Nowa Zelandia, to po Australii kolejny kraj Zachodu, w którym się podejrzewa, że wybrani politycy z całego spectrum politycznego są finansowani przez chińskich biznesmenów z powiązaniami z partią komunistyczną – innych nie ma, ponieważ bez powiązań z partią prawdziwego biznesu w ChRL się nie zrobi.

Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki członkowi parlamentu z ramienia Partii Narodowej, Jami-Lee Ross, który nagrał rozmowę telefoniczną z przywódcą Partii Narodowej, Simonem Bridgesem.

Smaku całej sprawie dodaje fakt, że jest to element walki wewnętrznej w Partii Narodowej. Ross uderzył nagraniem w Bridgesa, ale sam Ross wcześniej musiał wycofać się z życia publicznego z powodu problemów ze zdrowiem natury psychicznej. Co wydaje się miało związek z oskarżeniami o molestowanie seksualne przez jedną ze zwolenniczek Bridgesa, co z kolei jednak wyglądało na zemstę za wcześniejsze ujawnienie nadużyć finansowych Bridgesa. W tym sensie ujawnienie wątku chińskiego jest tylko kolejnym etapem megadramy Partii Narodowej.

Na przekazanym policji nagraniu Simon Bridges ma mówić o otrzymaniu donacji w wysokości 100 tysięcy NZD (65 tysięcy USD) od Zhang Yikun, biznesmena chińskiego pochodzenia i lidera chińskiej społeczności (przynajmniej tych z nowej emigracji z ChRL) w Auckland. Bridges miał także mówić o wciągnięciu większej liczby Chińczyków wskazanych przez Zhang do Partii Narodowej i jako kandydatów do parlamentu.

Według informacji podanych przez Rossa Bridges miał prosić Zheng o podzielenie donacji na mniejsze części, aby ukryć całą sumę wsparcia przed komisją wyborczą – w Nowej Zelandii dotacja dla partii politycznej powyżej 15 tysięcy NZD musi być ujawniona. Jeżeli zarzut się potwierdzi, to Bridges będzie mógł być oskarżony o fałszerstwo wyborcze i pożegna się z polityką na zawsze.

Nic dziwnego, że Bridges zaprzecza wszystkiemu i atakuje bezpardonowo Rossa, który sam raczej nie należy do krystalicznie czystych polityków – delikatnie mówiąc. Bridges nie może jednak zaprzeczyć, że w maju spotkał się z Zhang na objedzie, gdzie dyskutowano kwestię donacji, która ostatecznie faktycznie został podzielona na mniejsze sumy i nie znalazła się w oficjalnych raportach Partii Narodowej.

Najbardziej w całej sprawie jest niepokojące jednak dyskutowanie o wciąganiu na listy wyborcze ludzi wskazanych przez Zhang, który ma silne powiązania z władzami ChRL, zwłaszcza z Wydziałem Prac Zjednoczonego Frontu KC KPCh – ufundowana przez niego, ale nie koniecznie za jego pieniądze, organizacja Chao Shan skupiająca chińskich emigrantów, ma być ekspozyturą Zjednoczonego Frontu w Nowej Zelandii.

Zhang pochodzi z Prowincji Guangdong i służył w ALW, ale po opuszczeniu wojska zaczął robić interesy, a w 2000 roku wyemigrował do Nowej Zelandii, gdzie szybko zdobył pozycję w miejscowej diasporze chińskiej i jak widać w kręgach politycznych. W latach 2013-2016 był nawet członkiem regionalnej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywna Chin w prowincji Hainan. W sierpniu br. uczestniczył w Pekinie w spotkaniu wpływowych Chińczyków mieszkających poza ChRL, na którym był także Xi Jinping i inne najważniejsze osobistości KPCh.

Zastanawiam się, czy Nowa Zelandia w ogóle ma jakiś kontrwywiad? Mnie wygooglanie Zhang zajęło mniej niż dwie minuty…

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] pisałem, jak chiński wywiad i agendy KPCh, w tym przede wszystkim Wydział Prac Zjednoczonego Frontu KC KPCh zdobywają wpływy w Nowej Zelandii przy raczej biernej postawie tamtejszych służb. Dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby chińscy […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.