Zgodnie z obietnicą z zeszłego tygodnia dzisiaj wpis poświęcony programowi ChRL zdobycia przewagi technologicznej.

Coraz częściej w mediach można znaleźć hasło “Made in China 2025”, ale rzadko kiedy towarzyszy mu rzetelne wytłumaczenie, co to jest i jakie za tym stoją plany. Moim zdaniem wiele działań Pekinu na arenie międzynarodowych jest podyktowanych założeniami programu i jest to jeden z elementów, który przyśpieszył wybuch wojny handlowej ChRL ze Stanami Zjednoczonymi.

„Made in China 2025” to program, nazywany często inicjatywą,1 mający na za zadanie wszechstronne unowocześnienie chińskiego przemysłu i gospodarki, czego celem jest wprowadzenie ChRL na szczyt światowego podziału pracy. Jest to ambicja zrozumiała i trudno ją potępiać – każdy kraj powinien dążyć do zajęcia lepszego miejsca w światowym podziale pracy. W przeszłości wiele innych państw stworzyło podobne programy i nie można mówić, że wprowadzając je w życie, działały w białych rękawiczkach.

Program Pekinu jest w dużym stopniu inspirowany, jeżeli nie wzorowany, na strategii niemieckiego rządu, „Industrie 4.0”, która została zaproponowana w 2011 r. i przyjęta w 2013 r. „Industrie 4.0” zakłada, że obecnie przechodzimy do tzw. „czwartej rewolucji przemysłowej”, która wiąże się z tworzeniem technik i zasad funkcjonowania organizacji łańcucha wartości wykorzystujących łącznie systemy cyfrowo-fizyczne, Internet rzeczy, przetwarzanie w chmurze oraz sztuczną inteligencję. Celem jest stworzenie systemu przemysłowego dążącego do optymalizacji środków i produkcji poprzez autonomiczne, zdecentralizowane zarządzanie, zdolne do interakcji ze światem zewnętrznym.

Poprzednie fazy rewolucji przemysłowej wiązały się z 1) mechanizacją, 2) masową produkcją i elektryfikacją, 3) cyfryzacją i automatyzacją (Grafika: Christoph Roser na AllAboutLean.com).

Ambicje Pekinu sięgają jednak dalej niż tylko przebudowa gospodarki i zajęcie lepszego miejsca w światowym podziale produkcji. Wynika to ze słabości chińskiego przemysłu i konieczności dokonania o wiele bardziej dramatycznych zmian, niż to było w przypadku Niemiec.

ChRL ma też świadomość niebezpieczeństw, jakie przed nią stoją. Z jednej strony rośnie presja innych państw rozwijających się, które przejmują produkcję towarów nisko przetworzonych, niewymagających wysokich technologii, a wewnętrzna presja społeczna uniemożliwia dalsze konkurowanie niskimi cenami. Z drugiej strony ChRL staje do konkurencji z wysoko zaawansowanymi gospodarkami, jak Niemiecka, które już są w fazie implementacji założeń i technologii związanych z „czwartą rewolucją przemysłową”. Z tego punktu widzenia możemy uznać „Made in China 2025” za próbę ucieczki do przodu.

„Made in China 2025” ma wyznaczone jasne cele i przygotowane narzędzia oraz sektory przemysłu, które maja działać jako koła zamachowe całej zmiany – przynajmniej w założeniach.

Sektory strategiczne, które mają priorytet w ramach „Made in China 2025” to: 1) nowe zaawansowane technologie informacyjne, 2) automatyka przemysłowa, 3) przemysł kosmiczny, 4) logistyka high-tech z naciskiem na fracht morski, 5) nowoczesne linie kolejowe, 6) pojazdy i transport oparty na odnawialnych źródłach energii, 7) energetyka i środki przesyłania energii, 8) nowoczesne narzędzia i technologie rolnicze (biotechnologia), 9) nowe materiały i 10) farmaceutyki i zaawansowane narzędzia medyczne.

Podstawową zasada ma być przedkładanie jakości nad ilość oraz oparcie przemysłu na innowacyjności, przyjaznych środowisku technologiach oraz wykorzystaniu ludzkich talentów. Wyznaczone cele to wzrost wykorzystania komponentów krajowych w produktach wysoko przetworzonych do 40% w 2020 r. i 70% w 2025 r.

Kluczową rolę ma odgrywać państwo, które dąży do przekształcenia generalnej struktury przemysłu, wykorzystując narzędzia fiskalne oraz tworząc centra innowacyjności produkcyjnej – do 2020 r. ma być ich 15, a do 2025 r. 40. Równocześnie plan zakłada wykorzystanie mechanizmów rynkowych do stworzenia konkurencyjności i naturalnej selekcji poszczególnych projektów.

Postawienie na innowacyjność wymaga jednak wzmocnienia praw autorskich. Inaczej nikt nie będzie ryzykował prowadzenia badań nad nowymi technologiami, jeżeli nie będzie mógł zapewnić sobie praw do wynikających z nich korzyści ekonomicznych.

Tutaj jednak widzę pierwszy poważny problem w całym przedsięwzięciu. Większość programów R&D (research and development)  jest w ChRL rozwijanych z inicjatywy państwa i dzięki państwowemu finansowaniu,2 co w realiach ChRL oznacza walkę frakcji partyjnych o kontrolę nad poszczególnymi patentami i w konsekwencji polityzację całego procesu.

Innym problemem jest pozwolenie poszczególnym sektorom przemysłu na samookreślenie standardów. Kwestią jest nie tylko zdolność przedsiębiorstw do współpracy w tej dziedzinie, ale przede wszystkim percepcja biurokracji, która będzie nadal próbowała wszystkim ręcznie sterować. Zwłaszcza w systemie politycznym, w którym sukcesy ekonomiczne są podstawą awansu kadr partyjnych.

Równocześnie jest to lista sektorów przemysłowych, które Pekin będzie chronił przed obcą konkurencją, co oczywiście stoi w sprzeczności z obietnicami otwarcia rynku wewnętrznego. Ponadto są to sektory, które otrzymują największe wsparcie wywiadu elektronicznego, zajmującego się szpiegostwem przemysłowym na skalę… przemysłową. Jest to kolejna sprzeczność z obietnicą ochrony praw własności intelektualnej. Problem w tym, że nie można chronić praw autorskich wybiórczo, ponieważ jeżeli przyzwolimy na ich naruszanie w jednym sektorze, to inni będą działać podobnie.

Największym jednak problemem pozostaje zdolność do wykrzesania z Chińczyków innowacyjności. Tak jak pisałem o tym wcześniej, system nie sprzyja samodzielności, a ostania rzecz, jaką chciałby inspirować w ludziach, jest skłonność do swobodnego wyrażania myśli, nonkonformizm, odmienność, czy nieograniczona dyskusja, a są to elementy niezbędne dla rozwoju innowacyjności.

Próbą rozwiązania tej sprzeczności są agresywne programy pozyskiwania zachodnich technologii albo drogą przejmowania przedsiębiorstw albo kradzieży własności intelektualnej. W ten sposób jednak wracamy do punktu wyjścia, czyli kwestii przestrzegania praw autorskich.

Np. cóż, na efekty programu będziemy musieli poczekać do 2025 roku…


1 Trudno się ustrzec przed myślą, że ma to na celu ukrycie centralistycznego charakteru programu.
2 Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie to sektor publiczny finansuje najważniejsze projekty technologiczne i ponosi związane z nim ryzyko, ale to sektor prywatny później uwłaszcza zyski. Wystarczy wspomnieć program stworzenia interfejsu graficznego, „oN-Line System” finansowego przez DARPA, co dało początek sposobowi w jaki dzisiaj działamy na komputerach i legło u podstaw sukcesu takich firm jak Apple i Microsoft.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. […] Ma to też wymiar polityczny. Pekin deklaruje w ten sposób, że nie ustąpi, jest gotowy do walki i nie opuści swojego przemysłu technologicznego. Jest on zresztą osią, wokół której kręcą się plany KPCh przebudowy chińskiej gospodarki. […]

    Polubienie

    Odpowiedz

  2. […] ręce. 2 Zachodni komentatorzy uknuli nawet termin „cyber-superpower”. 3 Nie mylić z „Made in China 2025”. Perspektywa roku 2035 wynika z założeń planistów ALW, że wtedy zrównają się potencjały […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.