Japonia przez trzy dekady z zadziwiającą konsekwencją pokazywała, że można produkować znakomity sprzęt, a następnie pozwolić innym zarabiać na oprogramowaniu, danych i usługach. Teraz Tokio najwyraźniej uznało, że powtórzenie tego schematu w połączeniu ze sztuczną inteligencją byłoby już samobójstwem.

Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu (METI) koordynuje projekt standaryzacji danych pochodzących z około 1600 typów maszyn należących do mniej więcej stu dostawców. Docelowo ma powstać zbiór rzędu 100 TB, przeznaczony do szkolenia systemów tzw. ucieleśnionej sztucznej inteligencji (physical AI). Nie chodzi więc o kolejne miliardy stron internetowych, wpisy z mediów społecznościowych czy poradniki o pieczeniu chleba. Chodzi o dane z obrabiarek, robotów, linii produkcyjnych, czujników i urządzeń przemysłowych. Brzmi mniej efektownie niż kolejny program, który potrafi napisać sonet o polskich kurczakach, ale może być za to znacznie bardziej użyteczne.

Japonia posiada coś, czego nie da się szybko kupić za miliardy dolarów. Są to dziesięciolecia doświadczeń w produkcji precyzyjnej, robotyce, motoryzacji i automatyce przemysłowej. Fabryki zgromadziły ogromną ilość wiedzy o tym, jak maszyny zachowują się w rzeczywistych warunkach. Model językowy może wiedzieć, czym jest śruba. Robot w fabryce jeszcze wie, jak ją dokręcić, kiedy przestać i co zrobić, gdy zamiast posłusznie wejść w gwint postanowi zepsuć pół linii produkcyjnej. Teraz Tokio chce zamienić tę starą przewagę przemysłową w nową przewagę cyfrową.

Jest jednak również mniej wzniosły powód. METI otwarcie obawia się, że japońskie przedsiębiorstwa zaczną przekazywać swoje dane przemysłowe zagranicznym dostawcom modeli bazowych (foundation models). Scenariusz był zawsze podobny. Japońska firma dostarcza maszyny, materiały i wiedzę produkcyjną, amerykańska platforma zbiera dane, szkoli na nich własny system, a następnie sprzedaje Japończykom dostęp do inteligencji, którą częściowo sami pomogli stworzyć. A może być przecież jeszcze gorzej i Amerykanie sprzedadzą to wszystko Chińczykom.

Dlatego Tokio próbuje budować krajowe modele wielomodalne i robotyczne oraz przygotowywać dane przemysłowe w postaci nadającej się bezpośrednio do wykorzystania przez sztuczną inteligencję (AI-ready). Program Generative AI Accelerator Challenge (GENIAC) coraz mocniej odchodzi od pomysłu, że sukces w AI oznacza koniecznie stworzenie kolejnego rozmownego modelu. Japonia szuka przewagi tam, gdzie cyfrowy system musi zetknąć się z fizycznym światem.

To rozsądniejsza strategia niż ściganie Stanów Zjednoczonych w konkursie na największy model. Japonia ma mniej centrów przetwarzania danych, mniej kapitału wysokiego ryzyka i gorszy dostęp do taniej energii. Ma za to Fanuca, Yaskawę, Keyence, producentów obrabiarek, samochodów, czujników i całe zagłębia przemysłowego doświadczenia. Jeżeli sztuczna inteligencja ma wyjść z ekranu i nauczyć się spawać, frezować, montować oraz kontrolować jakość, Japonia nagle znajduje się na znacznie lepszej pozycji.

Oczywiście, jest jeszcze bardziej prozaiczny powód. Japońskie społeczeństwo starzeje się, liczba pracowników maleje, a przedsiębiorstwa coraz częściej mają problem ze znalezieniem ludzi do pracy. Robot wyposażony w bardziej elastyczną inteligencję nie jest więc dla Japonii futurystycznym gadżetem, a raczej próbą odpowiedzi na bardzo przyziemne pytanie, kto będzie za dziesięć lat robił w fabryce?

Ministerialny plan nie rozwiązuje jednak wszystkiego. Firmy niechętnie dzielą się danymi, które uważają za swoje najcenniejsze know-how. Ujednolicenie informacji z setek typów maszyn może okazać się koszmarem, z którym poradzi sobie tylko… AI, a japońskie modele mogą być po prostu gorsze od amerykańskich. Mimo to Tokio wreszcie gra na własnym boisku. Zamiast próbować zostać drugą Doliną Krzemową, chce sprawić, by sztuczna inteligencja nauczyła się języka japońskiej fabryki. Tym razem Japończycy chcieliby uniknąć sytuacji, w której maszyny pozostaną u nich, ale ich mózg będzie działał na abonament z Kalifornii.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.