POLECANY WPIS: Morze Południowochińskie i rakiety Kima

Jakiś czas temu pisałem, że moim zdaniem, Pekin nie tylko zwodzi Waszyngton w sprawie wywarcia presji na reżim północnokoreański, dużo obiecując, a niewiele robiąc, ale w rzeczywistości doszło do jakiejś formy porozumienia między rządzącymi ChRL a klanem Kimów po okresie „szorstkiej” przyjaźni po likwidacji Jang Song Thaek.

Wczoraj Pekin złożył protest przeciwko „poważnej politycznej i militarnej prowokacji”, jaką w opinii Pekinu było wpłynięcie USS Stethem na wody wokół wysp Paracelskich. Dzisiaj już Korea Północna przeprowadziła test rakiety balistycznej. No cóż, wbrew obiegowej opinii w polityce przypadki się zdarzają, ale nie seryjnie. A my mamy już wręcz do czynienia ze wzorem: Stany Zjednoczone robią coś sprzecznego z oczekiwaniami ChRL, a Korea Północna odpala rakiety.

Celem Pekinu jest wykorzystanie północnokoreańskiego programu nuklearnego i rakietowego do przynajmniej czasowego wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Morza Południowochińskiego. Chodzi o zdobycie czasu potrzebnego na umocnienie obecności militarne i związaną z tym politykę faktów dokonanych, ale przede wszystkim o pokazanie krajom regionu, że nie mogą liczyć na Waszyngton.

Kim Dzong Un z kolei chce zostać wpuszczony na salony i siąść do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi – bycie skazanym na „wieczną przyjaźń” z „chińskimi towarzyszami” nie jest zbyt atrakcyjne. Dlatego wszelkie porozumienie z Pekinem jest tymczasowe, ale eskalowanie napięcia przybliża  – w opinii Kima – moment, kiedy zostanie uznany.

Wbrew pozorom Kim niewiele ryzykuje. Po wyeliminowaniu przyrodniego brata, Kim Dzong Nam, Pekin stracił alternatywę i musi zapomnieć o wszelkich roszadach w Pjongjangu. Klan Kimów nie musi się też obawiać obcej interwencji. Na naloty może odpowiedzieć barażem broni wszelkiej na Seul, a inwazja lądowa jest nie do pomyślenia. Nie tylko ze względu na szacowane straty wojsk inwazyjnych*, ale też niezgodę Pekinu, który nigdy nie zgodzi się na obce wojska na Jalu.

Aluzje Donalda Trumpa na Twitterze na temat inwazji są tylko fantazjami człowieka cierpiącego na bezsenność.

Istnieje tylko jeden scenariusz, w którym Kim przegrywa, to przewrót wewnętrzny wsparty „braterską pomocą” z ChRL (może także i Rosji), ale kto miałby zastąpić klan Kimów? Pretendenta z samego klanu też nie widać.

* Szacuje się, że w najlepszym wypadku będzie to ok. dziesięciu tysięcy żołnierzy i to tylko pod warunkiem, że reżim załamie się w ciągu kilku dni. Jeżeli przetrwa pierwsze uderzenie i będzie walczył, to w najgorszym wariancie ofiary wśród atakujących mogą wynieść nawet 100 tysięcy. I to tylko, jeżeli dojdzie jedynie do wojny konwencjonalnej. Straty w śród ludności cywilnej po obu stronach linii demarkacyjnej będą w każdym razie niewyobrażalne w każdym scenariuszu.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “POLECANY WPIS: Morze Południowochińskie i rakiety Kima

  1. Pingback: POLECANY WPIS: Gra pozorów – rakiety Kima i broń dla Tajwanu | Za Wielkim Murem

  2. Pingback: Amerykańskie okręty będą uzupełniać zapasy na Tajwanie? | Za Wielkim Murem: Chiny i Azja Wschodnia

  3. Pingback: Pekin odmawia zakręcenia Kimow kurka z ropą naftową | Za Wielkim Murem: Chiny i Azja Wschodnia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s