Korea Południowa ma problem, o którym większość ministrów finansów może tylko marzyć. Pieniędzy z półprzewodników zaczyna być za dużo. Boom na sztuczną inteligencję wywindował popyt na produkowane przez Samsunga i SK Hynix pamięci, przede wszystkim HBM, niezbędne do karmienia akceleratorów AI danymi. Eksport bije rekordy, zyski przedsiębiorstw puchną, a wraz z nimi wpływy podatkowe. Rząd w Seulu postanowił część tej manny z nieba zachować na przyszłość.
Projekt budżetu na 2027 rok przewiduje utworzenie Funduszu na rzecz reagowania na przyszłe wyzwania (Future Response Fund), funduszu o wartości 162,3 bln KRW (120,6 mld USD), opartego na dochodach podatkowych przekraczających długoterminowy trend. W przyszłym roku 45,4 bln KRW ma zostać skierowane na cztery obszary: (1) nowe motory wzrostu, (2) młodych ludzi, (3) rozwój regionów oraz (4) edukację i kapitał ludzki. Kolejne 12,5 bln ma pozwolić ograniczyć emisję długu. Sam rząd przedstawia nowy mechanizm jednocześnie jako platformę inwestycyjną i stabilizator finansów publicznych.
Pomysł jest rozsądniejszy, niż sugeruje jego futurystyczna nazwa. Korea stara się zrobić z półprzewodnikami coś podobnego do tego, co rozsądne państwa naftowe robią z ropą. Zamienić przejściową rentę w aktywa pozwalające finansować gospodarkę, kiedy koniunktura się odwróci.
A odwrócić może się brutalnie.
Koreański eksport osiągnął na początku września 709,4 mld USD, przekraczając wynik za cały poprzedni rok. Aż 41% stanowiły półprzewodniki. W pierwszych ośmiu miesiącach roku ich eksport wzrósł o niemal 170%, do około 281 mld USD. Takiej koncentracji trudno nie zauważyć. Korea staje się jednym z największych beneficjentów światowego wyścigu o centra danych, ale tym samym coraz większa część jej prosperity zależy od tego, czy Microsoft, Amazon, Google, Meta i ich rywale nadal będą wydawać dziesiątki miliardów USD na infrastrukturę AI.
To osobliwa forma surowcowej zależności w państwie, który nie ma zbyt wielu surowców. HBM jest znacznie bardziej wyrafinowany niż ropa, lecz ekonomiczna logika może być podobna. Kiedy popyt rośnie szybciej niż podaż, producenci osiągają nadzwyczajne marże. Państwo zbiera dodatkowe podatki, akcje rosną, inwestycje przyspieszają i nagle wszystkim wydaje się, że dobra koniunktura jest nową normalnością.
Branża półprzewodników wielokrotnie dowodziła, że nie jest.
Zwłaszcza, że pamięci są produktem szczególnie podlegającym cyklom. Niedobory zachęcają producentów do zwiększania mocy, po czym rynek może przejść od niedostatku do nadwyżki szybciej, niż powstaje nowa fabryka. Tym razem dochodzi jeszcze jedno ryzyko. Obecny boom nie opiera się po prostu na rosnącej cyfryzacji świata, lecz na nadzwyczajnej fali inwestycji w AI. Jeśli przychody z generatywnej sztucznej inteligencji nie zaczną uzasadniać wydatków na centra danych, hyperscalerzy mogą ograniczyć nakłady. Wówczas uderzenie pójdzie szybko w dół łańcucha, od Nvidii przez producentów HBM po koreańskie wpływy z podatku dochodowego.
Rząd Lee Jae-myunga ma zatem rację, że nie chce traktować obecnych dochodów jako permanentnych. Oficjalne prognozy przewidują, że w 2027 roku wpływy podatkowe gwałtownie wzrosną dzięki zyskom sektora półprzewodników. Sam budżet ma sięgnąć rekordowych 820,9 bln KRW. Jednocześnie urzędnicy przyznają, że trudno przewidzieć dochody z boomu chipowego dalej niż na kilka lat.
Prawdziwym testem funduszu będzie więc nie to, ile pieniędzy wyda, lecz na co ich nie wyda. Najgorszą rzeczą, jaką Seul mógłby zrobić, byłoby finansowanie z chwilowej półprzewodnikowej bonanzy trwałych zobowiązań socjalnych i bieżącej konsumpcji państwa. Gdy cykl się skończy, oczekiwania pozostaną, lecz pieniądze znikną.
Drugim błędem byłoby przeznaczenie całej renty na jeszcze więcej tego samego. Rząd planuje w 2027 roku 21,3 bln KRW wydatków na AI, półprzewodniki, physical AI, centra danych i krajowe modele. Część takich inwestycji jest uzasadniona. Korea musi utrzymać przewagę w pamięciach i advanced packaging. Jednak jeśli pieniądze zarobione na boomie AI zostaną w całości wykorzystane do zwiększenia ekspozycji na boom AI, fundusz stanie się raczej instrumentem lewarowania niż ubezpieczeniem.
Lepsza strategia polegałaby na użyciu półprzewodnikowej renty do usuwania słabości leżących poza sektorem chipów, jak niedoboru energii, niedostatecznej produktywności usług, koncentracji gospodarczej wokół Seulu, starzenia się ludności, niedoboru inżynierów oraz słabości młodszych firm wobec starych czeboli. W ten sposób Samsung i SK Hynix mogłyby finansować nie tylko kolejną generację pamięci, ale także gospodarkę mniej zależną od ich sukcesu.
To paradoks koreańskiego cudu technologicznego. Im skuteczniej państwo wykorzystuje boom AI, tym bardziej musi przygotowywać się na jego koniec. Najlepszym sposobem wykorzystania nadzwyczajnych zysków z półprzewodników może być zbudowanie Korei, która poradzi sobie wtedy, gdy przestaną być nadzwyczajne.
