaczono na 10 kwietnia przyszłego roku, i dominujące we francuskim społeczeństwie antyamerykańskie nastroje. Niemniej, sprawa może wpłynąć negatywnie na relacje transatlantyckie. Francuski „foch” może przejawić  się próbami zbliżenia z Moskwą i Pekinem, ale to będzie raczej pretekst, ponieważ Paryż i tak od dawna hołubi ideę  autonomii strategicznej UE (czytaj: Francji). Jest to mrzonka, ale chętnie podsycana przez Rosję i ChRL.
  • Wielka Brytania wraca do wielkiej polityki po Brexicie. Wygląda, że to koniec z wycofaniem się ze wschodu od Suezu (East of Suez). Zobaczymy jak to wpłynie na zaangażowanie Londynu w kwestie bezpieczeństwa na starym kontynencie.
  • Ważnym elementem jest też paląca potrzeby zastąpienia brytyjskich okrętów podwodnych z pragramu Trident. Uruchomienie stoczni w Adelajdzie i ogólna wymiana technologi w ramach AUKUS ułatwi i przyśpieszy brytyjski program wymiany floty podwodnej.


1 Generalnie Japonia ma krótszy cykl wymiany okrętów podwodnych niż inne państwa, tj. 20 lat a nie standardowe 30 lat. Pozwala to japońskiej marynarce na szybsze wprowadzanie nowych technologii. Jednak japońska flota podwodna w tej chwili składa się jedynie z jednostek o napędzie konwencjonalnym.
2 W tej chwili pośrednim wyjściem jest przerabianie jednostek klasy Izumo na małe lotniskowce, z których będą operować F-35 w wersji morskiej, zdolne do pionowego startu.
3 Wbrew  francuskiej narracji to Australijczycy byli inicjatorem w marcu br. i to oni wysunęli propozycję Amerykanom.

Opublikował/a Michał Bogusz

3 Comments

  1. Japonii akurat też nie jest na rękę australijski pomysł, bo „Soryu” był głównym konkurentem dla francuskiej oferty i to konkurentem preferowanym przez australijską marynarkę. Wygrali Francuzi bo politycy uwierzyli w zapewnienia o udziale przemysłu i transferze technologii, które okazały się bajeczkami. Teraz znowu podjęli decyzję polityczną, militarnie mało sensowną.

    Polubienie

    Odpowiedz

    1. Sytuacja zmieniłaby się, gdyby Japonia zdecydowała się na budowę okrętów podwodnych o napędzie atomowym. AUKUS to nie tylko zerwanie dealu z Francuzami, ale zmiana w ogóle strategii i pójście w inny typ jednostki.

      Polubienie

      Odpowiedz

  2. […] Jakóbowskim, poświęconą nowemu formatowi (nazywanemu przez niektórych paktem) AUKUS. Od mojego wpisu z zeszłego tygodnia na ten temat, minęło trochę czau i pojawiło się więcej […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.