Wczora Xi Jinping wraz z całym najważniejszym kierownictwem partii i państwa złożył kwiaty pod Pomnikiem Bohaterów Ludu na placu Tiananmen. Tegoroczny Dzień Męczenników przypadł w dogodnym momencie, kiedy KPCh obchodzi 105-lecie powstania i wypada 90-lecie Długiego Marszu. Oficjalna narracja połączyła więc ofiary rewolucji, wojny domowej, walki z Japonią, wojny koreańskiej oraz budowy ChRL w jedną długą procesję prowadzącą, jak należy rozumieć, do „wielkiego odrodzenia narodu chińskiego”.
Jak można zgadnąć, szczególnie użyteczna okazuje się wojna z Japonią. Pekin coraz mocniej przedstawia zwycięstwo z 1945 r. jako fundament powojennego porządku w Azji i dowód historycznego prawa Chin do Tajwanu. Po niedawnym spotkaniu Xi Jinping z Donaldem Trumpem tajwańskie władze zaprotestowały przeciwko próbie przedstawiania KPCh jako głównego chińskiego partnera Ameryki z czasów wojny. Jest w tym faktycznie problem chronologiczny, ponieważ państwem, które wówczas walczyło po stronie aliantów, była Republika Chińska Czang Kaj-szeka. Chińska Republika Ludowa powstała dopiero w 1949 roku.
Pekin rozwiązuje tę niedogodność z godną podziwu prostotą. Skoro komuniści także walczyli z Japończykami, zwycięstwo było wspólnym dziełem „narodu chińskiego”, a skoro było dziełem narodu, należy do współczesnych Chin i skoro należy do współczesnych Chin, odzyskanie Tajwanu w 1945 roku staje się elementem historii prowadzącej naturalnie do jego przyszłego „zjednoczenia” z ChRL.
30 września chińskie Biuro ds. Tajwanu oskarżyło rząd DPP o „bezczeszczenie męczenników” przez kwestionowanie tej wersji wydarzeń. Tajpej odpowiedział zgodnie z prawdą historyczną , że to właśnie rząd Republiki Chińskiej kierował zasadniczym wysiłkiem wojennym, podczas gdy KPCh wykorzystała konflikt również do rozbudowy własnych sił przed wznowieniem wojny domowej.
Spór nie dotyczy więc jedynie tego, kto więcej strzelał do Japończyków osiemdziesiąt lat temu. Chodzi o coś znacznie współcześniejszego, kto ma prawo definiować ciągłość państwa chińskiego. Xi Jinping potrzebuje historii, w której KPCh nie jest partią, która w 1949 roku zdobyła władzę, lecz naturalnym spadkobiercą wszystkich chińskich walk od wojen opiumowych po zwycięstwo nad Japonią. Długi Marsz dostarcza męczeństwa, wojna antyjapońska patriotyzmu, Korea oporu wobec Ameryki, ale Tajwan jest niedokończonym zadaniem.
W takim ujęciu zjednoczenie przestaje być jednym z możliwych rezultatów współczesnej polityki. Staje się ostatnim rozdziałem historii, której zakończenie partia napisała już wcześniej.
Zostaje tylko jedno pytanie. Jeżeli przyłączenie Tajwanu do ChRL jest logiczne i właściwie przesądzone, to czy to daje KPCh możliwość spokojnego czekania i nic nie robienia, czy odwrotnie, zmusza ją do działania tu i teraz? Ciekawe co wybierze Xi Jinping…
