Z końcem maja władze w Pekinie zapowiedziały dalszą liberalizuję kontroli urodzeń. Wszystkie małżeństwa będą miały prawo do posiadania trojga dzieci. Już z końcem 2016 r. zamieniono politykę „jednego dziecka” na „dwójkę dzieci”, ale niewiele to pomogło. Jak pokazał spis powszechny z 2020 r. nad Chinami ludowymi krąży widmo gwałtownie starzejącej się populacji, malejącej siły roboczej i dysproporcji płci. Równocześnie zmiany kulturowe i presja ekonomiczna powodują, że chińskie rodziny nie palą się do posiadania więcej dzieci.

Dziecko to droga inwestycja w przyszłość

Według tradycyjnej chińskiej medycyny kobieta po porodzie powinna spędzić miesiąc z noworodkiem w łóżku, dosłownie. Tzw „siedząc w odosobnieniu” (zuo yuezi) ma określone rytuały, kobieta musi unikać obcych i wody – włącznie z myciem ciała i włosów. Powinna jeść zimne owoce morza, gulasz z wieprzowych nóg, wątrobę, nerki, owsiankę, a przede wszystkim dużo jajek i pić specjalne zioła. W tym czasie ma pozostawać pod ścisła opieką krewnych ze strony męża. W dzisiejszych czasach teściowie rzadko mogą doglądać synowych w połogu, a i te unikają sytuacji uwięzienia w łóżku pod jednym dachem z teściowymi. W ten sposób wytworzył się popyt na komercyjne usługi „siedzenia w odosobnieniu” w komfortowych warunkach. W najbardziej ekskluzywnych ośrodkach miesiąc kosztuje nawet 10 tys. EURO. Jednak koszty „siedzenia w odosobnieniu” to dopiero początek wydatków chińskich rodziców.

Jeszcze przed wyjściem ze szpitala trzeba zapłacić rachunek za poród i pobyt na porodówce. Co prawda, w większości regionów poród jest pokrywany z ubezpieczenia zdrowotnego, ale jest ono przypisane do miejsca zameldowania, a według spisu powszechnego z 2020 r. 492,8 mln ludzi mieszka poza miejscem zameldowania. Również poziom dostępnych usług jest tak niski, że wielu rodziców korzysta z prywatnej służby zdrowia. Tutaj rachunek może sięgnąć i 12 tys. EURO. Potem oprócz standardowych kosztów, jakie ponoszą rodzice w wielu rozwiniętych krajach dochodzą specyficznie chińskie wydatki: importowane mleko w proszku dla niemowląt – bo krajowemu nikt nie ufa po skandalu z dodawanie melaminy, aby zafałszować ilość białka; centra wczesnej edukacji (od 3-4 roku życia), bo dziecko musi zacząć uczyć się jak najwcześniej, aby mieć szansę na lepsze wykształcenie; potem prywatne korepetycje po parę godzin dziennie przez sześć lub siedem dni w tygodniu; ci bez lokalnego meldunku muszą także płacić czesne w przedszkolu i szkole. Według Szanghajskiej Akademii Nauk Społecznych przeciętna rodzina w lepszej dzielnicy Szanghaju wydaje na dziecko od urodzenia do matury grubo ponad 100 tysięcy Euro. Szanghaj to specyficzne miasto w Chinach, ale w pozostałych częściach kraju zwykła rodzina, której roczne dochody nie przekraczają 6,5 tysiąca EURO wydaje ok. 70% na dziecko. Nawet rodziny z wyższymi dochodami przeznaczają ok. 50% dochodów na dziecko, to pierwsze i zazwyczaj ostatnie.

Presja na zdobycie wykształcenia, a poprzez to dobrze płatnej pracy to efekt słabego systemu emerytalnego, więc rodzice muszą liczyć na pomoc dziecka na starość. Kiedy dodamy do tego lata polityki „jednego dziecka”, to powstaje bardzo konkurencyjne środowisko, w którym sukces kosztuje, a zdesperowani rodzice muszą wszystko postawić na… jedno dziecko. W tej sytuacji drugie dziecko to nie tylko dodatkowy koszt, ale też pozbawienie szans pierwszego na lepszy start w życiu i siebie na jego pomoc w przyszłości.

Za mało kobiet

Zakładając jednak, że władzom udałoby się skłonić rodziny dzięki systemowi pomocy materialnej (na razie pozostaje on w fazie obietnic) do posiadania drugiego lub nawet trzeciego dziecka, to nie zapobiegnie to kryzysowi demograficznemu. Przyczyna jest prosta: kobiety, które mogłyby urodzić kolejne dzieci, same nigdy się nie narodziły.

Chociaż dysproporcja płci na niekorzyść kobiet nie jest zjawiskiem wyjątkowym dla Chin i jest obecna w wielu państwach Azji. Jednak w ma tutaj wyjątkowe rozmiary i dalej idące konsekwencje, ponieważ wprowadzona na początku lat 80. polityka „jednego dziecka” nałożyła się na głęboko zakorzenioną kulturowo preferencję do posiadania syna. Do tego doszło upowszechnienie się od końca lat 80. badań USG, a zakaz ujawniania rodzicom płci pozostał w dużym stopniu fikcyjny. W rezultacie pojawiło się zjawisko selekcyjnych aborcji płodów żeńskich. Władze przyznają, że dzisiaj w populacji w wieku reprodukcyjnym brakuje około 30 mln kobiet, ale inne szacunki mówią, że może to być nawet 50 mln. Przyjmując wskaźnik dzietności z 2020 r. – 1,3 dziecka na kobietę (aby utrzymać zastępowalność pokoleń powinien on być nie mniejszy niż 2,1), to oznacza, że nie urodzi się w Chinach w następnym pokoleniu nawet 65 mln dzieci. Co więcej, ponieważ wciąż utrzymuje się wysoki wskaźnik maskulinizacji przy urodzeniu – 111,6 (w 2010 r. było to 117,9), kiedy naturalny wynosi 105, to oznacza, że w kolejnym pokoleniu będzie znowu mniej kobiet.

Grzebanie w demografii

Narastający kryzys demograficzny w ChRL ma, podobnie jak w wielu państwach, uprzemysłowionych, naturalne podstawy wynikające z przemian cywilizacyjnych. Rośnie dobrobyt i poziom życia oraz maleje śmiertelność wśród dzieci, a z tym zmienia się model rodziny i sposób wychowywania potomstwa. Inaczej też patrzy się na potrzeby dziecka, te materialne i pozamaterialne. Dzisiaj rodzice muszą i chcą dać dziecku więcej uwagi oraz więcej rzeczy. Zmieniają się także relacje i role w małżeństwie. Rośnie również liczba rozwodów i par bezdzietnych. Wszędzie na świecie powoduje to malejącą dynamikę przyrostu naturalnego. Nawet w państwach Afryki subsaharyjskiej maleje dzietność i chociaż z perspektywy europejskiej utrzymuje się tam wciąż wysoki przyrost naturalny, to jest on mniejszy niż dekadę lub dwie temu, a w przyszłości także wyhamuje. W dłuższej perspektywie czasu – jeżeli w międzyczasie nie będzie jakiejś globalnej katastrofy – dojdzie do ustabilizowania demograficznego i wytworzenia się nowej struktury populacji na świecie, a będzie temu towarzyszyło dostosowanie się modelu rozwoju społeczno-gospodarczego. Jednak procesy demograficzne nie są liczone latami, a co najmniej dekadami. Zanim światowa populacja się ustabilizuje w perspektywie końca tego stulecia i pierwszych dekad następnego, to czeka nas burzliwych sto lat, które będą zdeterminowane przez przemiany ludnościowe. Problem Chin polega na tym, że wszystkie te procesy będą tam zachodzić szybciej i gwałtowniej.

Wyjątkowość Chin wynika z faktu, że partia komunistyczna wbrew obiegowym głosom nie potrafi planować w perspektywie dekad czy życia pokolenia. W efekcie podejmowała decyzje w polityce demograficznej kierując się krótką perspektywą i teraz to się mści. Już w latach 50. pojawiły się „rekomendacje”, które wzywały do kontroli urodzeń, ale partia nie podjęła wtedy działań zajęta najpierw wojną koreańską a potem kampanią wielkiego skoku. Ta ostatnia przyniosła głód w latach 1959-62. Oficjalne statystyki wykazują w tym okresie około 15 mln nadliczbowych zgonów, a w 1960 r. populacja Chin spadała o 4,6%. Nieoficjalnie mówi się, że liczba ofiar głodu sięgnęła co najmniej 30 mln w kraju, który liczył w 1961 r. 660 mln. Po takiej tragedii przyszła tzw. rekompensata demograficzna, wzmocniona pronatalistyczną polityką Pekinu. W dekadzie 1962-71 urodziło się 277,9 mln dzieci. Pod koniec lat 60. władze zrozumiały, że mają do czynienia z eksplozją demograficzną i w 1970 r. wprowadzono kontrolę urodzeń w ramach polityki „dwójki dzieci” w rodzinie. Zanim jednak ta polityka zaczęła przynosić skutki, to na początku lat 80. na rynek pracy zaczęło wchodzić pokolenie urodzone w dekadzie po wielkim skoku. Partia się przestraszyła destabilizacji społecznej i wprowadziła pośpiesznie politykę „jednego dziecka”. Jej rezultatem było jak już powiedzieliśmy wcześniej pogłębienie dysproporcji płci. W efekcie już w połowie lat 80. pozwolono mieszkańcom wsi na posiadanie drugiego dziecka, jeżeli pierwsza urodziła się dziewczynka. W latach 90. zaczęto przywiązywać większą wagę do praw kobiet, wychodząc z założenia, że lepszy status społeczny kobiet przełoży się na zmniejszenie preferencji do posiadania syna. Przyjęto regulacje o ochronie praw kobiet, a kolejne kampanię miały ograniczyć dzieciobójstwo noworodków płci żeńskiej czy selekcyjne aborcje żeńskich płodów. W 2003 r. rozpoczęto kampanię „troski o dziewczynki”, jej hasłem przewodnim było: wychowywanie dziewcząt jest teraz tak samo dobre, jak wychowywanie chłopców. To wszystko nie przyniosło skutków i nadal rósł wskaźnik maskulinizacji przy narodzinach. Negatywny trend został odwrócony dopiero po wprowadzeniu z końcem 2016 r. polityki „dwójki dzieci”. Liberalizacja nastąpiła jednak za późno. Ponad trzydzieści lat polityki „jednego dziecka” zmieniło nie tylko wzorzec rodzicielstwa, ale też sytuację rodziny. Władze dekretem nie mogą zmienić całej konstrukcji społeczno-ekonomicznej, która preferuje posiadanie jednego dziecka.

Partyjni decydenci upierają się, że polityka „jednego dziecka” była sukcesem i zapobiegła wzrostowi populacji o 400 mln, jednak te wyliczenia opierają się na wskaźniku dzietności z 1970 r. W rzeczywistości w najlepszym razie ograniczono przyrost naturalny o kilkadziesiąt milionów dzieci na przestrzeni 30 lat. Problem w tym, że w większości były to kobiety, których teraz brakuje. Według oficjalnych prognoz populacja Chin zacznie się kurczyć 2027 r., ale możliwe, że zaczęła już spadać w ubiegłym roku. Siła robocza maleje od 2017 r. i w 2035 r. będzie już tylko 1,2 pracownika na każdego niepracującego. Przyśpiesza także starzenie się populacji. W 2050 r. jedna trzecia Chińczyków będzie powyżej 60 roku życia. Można zakładać, że utrzymanie polityki „dwójki dzieci” z 1970 r. przyniosłoby analogiczne wyhamowanie wzrostu populacji, ale zapobiegłoby tragediom wielu rodzin oraz pozwoliłoby na utrzymanie bardziej zrównoważonej pod względem płci i wieku struktury ludności. Partii jednak zabrakło cierpliwości.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.