Japońskie Ministerstwo Obrony uruchamia własną wersję programu SBIR1, mającego otworzyć rynek wojskowy dla startupów. Zamiast zamawiać produkt u jednego wielkiego koncernu i cierpliwie czekać, aż biurokracja, inżynierowie i księgowi osiągną konsensus, resort przedstawi firmom konkretny problem, sfinansuje kilka konkurencyjnych rozwiązań, przetestuje je z żołnierzami i będzie eliminował słabsze projekty w kolejnych rundach.
Pierwsze zadania są wymowne. Wojska lądowe chcą taniego niewielkiego drona przechwytującego z maksymalnym udziałem japońskich komponentów. Marynarka chce podobnej maszyny startującej z okrętu. Lotnictwo potrzebuje systemu optymalizującego magazyny. Innymi słowy, nie chodzi o następnego myśliwca rozwijanego przez dwadzieścia lat, lecz o rzeczy, które za dwa lata mogą wyglądać zupełnie inaczej niż dzisiaj.
Japońskie ministerstwo przyznaje przy tym coś, czego resorty obrony zwykle nie lubią mówić, że stary system był za wolny. Startupy narzekały, że nie wiedzą, czego wojsko potrzebuje, procedury są skomplikowane, a kontakt z użytkownikiem następuje zbyt późno. Nowy „fast path” ma skrócić drogę od pomysłu do jednostki liniowej i umożliwić firmom poprawianie produktu na podstawie informacji od żołnierzy.
Pierwszy przykład już istnieje. Terra Drone zgłosiła przechwytujący Terra B1, przeznaczony do zwalczania tanich dronów uderzeniowych typu Shahed. Spośród 38 propozycji cztery trafiły do prób, a B1 jako jedyny przeszedł demonstrację i został skierowany do produkcji. Cała droga od przetargu do decyzji o zakupie zajęła około trzech miesięcy. Tradycyjnie podobne postępowania trwały rok lub dwa.
Jeszcze ciekawszy jest sposób produkcji. Konstrukcja wykorzystuje druk 3D, który pozwala szybko zmieniać projekt i ogranicza potrzebę kosztownego oprzyrządowania. Nie oznacza to jeszcze, że Japonia rzeczywiście zbudowała sieć wojennych mikrofabryk rozsianych po kraju. Technologia umożliwia jednak właśnie taki kierunek rozwoju. Produkcję mniej zależną od jednego wielkiego zakładu, łatwiejszą do zwiększenia i szybszą do dostosowania, gdy przeciwnik zmieni częstotliwość radiową, profil lotu albo sposób naprowadzania.
To ważne, bo wojna na Ukrainie pokazała dwie nieprzyjemne prawdy. Po pierwsze, pocisk przeciwlotniczy za milion dolarów jest kiepskim sposobem zestrzeliwania drona wartego ułamek tej kwoty. Po drugie, w długiej wojnie wygrywa nie tylko ten, kto posiada najlepszą broń pierwszego dnia wojny, lecz ten, kto potrafi produkować kolejne tysiące sztuki w dniu tysiąc sześćset osiemdziesiątym siódmym.
Japonia planuje do 2027 r. stworzyć wielowarstwowy system obrony wybrzeża SHIELD oparty na dużej liczbie tanich UAV, USV i UUV. W budżecie na 2026 r. na systemy bezzałogowe przeznaczono około 277 mld JPY.
Największą zmianą może jednak nie być żaden z tych dronów. Jest nią zgoda na to, że część projektów musi się nie udać. Przez dekady japoński system przemysłowy doskonalił sztukę unikania błędów. Nowa wojna wymaga czegoś odwrotnego. Błędy należy popełniać szybko, tanio i na tyle wcześnie, żeby zdążyć wyprodukować poprawioną wersję przed przeciwnikiem.
—
1 Small Business Innovation Research. To model finansowania badań i rozwoju, w którym państwo nie zamawia od razu gotowego produktu, lecz stawia konkretny problem technologiczny i finansuje kilka małych firm lub startupów, żeby równolegle spróbowały go rozwiązać.
