Po dwudniowych negocjacjach w Pekinie komisarz Maroš Šefčovič ogłosił osiągnięcie porozumienia co do zasad ograniczenia chińskiego eksportu samochodów hybrydowych i hybryd typu plug-in do UE. Według komisarza uzgodnienia mogą doprowadzić do zmniejszenia przewidywanego eksportu tych pojazdów o ponad połowę w perspektywie czterech lat. Nie oznacza to jednak automatycznie zmniejszenia obecnej sprzedaży o 50%. Punktem odniesienia jest prognozowany eksport w przypadku braku nowych ograniczeń.
Drugim istotnym rezultatem negocjacji jest zapowiedź obniżenia przez Chiny stawek celnych na wybrane produkty, w tym części samochodowe, oliwę z oliwek i obuwie.
Według Komisji Europejskiej towary objęte uzgodnieniami mają obecnie wartość eksportową niemal 4 mld euro. Obniżki powinny przynieść europejskim eksporterom oszczędności na należnościach celnych wynoszące co najmniej 225 mln euro.
Wreszcie w ramach negocjacji strony osiągnęły porozumienie dotyczące dalszego ułatwiania procedur wydawania chińskich licencji eksportowych na metale ziem rzadkich i magnesy trwałe. Co ciekawe Komisja Europejska przedstawiła ułatwienia licencyjne jako najważniejszy rezultat spotkania, anie kwestie hybryd.
Jest to konkretne ustępstwo Pekinu w kwestii dostępu do chińskiego rynku. Jego skala pozostaje jednak niewielka w porównaniu z deficytem UE w handlu towarami z Chinami, który w 2025 r. przekroczył 360 mld euro. Należy też zachować ostrożność. Nie przedstawiono jeszcze szczegółowego mechanizmu wykonawczego ani ostatecznych limitów. Chińskie komunikaty były również wyraźnie bardziej powściągliwe niż deklaracje Šefčoviča.
Dostęp do chińskich metali ziem rzadkich pozostaje wciąż jedną z największych słabości europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, elektronicznego i obronnego. Porozumienie może ograniczyć ryzyko krótkoterminowych zakłóceń dostaw. Nie oznacza jednak zniesienia chińskiego systemu kontroli eksportu ani rezygnacji Pekinu z możliwości wykorzystywania go jako instrumentu nacisku gospodarczego.
Tłem dla nagłego i niespodziewanego ustępstwa Pekinu jest wspólna inicjatywa prezydent Emmanuela Macrona i kanclerza Friedricha Merza, dotyczącą wzmocnienia europejskich instrumentów ochrony rynku. Propozycja obejmuje stworzenie mechanizmu umożliwiającego szybkie ograniczanie dostępu do rynku wewnętrznego państwom stosującym systemowe praktyki zakłócające konkurencję, tzw. kill-switch. Drugim elementem jest instrument służący ograniczaniu uzależnienia europejskiego przemysłu od pojedynczych dostawców strategicznych produktów. Paryż i Berlin proponują również usprawnienie procesu podejmowania decyzji o środkach odwetowych, tak aby ich wprowadzenie nie wymagało każdorazowo budowania szerokiej koalicji poparcia.
Moim zdaniem celem Pekinu jest danie europejskim „gołębiom”, tej „partii pokoju i dialogu” pretekstu, aby zablokować zmiany, które mogą dać Komisji Europejskiej i Radzie Europejskie rzeczywiste narzędzia szybkiego i kompleksowego działania wobec Chin (i nie tylko). Dla Pekin ta karma dla gołębia jest tania”. Trochę obietnic i niejasny mechanizm spowolnienia topienia europejskiego przemysłu motoryzacyjnego w zamian za strategiczne zablokowanie.
Decydujące będzie zaczynające się dzisiaj posiedzenie Rady Europejskiej. Jeżeli przyjmie ona francusko-niemiecki projekt kill-switcha, to będzie silny sygnał do biurokracji brukselskiej, Pekinu, ale też i Waszyngtonu, że UE jest zdeterminowana walczyć i ma w sobie jeszcze siły. Jeżeli jednak tak śmieszne i nic nie znaczące ustępstwo ze strony Chin zostanie potraktowane jako dobra wymówka, aby nic nie robić, to już chyba koniec. W przyszłym roku będzie saria wyborów w państwach członkowskich i nikt nie będzie miał apetytu na działanie. Potem już będzie za późno.
TERAZ ALBO NIGDY.
