Seul formalnie poinformował Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA), że chce rozpocząć negocjacje dotyczące specjalnego systemu gwarancji dla przyszłych okrętów o napędzie jądrowym. Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi potwierdził, że Korea zamierza wykorzystać art. 14 Układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (powszechnie znanego jako Non-Proliferation Treaty czyli NPT). Brzmi niezbyt ekscytująco, w rzeczywistości jednak art. 14 zawiera jeden z bardziej osobliwych kompromisów globalnego reżimu nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Państwo nieposiadające broni atomowej może używać materiału jądrowego do „niezakazanej działalności wojskowej”, na przykład napędzania okrętu, pod warunkiem że nie zostanie on wykorzystany do produkcji bomby. Na czas takiego zastosowania zwykłe zabezpieczenia MAEA mogą zostać zawieszone, ale państwo i Agencja muszą wcześniej uzgodnić sposób kontroli materiału oraz warunki ponownego objęcia go pełnymi gwarancjami.

To eleganckie na papierze. Okręty podwodne mają jednak irytujący dla biurokratów zwyczaj znikania pod wodą.

Sam Grossi przyznał, że MAEA musi znaleźć sposób, by mieć pewność, że ilość uranu opuszczająca port jest zgodna z tą, która później wraca, nie żądając przy okazji od marynarki ujawnienia najbardziej chronionych parametrów reaktora. Szczegóły zależą od konstrukcji okrętu, rodzaju paliwa i infrastruktury lądowej. Dlatego Grossi przestrzega, że procedura będzie długa.

MAEA prowadzi podobne negocjacje z Australią też na podstawie art. 14. Korea Południowa ma tu pewną przewagę nad Australią. Plan zakłada paliwo z nisko wzbogaconego uranu poniżej 20%, podczas gdy program AUKUS opiera się na znacznie bardziej wrażliwym paliwie wysoko wzbogaconym dostarczanym przez USA i Wielką Brytanię. Nie usuwa to problemu safeguards, ale zmniejsza obawy o proliferację.

Najtrudniejszą przeszkodą może jednak okazać się nie Wiedeń, lecz Waszyngton. W listopadzie 2025 r. USA oficjalnie zgodziły się wesprzeć budowę przez Koreę atomowych okrętów uderzeniowych i zobowiązały się pomóc znaleźć źródło paliwa. Istniejące amerykańsko-koreańskie porozumienie nuklearne ogranicza jednak samodzielne wzbogacanie uranu i przerób paliwa przez Seul, a wojskowe wykorzystanie materiałów wymaga dodatkowych ustaleń prawnych. W czerwcu obie strony rozpoczęły szczegółowe negocjacje.

Tymczasem koreańska biurokracja robi to, co biurokracje robią najlepiej, gdy politycy naprawdę czegoś chcą, czyli generuje nową biurokrację. Ministerstwo obrony i agencja zakupów uzbrojenia powołały specjalne zespoły dla Jang Bogo N (to naprawdę nazwa południowokoreańskiego programu budowy atomowego okrętu podwodnego), rząd przygotowuje odrębną ustawę, a program ma uzyskać własne ramy bezpieczeństwa nuklearnego. Pierwszy okręt ma zostać zwodowany w połowie lat 30., a do służby wejść pod koniec dekady.

I właśnie dlatego rozmowy z MAEA są ważniejsze niż kolejna wizualizacja przyszłego okrętu. Reaktory można zaprojektować, stocznie Koreańczycy już mają, a pieniądze zapewne też się znajdą. Najtrudniejsze jest stworzenie precedensu, dzięki któremu państwo bez broni jądrowej będzie mogło eksploatować wojskowy reaktor bez podważania reżimu NPT.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.